Sceny po WTA Finals. Aryna Sabalenka nie wytrzymała, emocje wzięły górę. Polały się łzy
Aryna Sabalenka do WTA Finals podchodziła oczywiście w roli faworytki, jak to zwykle bywa, gdy Białorusinka walczy o tytuł. W finale liderka rankingu WTA mierzyła się z Jeleną Rybakiną i była faworytką tego starcia. Kazaszka zagrała jednak fenomenalnie. Pierwszą partię wygrała 6:3, a drugą zakończyła zwycięstwem w tie-breaku do zera. Sabalenka po meczu dała upust emocjom. Na oczach całego świata roztrzaskała rakietę, a z jej oczu polało się morze łez.

Aryna Sabalenka piąty raz z rzędu zakwalifikowała się do kończącego sezonu turnieju WTA Finals. Białorusinka do Rijadu leciała jako faworytka do triumfu w imprezie, w której jeszcze nie udało jej się wygrać. Raz - w 2022 roku była w finale, ale wówczas przegrała z Francuzką Caroline Garcią.
W tamtym momencie jednak Sabalenka była zupełnie inną, zdecydowanie mniej utytułowaną zawodniczką. Od porażki w finale w 2022 roku minęło mnóstwo czasu, a Białorusinka w tym okresie znacząco powiększyła swoją gablotę oraz jej zasobność w cenne trofea.
Sabalenka nie kryła łez. Bolesna porażka w finale
W zakończonej dziś edycji była faworytką do triumfu, w końcu nie bez kozery jest liderką rankingu WTA. W finale spotkała się jednak z przeszkodą, która okazała się niemożliwa do przejścia. Mowa rzecz jasna o Jelenie Rybakinie, która zagrała świetnie, co doprowadziło do wygranej 6:3, 7:6, a tie-break padł jej łupem do zera.
Rybakina swój triumf odebrała na chłodno, bez większych emocji, czy niesamowitej radości. Z kolei u Sabalenki po ostatniej piłce emocje puściły. Udała się do swojego sztabu szkoleniowego i podczas dyskusji z zespołem zwyczajnie się popłakała, co widać bardzo dobrze w transmisji.
Wedle tego, co przekazał obecny na hali Bartosz Ignacik, Białorusinka wyżyła się także na swojej rakiecie, która nie przetrwała spotkania z emocjami Sabalenki. Chwilę po zakończeniu meczu zobaczyliśmy powtórkę reakcji Białorusinki w stosunku do sprzętu, którym grała.











