Gauff wyeliminowana z rozgrywek. Polka ogłosiła werdykt. Świątek traci rywalkę
Wtorkowe mecze na korcie centralnym w Dosze przyniosły spotkania z udziałem kilku gwiazd. Zanim na głównym obiekcie pojawiła się Iga Świątek, najpierw przyszedł czas na rywalizację z udziałem Coco Gauff. Amerykanka mierzyła się z dwukrotną mistrzynią świata w rozgrywkach BJK Cup - Elisabettą Cocciaretto. Tenisistka z USA zanotowała bolesną porażkę. Po 91 minutach została wyeliminowana z turnieju rangi WTA 1000. Spotkanie sędziowała Polka - Marta Mrozińska.

Podobnie jak przed rokiem, Coco Gauff zakończyła udział w Australian Open na ćwierćfinale. Amerykanka zupełnie nie poradziła sobie w starciu z Eliną Switoliną. Przegrała wyraźnie - 1:6, 2:6. Od tamtej pory nie widzieliśmy tenisistki z USA na korcie, pojawiła się dopiero na turnieju WTA 1000 w Dosze. Wczoraj 21-latka wzięła udział w deblowych zmaganiach, w duecie z Victorią Mboko. Młode zawodniczki doznały bolesnej porażki. Nie wykorzystały aż trzech meczboli w super tie-breaku i odpadły z rywalizacji już na etapie pierwszej rundy.
Dla obu najważniejszy był jednak występ w singlu. We wtorek Gauff wyszła na kort centralny tuż przed Igą Świątek, by przerwać swoją złą passę na Bliskim Wschodzie. Przed rokiem Coco nie wygrała ani jednego spotkania w grze pojedynczej podczas tysięczników w Dosze i Dubaju. Dzisiaj Amerykanka zmierzyła się z Elisabettą Cocciaretto. Włoszka to dwukrotna mistrzyni świata w rozgrywkach BJK Cup. O tym, że stać ją na niespodzianki, przekonała się choćby rodaczka Gauff - Jessica Pegula. Tenisistka z Italii wyeliminowała Jessie w premierowej fazie ubiegłorocznego Wimbledonu. Teraz chciała także zaskoczyć Coco.
WTA Doha: Coco Gauff kontra Elisabetta Cocciaretto w drugiej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Gauff. Już w pierwszym gemie Amerykanka musiała bronić break pointa, ale wówczas zdołała jeszcze wyjść z opresji. Podczas piątego rozdania wplątała się już jednak w zdecydowanie większe kłopoty. Cocciaretto wypracowała sobie aż trzy szanse z rzędu na przełamanie. Tym razem wystarczyła premierowa okazja. Wloszka objęła prowadzenie, aczkolwiek nie nacieszyła się nim zbyt długo. Po zmianie stron Coco odrobiła stratę breaka i na tablicy wyników pojawił się remis.
Kolejne dwa gemy okazały się bardzo zacięte. Najpierw Elisabetta znów dobrała się do serwisu przeciwniczki, wykorzystując piątą piłkę na przełamanie. Po chwili Coco szukała odpowiedzi, miała jedną szansę na 4:4. W kluczowym momencie to jednak Włoszka podejmowała większe ryzyko i dostała za to nagrodę. Ostatecznie tenisistka z Italii potwierdziła przewagę breaka i utrzymała ją do końca partii. Nie oznaczało to braku emocji w końcówce. Cocciaretto musiała się solidnie napracować, by domknąć premierową odsłonę. Turniejowa "4" posiadała jeszcze okazję na 5:5. Finalnie dwukrotna mistrzyni świata zwieńczyła sprawę za czwartym setbolem, zapisując na swoim koncie rezultat 6:4.
Włoszka próbowała iść za ciosem na starcie drugiej części pojedynku. I powiodła jej się ta sztuka, bowiem już na "dzień dobry" uzyskała przełamanie. Po zmianie stron zrobiło się już 2:0, mimo że tenisistka z Italii musiała wracać ze stanu 0-30 przy własnym podaniu. Gauff odpowiedziała pewnie wygranym gemem przy własnym podaniu, ale w następnych minutach turniejowa "4" znów wyraźnie się pogubiła. Waleczka Cocciaretto wykorzystywała niedyspozycję Amerykanki i po sześciu rozdaniach prowadziła już 5:1.
Wtedy Coco, która nie miała już nic do stracenia, próbowała jeszcze zerwać się do walki. Elisabetta nie pozwoliła jednak na powrót. Włoszka przypilnowała wyraźnej przewagi do samego końca pojedynku. W ostatnim gemie obroniła break pointa dla 21-latki. Po 91 minutach Marta Mrozińska oznajmiła, że dwukrotna mistrzyni BJK Cup wygrała spotkanie 6:4, 6:2. Zła passa Gauff w turniejach na Bliskim Wschodzie wciąż trwa. Z kolei Cocciaretto powalczy o ćwierćfinał WTA 1000 w Dosze z Ann Li.
















