Super tie-break u progu starcia Świątek. Zespół Polki już triumfuje w Shenzhen
Dziś rozpoczął się pokazowy turniej World Tennis Continental Cup. Polskich kibiców rozgrzewa przede wszystkim ze względu na obecność Igi Świątek, dla której jest to ostatni sprawdzian przed startem nowego sezonu. Tuż przed hitowym starciem naszej reprezentantki z Jeleną Rybakiną, na korcie w Shenzhen zaprezentowała się m.in. Belinda Bencić, należąca do tej samej drużyny, co raszynianka. Już w meczu otwarcia obejrzeliśmy super tie-break.

Pokazowy turniej World Tennis Continental Cup to impreza składająca się z 10 spotkań: dwa przewidziano na piątek, a po cztery na sobotę i niedzielę. Organizatorzy zmagań w Shenzhen stworzyli formułę, w której ośmiu zawodników podzielono na dwie drużyny. W ekipie Europy znalazła się Iga Świątek. Obok niej zameldowali się także: Belinda Bencić, Valentin Vacherot i Flavio Cobolli. Z kolei do teamu Reszty Świata trafili: Jelena Rybakina, Xinyu Wang, Andriej Rublow oraz Zhizhen Zhang.
Na dzisiaj przewidziano wyłącznie singlowe starcia pań. Po efektownej ceremonii otwarcia z udziałem wszystkich uczestników, na korcie pojawiły się Bencić i Wang. Ta potyczka miała poprzedzać hitowe starcie z udziałem Świątek oraz Rybakiny. W premierowym pojedynku WTCC doszło zatem do batalii między dwiema medalistkami olimpijskimi. Belinda to mistrzyni z Tokio w grze pojedynczej, a Xinyu - srebrna zawodniczka z Paryża w mikście. Faworytką rywalizacji wydawała się Szwajcarka, która solidniej prezentowała się w sezonie 2025. Trzeba jednak pamiętać, że panie są w końcówce okresu przygotowawczego do nowej kampanii rozgrywek i ich forma może się wahać w porównaniu z tym, co pokazywały jeszcze kilka tygodni temu.
World Tennis Continental Cup: Belinda Bencić kontra Xinyu Wang
Mecz rozpoczął się od serwisu Wang. Chinka już na "dzień dobry" dała się zaskoczyć rywalce. Przy break poincie dla Bencić zobaczyliśmy niewielki błąd ze strony Xinyu, co zaowocowało szybkim przełamaniem na korzyść Belindy. Po zmianie stron zrobiło się 2:0 dla zawodniczki z Europy. Potem tenisistka gospodarzy ruszyła w pogoń. W trakcie czwartego gema zagrała świetnie w ofensywie i odrobiła stratę breaka. Kilka minut później 24-latka po raz pierwszy znalazła się na prowadzeniu. W trakcie szóstego rozdania reprezentantka Szwajcarii przerwała korzystną serię przeciwniczki. Mistrzyni olimpijska z Tokio zaimponowała asami i pewnie utrzymała podanie do zera.
Następny fragment przyniósł nam rewelacyjną passę z perspektywy Wang. Chinka wygrała osiem akcji z rzędu i nagle znalazła się w sytuacji, kiedy to mogła zamykać seta przy własnym serwisie. Xinyu prowadziła już 30-15, była o dwie piłki od triumfu w premierowej odsłonie. Mimo to Belinda wróciła do gry i odrobiła stratę przełamania. Po przerwie podawała po wyrównanie. Zaczęła fatalnie - od dwóch podwójnych błędów serwisowych oraz dość prostej pomyłki. Dzięki temu zawodniczka gospodarzy doczekała się trzech setboli. Pierwszego 24-latka nie wykorzystała, ale przy drugim dopięła już swego. Dzięki temu zwyciężyła w partii 6:4.
Druga część pojedynku rozpoczęła się w taki sam sposób, jak pierwsza - czyli od prowadzenia 2:0 na korzyść mistrzyni olimpijskiej z Tokio. W czwartym gemie znów pojawiły się okazje dla Wang na zniwelowanie straty, ale tym razem Bencić nie dopuściła do tego. Wyszła z opresji i obroniła przewagę breaka. Tuż przed zmianą stron Belinda powiększyła swoją dominację na korcie. Xinyu robiła, co mogła, ale Belinda złapała lepszy rytm i wykorzystywała drugie podanie przeciwniczki. To zaowocowało podwójnym przełamaniem na korzyść Szwajcarki. Bardziej doświadczona tenisistka utrzymała już tę różnicę do samego końca. Wynikiem 6:2 zagwarantowała nam super tie-break w trzeciej odsłonie, do 10 wygranych punktów.
Decydująca rozgrywka przyniosła nam wyrównany początek. Jako pierwsza nieco większą przewagę wypracowała sobie Wang, która w pewnym momencie miała 5-3. Od tego momentu kontrolę nad wydarzeniami przejęła już zawodniczka z Europy. Bencić zanotowała serię siedmiu wygranych akcji z rzędu. Nie straciła już ani jednego punktu do końca pojedynku, dzięki czemu triumfowała w całym meczu 4:6, 6:2, 10-5. Tym samym ekipa ze Starego Kontynentu już na "dzień dobry" odnosi zwycięstwo. Teraz czas na potyczkę Igi Świątek z Jeleną Rybakiną.
















