Starcie ze Świątek zaczęło serię. Powtórki nie będzie. Koniec marzeń w Miami
Rok temu Eva Lys pokazała się ze świetnej strony w Australian Open, choć... przegrała finał kwalifikacji. Dostała się jednak do głównej drabinki, dotarła do czwartej rundy, w niej uległa Idze Świątek 0:6, 1:6, po zaledwie 59 minutach. Od tamtego czasu już tak wysoko nie przegrała, w styczniu w Sydney urwała nawet Idze seta w United Cup. Tyle że tamten mecz zaczął serię jej porażek, która wciąż trwa. W Miami Eva w końcu wróciła do gry po kontuzji, ale po starciu z Ukrainką Julią Starodubcewą nie mogła czuć satysfakcji.

Zeszłoroczny turniej w Melbourne dość niespodziewanie pozwolił Evie Lys na pierwszy w karierze awans do najlepszej setki tenistek na świecie. A niespodziewany dlatego, że Niemka zaczynała tam rywalizację jako 128. tenisistka w rankingu WTA i pzegrała finał kwalifikacji z Destanee Aiavą.
Miała jednak to szczęście, że w ostatniej chwili dostała się do głównej drabinki jako "szczęśliwa przegrana", a o tym, że zastąpi Annę Kalinską, dowiedziała się pół godziny przed rozpoczęciem spotkania. Wygrała wtedy z Kimberly Birrell, później dołożyła dwie kolejne wiktorie, wreszcie na Rod Laver Arena stanęła naprzeciw rozpędzonej Igi Świątek. Cieszyła się w połowie drugiego seta, zebrała owacje, gdy... zapisała na swoje konto gema. Jedynego w całym spotkaniu, przegrała mecz po 59 minutach 0:6, 1:6.
I do dziś nie przegrała już tak wysoko meczu w kobiecym tourze. Z Igą zaś mierzyła się jeszcze w Montrealu i na początku tego roku w Sydney. Tam wygrała nawet seta, była bliska sprawienia sporej sensacji.
Nie udało się, przegrała mecz, a później okazało się, że grała z kontuzją. Próbowała jeszcze sił w Melbourne, ale uraz okazał się zbyt poważny. Mało tego, wyszła do gry deblowej nie będąc w pełni sprawna, co... zakończyło się karą finansową od WTA.
Przerwa 24-letniej zawodniczki trwała dwa miesiąca. Eva miała wrócić do gry już w Indian Wells. - Niestety muszę wycofać się z powodu kontuzji kolana. Naprawdę chciałam być tutaj, ale jeszcze nie jestem gotowa. Ciężka decyzja, szczególnie, że podjęta w ostatniej chwili, ale zdrowie jest najważniejsze - oznajmiła tuż przed startem zawodów w Kalifornii.
Przełom nastąpił dopiero teraz - w Miami.
WTA Miami. Starcie dwóch tenisistek urodzonych w Ukrainie. Eva Lys kontra Julia Starodubcewa
Eva Lys tym razem bowiem wyszła na kort - po 54 dniach przerwy, licząc tamto spotkanie deblowe w Melbourne. W Miami Open miała całkiem udane losowanie - najpierw starcie z Ukrainką Julią Starodubcewą, 108. w rankingu, później z Cristiną Bucsą.

Tyle że dziś na Court 5 niewiele układało się po jej myśli. Owszem, wygrała gema otwarcia w meczu, przy swoim serwisie. Ale później już zdecydowanie lepsza była Ukrainka, która przez kilka lat studiowała w USA i tam grała w rozgrywkach uniwersyteckich.
To Starodubcewa wygrała sześć kolejnych gemów, całego seta więc 6:1. Lys potrzebowała czasu, by po tak długiej przerwie odnaleźć właściwy rytm.
Drugi set był jednak inny - Niemka dwukrotnie prowadziła z przewagą przełamania, najpierw 2:1, później 4:3. I wydawało się, że może jednak wszystko zacznie układać się po jej myśli. Rok temu na Florydzie nie przeszła po kwalifikacji, teraz mogła wskoczyć do 1/32 finału.
Tyle że Ukrainka odpowiedziała przełamaniem. Lys za chwilę sama miała break pointa na 5:4, nie zdołała do wykorzystać. I już do końca meczu nie wygrała punktu. Przegrała 1:6, 4:6.














