Serena Williams. Matka, żona i czempionka

Choć Serena Williams nie gra od stycznia, sezon zakończyła wyżej niż Agnieszka Radwańska. W Australii po raz pierwszy sprawdzi, czy da się pogodzić role matki, żony i czempionki.

"Jakieś pomysły, jak się obrócić w nocy? Mam problem, gdy przewracam się z lewego boku na prawy i odwrotnie..." - pisała parę miesięcy temu na Twitterze Williams, kiedy miała ciężarny brzuszek. Ten tweet najlepiej pokazuje, wokół czego w ostatnim czasie krążą myśli jednej z najwybitniejszych tenisistek w historii.

Reklama

Macierzyństwo całkowicie pochłonęło Serenę Williams, która od 22 lat zaprogramowana była wyłącznie na kompletowanie tytułów wielkoszlemowych.

Ten na razie ostatni, w tym roku w Australian Open, zdobyła już z dzieckiem w brzuchu, co żartobliwie komentowano, że Amerykanka powinna grać w grze podwójnej, a nie w singlu. "Serena Williams była w ciąży, kiedy wygrała Australian Open. Mi się nie chce wstać z łóżka, kiedy mam okres" - komentowały internautki w uznaniu dla wyczynu Williams.

O tym, że coś może być na rzeczy, amerykańska tenisistka dowiedziała się już w Melbourne, trenując do turnieju w pocie czoła. Ale zanim dała się namówić koleżance na zrobienie testu ciążowego, minęły dwa dni. Nie przywiązywała do tego większej wagi. Test zrobiła w trakcie sponsorskiego eventu, ale nim sprawdziła wynik, popędziła na make-up.

- Półtorej godziny później wróciłam do łazienki i totalnie o nim zapomniałam. Dla mnie to się nie mieściło w głowie. Tak więc jak już się przebrałam i znalazłam w tej łazience, przypomniałam sobie o nim na zasadzie "Ach tak, jeszcze ten test!" - opowiadała w "Vanity Fair".

Williams rzuciła się w wir przygotowań do wielkoszlemowego Australian Open, gdzie celowała w siódmy tytuł, dlatego wynik pozytywny ściął ją z nóg. - To nie może być prawda! Ja mam teraz turniej! - to była jej pierwsza reakcja. Wyszła z założenia, że na radość jeszcze przyjdzie czas.

Kiedy tylko Serena Williams upewniła się, że jest w ciąży, pogodziła dwie miłości: tenis i Alexisa Ohaniana. Natychmiast ściągnęła narzeczonego do Melbourne, a w tym samym czasie wybrała się do ginekologa. Doktor był zaledwie jedną z pięciu osób, które zostały wtajemniczone w ciążę pierwszej rakiety świata. Ohanian na powitanie dostał torbę z sześcioma pozytywnymi testami ciążowymi - tak Williams nie mogła uwierzyć swojemu szczęściu.

Australijski lekarz dał zielone światło. Określił ciążę na trzeci-czwarty tydzień i na tej podstawie tenisistka wystartowała w Melbourne. Jak już wiemy, wygrała Australię bez straty seta, a ciążę utrzymywała w tajemnicy jeszcze przez kilka następnych tygodni. Dopiero po powrocie do Stanów okazało się, że był to nie trzeci-czwarty, ale siódmy-ósmy tydzień. Jak potem zapewniała, nie było jednak żadnych przeciwwskazań do gry, a nawet gdyby miała pełną wiedzę, to i tak wystartowałaby po 23. szlema.

W sezonie 2017 Serena Williams przepracowała na korcie tylko 28 dni, ale bez wątpienia był to rok, który obfitował w najwięcej emocji w jej życiu.

Kilka tygodni po narodzinach dziecka - 1 września urodziła Alexis Olympię - przyszedł czas na ślub jak z bajki. I to dosłownie, bo weselnym prezentem od męża była najprawdziwsza karuzela. Para pobrała dwa tygodnie temu w Centrum Sztuki Współczesnej w Nowym Orleanie. Ślub kosztował milion dolarów. Na 200-osobowej liście gości była plejada gwiazd na czele z Evą Longorią, Beyonce czy Kim Kardashian. Ta ostatnia mocno dała się nowożeńcom we znaki, łamiąc zakaz robienia selfie.

Skoro Williams spełnia się już jako matka i żona, może wrócić do tego, co kocha najbardziej, a przynajmniej kochała niespełna rok temu.

36-letnia tenisistka od początku zapowiadała, że chce wrócić na Australian Open i obronić tytuł. Co prawda asekurowała się, że nie zrobi nic wbrew swojemu ciału i jeśli nie będzie na to gotowa, odłoży powrót w czasie, ale nikt w to nie wierzy. Każdy, kto ją zna i wie, jaką determinacją wykazywała się, zdobywając każdy z 23 tytułów wielkoszlemowych, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że zwycięstwo w Australian Open jako matka stawia sobie za punkt honoru.

Ale pojawiły się też głosy, że wszystko to, co Williams osiągnęła już w tenisie, może teraz przemówić na jej niekorzyść. - Z odpowiednią motywacją wszystko jest możliwe. Ale ona osiągnęła wszystko. Zorientuje się, że bycie mamą jest lepsze od wszystkich wielkich szlemów razem wziętych - przewiduje Wim Fissette. Tylko czy można brać na poważnie słowa trenera, który doprowadził do trzech tytułów wielkoszlemowych Kim Clijsters, po tym jak ta urodziła córeczkę?

O odpowiednią motywację Sereny Williams dba już jej ukochany. "Jesteś najlepsza na świecie. Nie tylko w sporcie, ale teraz też jako matka i żona" - napisał w jednej z pierwszych wiadomości na ich nowej drodze życia.

łup

Dowiedz się więcej na temat: serena williams | tenis

Reklama

Reklama

Reklama