Reklama

Reklama

Skład Polski na mecz ze Słowacją w Pucharze Davisa

Poznaliśmy skład reprezentacji Polski na mecz ze Słowakami w barażu o awans do Grupy Światowej przyszłorocznej edycji tenisowego Pucharu Davisa. Do kadry zostali powołani: Jerzy Janowicz, Michał Przysiężny, Łukasz Kubot i Marcin Matkowski. Spotkanie odbędzie się w Gdyni (18-20 września).

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

"Biało-czerwoni" w takim samym składzie wywalczyli prawo gry w barażu, pokonując w lipcowym spotkaniu drugiej rundy Grupy I strefy euro-afrykańskiej w Szczecinie Ukrainę 3-1. Wówczas na dzień przed rozpoczęciem pojedynku Przysiężny zastąpił Kamila Majchrzaka.

- Tamta decyzja okazała się słuszna, choć była obarczona dużym ryzykiem. Teraz noga Michała jest znacznie zdrowsza, startował ostatnio w Szwajcarii - zaznaczył na konferencji prasowej w Warszawie kapitan Polaków Radosław Szymanik.

Z ekipą gospodarzy tym razem nie będzie ćwiczył żaden tenisista rezerwowy, co miało miejsce podczas poprzednich tegorocznych spotkań Pucharu Davisa. Ma to związek z odbywającym się w przyszłym tygodniu challengerem w Szczecinie, w którym zagrają prawdopodobnie zarówno Majchrzak, jak i Hubert Hurkacz.

- Trzeba spojrzeć na to całościowo. To są młodzi zawodnicy, którzy się ogrywają. Jeśli ja ich wezmę, tak jak Kamila Majchrzaka, który ma duży turniej w Polsce i w poprzednim roku świetnie tam grał, a u mnie siedziałby na ławce do końca, to wypadłby mu tydzień gry z kalendarza. Na pewno nie będę blokował nigdy młodych zawodnikom kariery, bo nie taka jest moja rola - zaznaczył Szymanik.

W przypadku ewentualnej kontuzji 61. w rankingu ATP Janowicza lub Przysiężnego (123.) nie rozważa on opcji, by któregoś z nich zastąpił Kubot, który dopiero niedawno zakończył występy w grze pojedynczej.

- Łukasz nie będzie grał singla - podkreślił kapitan "Biało-czerwonych".

Przyznał on, że wyniki Janowicza i Przysiężnego w US Open (pierwszy przegrał mecz otwarcia, a drugi nie przeszedł eliminacji), nie napawają optymizmem. Zaznaczył jednak, że nie należy wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków.

- Zawsze jest jakiś znak zapytania. Jeśli gramy Puchar Davisa, a zawodnicy odpadają we wczesnej fazie poprzedzających rozgrywki ważnych imprez. Nie jest to optymalna sytuacja, ale przed poprzednim spotkaniem Jurek też nie zawojował zbyt dużo, a z Ukrainą zagrał bardzo przyzwoicie, przynajmniej w drugiej części meczu. Na pewno nie był to wymarzony start Jurka w US Open i nic nie wskazywało, że tak się to skończy, bo wcześniej zagrał bardzo dobrze w Cincinnati. Dla mnie najważniejsze, że zawodnicy są zdrowi - argumentował.

Wcześniej we wtorek skład podali Słowacy, których liderem będzie 36. w światowym rankingu tenisistów Martin Kliżan. Wspomagać go będą: Norbert Gombos (125. ATP), Andrej Martin (156.) oraz specjalizujący się w grze podwójnej Igor Zelenay. W dniach 17-19 lipca reprezentacja tego kraju o miejsce w barażu walczyła z Rumunami - w Konstancy wygrała 3-2.

- Śledziłem dziś w internecie transmisję z konferencji naszej reprezentacji. Obecny na niej Klizan powiedział, że on i Janowicz mają podobną, niestabilną formę. Potrafią z każdym wygrać, ale i przegrać ze znacznie niżej notowanym rywalem. Do Gdyni poza wymienioną czwórką przyjedzie także 116. w rankingu Lukasz Lacko - powiedział Jan Bosznovicz, dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce.

Dotychczas Polacy tylko raz rywalizowali ze Słowakami. W 1996 roku w trzeciej, decydującej rundzie Grupy II strefy euro-afrykańskiej Pucharu Davisa przegrali w Trnawie 1-4.

Zwycięzcy wrześniowego barażu w przyszłym roku zagrają w elicie, a przegrani w odpowiedniej pod względem położenia strefie Grupy I.

Polacy jeszcze nigdy nie rywalizowali w Grupie Światowej. W barażu wystąpili dotychczas raz - dwa lata temu przegrali w Warszawie z Australijczykami 1-4. Słowacy z elity wypadli dziewięć lat temu, a rok wcześniej dotarli do finału rozgrywek.

- Zawsze jest oczekiwanie na sukces. Wiemy, jaki były emocje dwa lata temu. Wtedy robiliśmy wszystko, by utrudnić grę przeciwnikom. Teraz bardziej patrzymy na siebie. Tak naprawdę te pięć spotkań w Gdyni pokaże, kto jest lepiej przygotowany, ma lepszy dzień. Jesteśmy bardziej doświadczeni niż przed meczem z Australią. Może rankingi nam - przy większości zawodników - pogorszyły się, ale to nie do końca mówi o tym, kto jak gra. Liczą się prezentowane style, kto lubi z kim grać - podkreślił Szymanik.

Gdynia Arena może pomieścić niewiele ponad cztery tysiące kibiców. Wiceprezes Polskiego Związku Tenisowego ds. organizacyjnych Piotr Szkiełkowski poinformował, że sprzedano jak na razie około połowy biletów. Dodał też, że PZT zaprosił na ten mecz wszystkich dotychczasowych reprezentantów kraju w Pucharze Davisa oraz kapitanów.

Na piątek i niedzielę zaplanowane są po dwa spotkania singlowe. W sobotę rozegrany zostanie pojedynek deblowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje