Stało się po meczu Polaka. Wcześniej uciekał, dostawał groźby. To był koszmar
Kamil Majchrzak szybko, bo już po drugim meczu, pożegnał się z turniejem ATP 250 w Marakeszu. Za burtę wyrzucił go 36-letni Marco Trungelliti. Doświadczony zawodnik następnie poszedł za ciosem, dzięki czemu zameldował się w pierwszej setce rankingu. Z tego powodu znów przypomni sobie o nim cały świat. Kiedyś oferowano mu spore pieniądze za celowe przegranie meczu. Argentyńczyk odmówił, przez co musiał uciekać z ojczyzny. Dostawał też groźby śmierci.

Nie dzieje się dobrze w polskim tenisie w wydaniu męskim. Hubert Hurkacz wciąż pogrążony jest w sporym kryzysie. Stabilizacji brakuje natomiast Kamilowi Majchrzakowi. Piotrkowianin wybrał się niedawno do Marakeszu z myślą o sprawieniu pozytywnej niespodzianki. W Maroku długo jednak nie zabawił, ponieważ pierwszego dnia kwietnia lepszy okazał się Marco Trungelliti. Obaj panowie znają się doskonale. Był to ich piąty mecz od 2024 roku.
Sportowiec z Ameryki Południowej na tym się nie zatrzymał. 36-latek zagra niebawem w półfinale i kto wie czy nie będzie autorem jednej z największych niespodzianek sezonu. Już teraz w rankingu live zameldował się wśród czołowych stu graczy świata, co w takim wieku nie jest łatwym zadaniem. Doświadczony gracz łatwo nie miał zresztą przez większą część swojej kariery. Zamiast koncentrować się w stu procentach na sporcie, musiał mierzyć się z wieloma dramatami.
Marco Trungelliti jest w TOP 100 rankingu ATP. Argentyńczyk napisał historię
A zaczęło się od ujawnienia skandalu korupcyjnego w tenisie. Jedenaście lat temu Argentyńczyk zasugerował władzom, że otrzymał propozycję przegrania potyczki w turnieju za 50 000 dolarów. Zawodnik nie zgodził się, przystępując do działania w trosce o przyszłość dyscypliny. Od razu rozpoczęło się śledztwo zakończone zawieszeniem kilku jego rodaków. I tak rozpoczął się koszmar. W mediach społecznościowych 36-latek otrzymał mnóstwo skandalicznych wiadomości.
"Stało się to rutyną. Obrażali mnie wcześniej za każdym razem, gdy przegrywałem. Wszystko jest do zniesienia, ale zagrożenie stało się w końcu poważniejsze. Otrzymywałem groźby śmierci dla siebie i dla mojej rodziny" - wyjawił w końcu dla "La Nacion". Na szczęście nie zostawili go koledzy z kortu. "W ogóle nie zasłużył na takie traktowanie, ponieważ wykazał się odwagą i śmiałością, broniąc integralności sportu" - mówił między innymi Novak Djoković, cytowany przez "sportskeeda.com".
Sytuacja z roku na rok coraz bardziej się stabilizowała. Tak samo zresztą jak gra Argentyńczyka, czego efekty widzimy właśnie teraz. Oficjalny ranking ATP co prawda zostanie opublikowany dopiero za kilkadziesiąt godzin, lecz 36-latek jest już pewny miejsca w TOP 100. Żal jednak nie mija. "Od początku wiedziałem, co muszę zrobić" - przekazał niedawno w rozmowie z "L'Equipe". "Abym mógł czuć się dumny, ATP i ITF musiałyby naprawdę walczyć z ustawianiem meczów. Może kiedyś" - podsumował gorzko.
Na koniec warto zaznaczyć, że Argentyńczyk w poniedziałek oficjalnie stanie się najstarszym debiutantem w czołowej setce od kilkudziesięciu lat.







![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)




