Sabalenka rozpętała burzę. Radykalna deklaracja. Jest gotowa do buntu
Temat wynagrodzeń za najważniejsze turnieje tenisowe wraca jak bumerang. W poniedziałek pojawiło się głośnie oświadczenie czołowych tenisistek i tenisistów dotyczące niewspółmiernego ich zdaniem wzrostu nagród względem przychodów generowanych m.in. przez Roland Garros. Pod oświadczeniem podpisała się również Aryna Sabalenka, która nie wyklucza bojkotu turniejów, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie.

Od kwietnia ubiegłego roku trwa "przeciąganie liny" pomiędzy zawodnikami a organizatorami czterech największych turniejów tenisowych, a więc Australian Open, Roland Garros, Wimbledon i US Open. Większość czołowych tenisistów domaga się bardziej sprawiedliwego podziału dochodów. Temat jak bumerang wrócił w poniedziałek, gdy pojawiło się oświadczenie podpisane przez największe gwiazdy tenisa w tym przez Igę Świątek.
Zawodniczki i zawodnicy na celownik wzięli zbliżający się Roland Garros wskazując, że wzrost puli nagród jest niewspółmierny do wzrostu szacowanych przychodów z całego turnieju i że procent przekazany na nagrody jest dla sportowców krzywdzący. Tego tematu nie zabrakło również podczas konferencji prasowej Sabalenki przed turniejem WTA w Rzymie. Słowa Białorusinki rozeszły się szerokim echem w świecie mediów.
Sabalenka gotowa do bojkotu. Jednoznaczna deklaracja poszła w świat
Sabalenka nie zamierzała ukrywać, że jest rozczarowana takim obrotem sytuacji. "To my tworzymy przedstawienie. Bez nas nie byłoby turniejów, bez nas nie byłoby rozrywki. Uważam, że zasługujemy na lepsze wynagrodzenie" - stwierdziła tenisistka. Sabalenka nie ukrywa, że jest gotowa podjąć radykalne kroki i jeśli sytuacja będzie wciąż patowa, w przyszłości może dojść do swego rodzaju buntu oraz bojkotu z jej strony.
"Według mnie dojdzie do momentu, w którym będziemy musieli po prostu zbojkotować turniej, zgadza się. Czuję, że to będzie jedyny sposób, żeby walczyć o nasze prawa" - przyznała utytułowana zawodniczka. "Jeśli dojdzie do bojkotu, uważam, że my, zawodniczki, możemy się zjednoczyć, ponieważ niektóre aspekty turniejów Wielkiego Szlema są dla nas naprawdę niesprawiedliwe" - dodała.
"Mam szczerą nadzieję, że wszystkie negocjacje, które prowadzimy, w pewnym momencie doprowadzą do podjęcia właściwej decyzji, z której wszyscy będą zadowoleni" - wyjaśniła. Nieco łagodniejsze podejście do sytuacji ma Świątek, która stwierdziła, że ewentualny bojkot to "rodzaj ekstremalnej sytuacji" i wyraziła nadzieję, że wszystko uda się osiągnąć w ramach negocjacji.
















