Reklama

Reklama

Sopot Open: Przysiężny przegrał z Michalskim i zakończył karierę

Michał Przysiężny przegrał w pierwszej rundzie tenisowego challengera ATP BNP Paribas Sopot Open z Danielem Michalskim 2:6, 5:7 i po tym meczu zakończył karierę. We wcześniejszym wtorkowym pojedynku Paweł Ciaś uległ 5:7, 4:6 Bośniakowi Tomislavovi Brkiciovi.

Przysiężny zapowiadał, że sopocki turniej będzie jego ostatnim w karierze. W 1/32 finału 35-letni zawodnik przegrał z młodszym o 16 lat Danielem Michalskim 2:6, 5:7, a to spotkanie trwało godzinę i 44 minuty. Obaj Polacy otrzymali od organizatorów "dzikie karty".

- Bardzo chciałem wygrać, bo zdawałem sobie sprawę, że w przypadku porażki będzie to mój ostatni mecz. Z Danielem przegrałem dwa razy z rzędu, bo dwa tygodnie temu, praktycznie bez treningu, uległem mu w mistrzostwach Polski. Przed tym meczem ćwiczyłem, ale to było za mało. W drugim secie, kiedy szło mi lepiej, byłem cały w skowronkach, ale sił starczyło mi tylko na trzy gemy. Gratulacje dla Daniela i powodzenia w dalszej fazie turnieju. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli mnie pożegnać, bo to było bardzo sympatyczne i wzruszające - powiedział po spotkaniu Przysiężny.

Reklama

Na trybunach Sopockiego Klubu Tenisowego nie zabrakło gwiazd polskiego tenisa. Byłego reprezentanta Polski osobiście pożegnali Wojciech Fibak, Agnieszka Radwańska, Marta Domachowska, Jerzy Janowicz, Marcin Matkowski, Kamil Majchrzak i Bartłomiej Dąbrowski, a także trenerzy Dawid Celt, Tomasz Wiktorowski i Radosław Szymanik.

A dyrektor turnieju Mariusz Fyrstenberg otworzył wielką butelkę szampana i całą zawartość wylał na Przysiężnego.

Przysiężny to jeden z najlepszych polskich tenisistów ostatnich lat. Najwyżej w światowym rankingu znalazł się na 57. miejscu. Siedmiokrotnie występował w turniejach wielkoszlemowych, czterokrotnie docierając do drugiej rundy. Wygrał tylko jeden turniej rangi ATP - w deblu wraz z Francuzem Pierre'em-Hugues'em Herbertem w Tokio przed pięcioma laty. Jego karierę często przerywały jednak kontuzje.

We wtorek odpadł także Ciaś, który w zeszłym roku zdołał przebrnąć przez pierwszą rundę. W 1/32 finału 25-letni tenisista pokonał Argentyńczyka Andreę Collariniego 7:6 (8-6), 6:3, ale tym razem ta sztuka mu się nie udała. Po godzinie i 40 minutach trzykrotny mistrz kraju musiał uznać wyższość Brkicia 5:7, 4:6.

W poniedziałek z imprezą pożegnało się dwóch Polaków. Michał Dembek uległ Argentyńczykowi Facundzie Menie 0:6, 3:6, a Kacper Żuk przegrał z Gruzinem Alexandrem Metrevelim 3:6, 1:6.

W pierwszej rundzie wolny los ma rozstawiony z numerem dwa Kamil Majchrzak (100. ATP). W 1/16 finału jego rywalem będzie Niemiec Jeremy Jahn, który zwyciężył Brazylijczyka Pedra Sakamoto 6:3, 6:3.

Autor: Marcin Domański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama