Świątek czekała na rywalkę, a tu 6:0, 6:0 w Dosze. Demolka w WTA 1000
Tenisowy sezon rozpędza się na dobre, choć teraz trochę w cieniu startu Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Nie minął jeszcze nawet tydzień od finału Australian Open, a już rozpoczęła się w rywalizacja w Dosze, w pierwszym w sezonie turnieju rangi 1000. W południe swoją potencjalną rywalkę w drugiej rundzie pozna rozstawiona w Katarze z "1" Iga Świątek. A zanim to się stało, pierwszy mecz w Dosze wygrała jej dawna półfinałowa rywalka z Rolanda Garrosa - Beatriz Haddad Maia. Brazylijka potrzebowała na to zaledwie 46 minut.

Turniej w Dosze jest pierwszym z dziesięciu w całym sezonie o randze 1000. Zarazem też jednym z zaledwie trzech tygodniowych "tysięczników w sezonie, oprócz Dubaju i Wuhanu. Wszystko więc w stolicy Kataru trwa szybko: w piątek rozpoczęły się pierwsze spotkania, w niedzielę do zmagań przystąpić uczestniczki głównej drabinki, na przyszłą sobotę zaplanowano już finał. A następnego dnia rozpocznie się rywalizacja w Dubaju.
W Katarze wystąpi pięć reprezentantek Polski: Iga Świątek i Magda Linette mają miejsce w głównej rywalizacji, poznanianka przeskoczyła tam po wycofaniach aż 11 wyżej notowanych rywalek. Iga zaś zacznie od drugiej rundy: w poniedziałek lub wtorek. W piątek o godz. 12 przeprowadzona zostanie ceremonia losowania drabinki. W deblu rywalizuja Katarzyna Piter, a w eliminacjach singla jeszcze w piątek zagrają zaś Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa. Aby dostać się do zasadniczej części turnieju, muszą wygrać po dwa spotkania.
Same eliminacje zaczęły się zaś w piątek o godz. 9 polskiego czasu. A pierwsze spotkanie... zakończyło się jeszcze przed godz. 10.
WTA 1000 w Dosze. Beatriz Haddad Maia kontra zawodniczka gospodarzy na Grandstand 1. Pierwszy mecz tej edycji
Było to starcie Beatriz Haddad Mai z reprezentującą Katar Mubaraką Al-Naimi. Fani kobiecego tenisa tę ostatnią kojarzą dość dobrze, ale specyfika tej "znajomości" ma drugie dno. 24-letnia zawodniczka z Kataru od 2020 roku dostaje bowiem "dzikie karty" do kwalifikacji tego WTA 1000 - i zawsze jej mecze kończą się tak samo. Czyli porażkami w mniej niż godzinę.

W pierwszym swoim występie (2020) Al-Naimi w 45 minut przegrała 0:6, 0:6 z Laurą Siegemund. Rok później było już lepiej - mecz z Eną Shibaharą trwał o 11 minut dłużej, a zawodniczka z Kataru w drugim secie zdobyła nawet gema.
Najlepsze w tym względzie było starcie z najwyżej rozstawioną w kwalifikacjach Martą Kostiuk w 2022 roku - Mubaraka przegrała 1:6, 2:6. W dwóch kolejnych edycjach dostawała "rowery" od Elise Mertens i Zhouxuan Bai, po 40 i 41 minutach na korcie.
W 2025 roku zabrakło jej w rywalizacji, co wywołało zaskoczenie. W całym sezonie zagrała sześć spotkań, w turniejach ITF, na Uniwersjadzie w Bochum oraz w Billie Jean King Cup. Niestety - wszystkie przegrała.
Trudno też było liczyć na to, że inaczej będzie w spotkaniu z Beatriz Haddad Maią, która nie mogła w Katarze wykorzystać "zamrożonego rankingu", musi więc grać w kwalifikacjach. A Brazylijka to była 10. rakieta świata, półfinalistka French Open 2023 - stoczyła wtedy pasjonujący bój z Igą Świątek. Tyle że ostatnio miała przerwę, zakończyła poprzedni sezon we wrześniu, po zmaganiach w Seulu.
W obecnym przegrała już trzy spotkania w Adelajdzie, Melbourne i Abu Zabi. Mecz z Al-Naimi był więc dla niej mocniejszym treningiem, ale za to też wielką szansą na przerwanie serii porażek.

I tak się stało - było to starcie "do jednej bramki". Zawodniczka z Kataru miała aż trzy szanse na przełamanie serwisu faworytki w trzecim gemie, ale ich nie wykorzystała. Kolejnych już nie dostała. Miała ogromny problem we własnych gemach, wygrała w nich zaledwie trzy punkty. Lepiej spisywała się na returnie, ale nie na tyle dobrze, by wywalczyć honorowego gema.
Po 46 minutach i 30 sekundach skończyło się na 6:0, 6:0. Seria setów w Dosze bez wygranego gema u Mubaraki powiększyła się więc do sześciu.












