Sabalenka postraszona, Paolini ruszyła w pogoń. 95 minut walki w ostatnim starciu gwiazd
Aryna Sabalenka udział w tegorocznym WTA Finals rozpocznie od meczu z Jasmine Paolini, dla której starcie z Białorusinką będzie okazją do rewanżu za to, co w kwietniu wydarzyło się w Stuttgarcie. Ostatnie spotkanie Włoszki z liderką światowego rankingu obfitowało w zwroty akcji i trwało 95 minut. W ramach zapowiedzi dzisiejszego boju w Rijadzie przypominamy mecz, jaki rozegrano na niemieckich kortach.

Aryna Sabalenka do WTA Finals przystępuje jako liderka światowego rankingu - Białorusinka zresztą już w sobotę odebrała trofeum dla najlepszej zawodniczki kończącego się sezonu. Tenisistka z Mińska pierwszy mecz rozegra z kolei w niedzielę, gdy nie przed godz. 15 czasu polskiego wybiegnie na kort, by zmierzyć się z Jasmine Paolini. Będzie to ósme spotkanie tych zawodniczek, bilans jest korzystny dla Sabalenki, która wygrała pięć z siedmiu dotychczasowych starć z Włoszką.
Sabalenka i Paolini po raz ostatni spotkały się na korcie 20 kwietnia 2025 roku w półfinale turnieju WTA 500 Stuttgarcie. Białorusinka z racji rozstawienia miała rozpocząć zmagania od drugiej rundy, ale po tym, jak Anastazja Potapowa wycofała się z rywalizacji, uzyskała automatyczny awans. W ćwierćfinale oddała tylko pięć gemów Elise Mertens (6:4, 6:1) i z dużym zapasem sił przystąpiła do starcia z Włoszką.
To był emocjonujący mecz Jasmine Paolini z Aryną Sabalenką
Droga Paolini do półfinału już tak łatwa nie była, bo musiała rozegrać trzy mecze. Nie straciła jednak żadnego seta, pokonując kolejno Evę Lys, Jule Niemeier i Coco Gauff. Jej starcie z Sabalenką zapowiadało się pasjonująco, chociaż początek wskazywał, że możemy być świadkami dość jednostronnego meczu. Białorusinka rozpoczęła bowiem kapitalnie, wygrywała kolejne gemy i przy stanie 5:2 serwowała po zwycięstwo w secie.
"To nie był jednak koniec emocji w premierowej odsłonie pojedynku. Niespodziewanie liderka rankingu straciła własne podanie i to bez zdobycia jakiegokolwiek punktu. Sabalenka zaczęła się nieco frustrować tą sytuacją, przegrała w sumie sześć akcji z rzędu" - relacjonował Mateusz Stańczyk z Interii.
Paolini znów złapała kontakt z przeciwniczką. Przy stanie 5:4 Aryna miała drugie podejście do zamykania partii. I jeszcze raz nie zdała egzaminu, kończąc gema podwójnym błędem serwisowym. Białorusinka była wyraźnie zdezorientowana całą sytuacją, gestykulowała w kierunku swojego sztabu. Pokazywała na rakietę, jakby coś jej nie pasowało
Paolini nie była jednak w stanie pójść za ciosem, Sabalenka odzyskała rezon i triumfowała 7:5. To jednak nie zniechęciło Paolini, Włoszka świetnie weszła w trzecią partię, wygrywając trzy gemy z rzędu. Tym razem rozpoczęła się szalona pogoń tenisistki z Mińska, zwieńczona zresztą sukcesem, bo liderka rankingu doprowadziła do stanu 3:3. A później oddała rywalce jeszcze tylko jednego gema, po 95 minut emocjonującego widowiska pieczętując zwycięstwo 2:0 (7:5, 6:4) i awans do finału. W tym już tak dobrze jej nie poszło, została ograna przez Jelenę Ostapenko.
Dziś Sabalenka ponownie będzie faworytką meczu z Paolini, która jest już po pierwszym starciu w Rijadzie. Włoszka u boku Sary Errani odniosła zwycięstwo w turnieju deblistek, co stanowi dobre przetarcie przed prawdopodobnie ciężkim meczem z Białorusinką. Spotkanie tych zawodniczek zostanie rozegrane dziś, czyli w niedzielę 2 listopada, nie przed godz. 15 czasu polskiego. Wcześniej na korcie centralnym do akcji wkroczą deblistki - Mirra Andriejewa i Diana Sznajder zmierzą się z Gabriela Dabrowski i Erin Routliffe.














