Smutek na Białorusi, to Fręch gra dalej w WTA 500. Dwa obronione meczbole
Magdalena Fręch wróciła do pełni zdrowia po kontuzji, jakiej doznała w trakcie Roland Garros. Po dwutygodniowej absencji Polka znów pojawiła się na zawodowych arenach. Nasza reprezentantka udała się do Berlina na mocno obsadzony turniej rangi WTA 500. Jej pozycja w rankingu nie pozwalała na bezpośrednie wejście do głównej drabinki, stąd musiała przystąpić do eliminacji. W pierwszym meczu obroniła dwa meczbole i zwyciężyła po tie-breaku trzeciego seta. Oto co się wydarzyło w stolicy Niemiec.

Ostatnim turniejem, w którym wzięła udział Magdaleny Fręch, był wielkoszlemowy Roland Garros. Po tym, jak uległa Jil Teichmann w drugiej rundzie, nasza reprezentantka wyznała, że zmagała się w tym meczu z kontuzją mięśni brzucha. Uraz wykluczył ją z dalszej rywalizacji w Paryżu, musiała się wycofać z debla. Kolejne dni poświęciła na regenerację i eliminację problemów zdrowotnych. Zawodniczka pochodząca z Łodzi sugerowała, że realnym terminem powrotu na zawodowe korty są zmagania rangi WTA 500 w Berlinie.
I tak też się stało. Tenisistka plasująca się na 43. miejscu w rankingu zawitała do stolicy Niemiec. Niestety, rozgrywki w tej lokalizacji są mocno obsadzone i mimo stosunkowo wysokiej lokaty w kobiecym zestawieniu, 28-latka musiała przystąpić do rywalizacji od eliminacji. Została w nich rozstawiona z "3". W pierwszej rundzie kwalifikacji trafiła na Alaksandrę Sasnowicz, znajdującą się o 80 lokat niżej od Polki. Mimo dużej różnicy w rankingu, przedmeczowe notowania wskazywały na równe szanse obu zawodniczek. Forma Fręch po kontuzji stanowiła pewną niewiadomą, a przeciwniczka posiadała już jedno spotkanie na trawie w tym sezonie.
WTA Berlin: Magdalena Fręch już po meczu w pierwszej rundzie eliminacji
Mecz rozpoczął się od serwisu Fręch. Polka pewnie utrzymała podanie, a po zmianie stron próbowała przełamać rywalkę. Mimo trzech break pointów na 2:0, ostatecznie Sasnowicz doprowadziła do remisu. To Alaksandra jako pierwsza zdołała zgarnąć "oczko" na returnie. Dokonała tej sztuki w piątym gemie. Magdalena natychmiast zniwelowała stratę i później panie konsekwentnie pilnowały własnych serwisów. Nasza reprezentantka próbowała wywrzeć presję w trakcie dwunastego rozdania, ale od stanu 30-30 punkty wędrowały na konto Białorusinki. Tie-break potoczył się po myśli 123. rakiety świata. Już przy wyniku 6-2 Sasnowicz miała premierowego setbola. Ostatecznie wykorzystała drugą okazję, zapisując na swoim koncie wynik 7:6(3).
Fręch szybko zapomniała o wydarzeniach z końcówki poprzedniej partii. Już na starcie drugiej fazy spotkania wywalczyła przełamanie, potem je potwierdziła. W następnych minutach Białorusinka próbowała odrobić stratę. Nasza tenisistka pilnowała jednak wyniku, dwukrotnie wracała ze stanu 15-30 przy swoim serwisie. Z każdym momentem zbliżała się do zwycięstwa w secie. Próbowała go zamknąć już w dziewiątym gemie, ale Sasnowicz zdołała dorzucić czwarte "oczko", mimo że przegrywała już 0-30. Po zmianie stron Magdalena dopięła już swego. Wykorzystała ostatnią z trzech okazji i wynikiem 6:4 doprowadziła do decydującej odsłony.
Rozstawiona z "3" w eliminacjach zawodniczka próbowała zainaugurować decydującą części potyczki w taki sam sposób, jak poprzednią, czyli od przełamania. Tym razem Sasnowicz zdołała wyjść z opresji, obroniła break pointa. Kilka minut później Alaksandra posiadała dwie szanse z rzędu na 3:1. Wtedy od stanu 15-40 punkty wędrowały wyłącznie na konto Polki. Dzięki temu Magdalena wyrównała na 2:2. W kolejnych minutach Białorusinka dopięła już jednak swego i zrobiło się 4:2 dla 123. rakiety świata. Fręch od razu ruszyła do odrabiania strat. Gdy pojawił się wynik 15-40 z perspektywy serwującej Sasnowicz, nad kortem zagościły opady deszczu.
Przerwa potrwała ponad godzinę. Zaraz po powrocie do rywalizacji Magdalena zniwelowała różnicę przełamania, potem doprowadziła do remisu. Panie wkroczyły w kluczową fazę pojedynku. W dziesiątym gemie Alaksandra posiadała dwa meczbole. Nasza reprezentantka wyszła jednak z opresji i walka o zwycięstwo wciąż trwała. Po chwili Białorusinka prowadziła 40-15 przy własnym podaniu, a mimo to nie zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Dała się przełamać, przez co Polka podawała po awans do decydującej fazy eliminacji.
Nasza reprezentantka również doczekała się meczbola, ale podobnie jak rywalka wcześniej - nie domknęła pojedynku. Ostatecznie doszło do decydującej rozgrywki w trzecim secie. W tie-breaku Fręch opanowała sytuację. Co prawda Sasnowicz zgarnęła pierwszy punkt, ale potem wynik układał się po myśli Polki. Już przy stanie 6-3 pojawiły się kolejne okazje dla Magdaleny na zakończenie spotkania. Ostatecznie nasza tenisistka triumfowała 6:7(3), 6:4, 7:6(4) po 2 godzinach i 43 minutach gry. W decydującej rundzie eliminacji do turnieju WTA 500 w Berlinie zagra z rozstawioną z "7" Shuai Zhang.









![Łzy, trofeum i gest w stronę nieba. Tak Noskova świętowała triumf w Wimbledonie [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1COGFYL4SNXO-C401.webp)
![Turczynki lepsze od Japonek w Lidze Narodów. Zwycięstwo 3:1 w Osace [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1D8E1280BL2G-C401.webp)
![Skuteczna końcówka dała Dominikanie zwycięstwo 3:1 w starciu z Chinami [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1D84I2RO4H6D-C401.webp)
![Reprezentacja Francji lepsza od Bułgarii w starciu Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1D8022391F1V-C401.webp)



