Pierwszą ćwierćfinalistkę turnieju WTA 1000 w Toronto wyłonił sobotni mecz Igi Świątek z Martą Kostiuk, który początkowo układał się po myśli Ukrainki. Polce udało się jednak odwrócić losy rywalizacji i podnieść po przegranym secie, w dwóch kolejnych oddała rywalce tylko trzy gemy.
Świątek i Kostiuk otworzyły zmagania na korcie centralnym, później na tym samym obiekcie zmierzyły się Jessica Pegula i Diana Sznajder. Górą była Rosjanka i to ona będzie kolejną rywalką tenisistki z Raszyna. W ćwierćfinale nie zobaczymy za to Aryny Sabalenki, która sensacyjnie przegrała z Jekateriną Aleksandrową. Ten mecz także rozegrano na głównym obiekcie.
Na tym jednak nie koniec emocji, po tym, jak Białorusinka i jej pogromczyni opuściły kort centralny, zameldowały się na nim Elina Switolina i Amanda Anisimova, czyli kolejno 9. i 10. zawodniczka rankingu WTA. Było to piąte starcie tych tenisistek, ostatni mecz rozegrały jednak w 2021 roku, kiedy to górą w Chicago była Switolina. Amerykanka zresztą tylko raz znalazła sposób na tę zawodniczkę, pokonała ją w 2020 roku w Dosze.
WTA Toronto. Dwa szybkie sety w meczu Elina Switolina - Amanda Anisimova
Bilans bezpośrednich spotkań wskazywał na Switolinę, ostatnie występy pokazały jednak, że nie jest w optymalnej formie. Zawodniczka, która w maju wygrała turniej WTA 1000 w Rzymie, a następnie zagrała w ćwierćfinale Roland Garros, najpierw z powodu problemów zdrowotnych wycofała się przed ćwierćfinałem w Bad Homburg, później z kolei odpadła już w pierwszej rundzie Wimbledonu.
Te niepowodzenia Ukrainka próbowała powetować sobie w Waszyngtonie, gdzie wygrała mecz z Poliną Kudiermietową, ale już w kolejnej rundzie wyeliminowała ją Alexandra Eala.
Anisimova w Waszyngtonie z kolei w ogóle nie startowała, turniej w Toronto był jej pierwszym po Wimbledonie. W wielkoszlemowej imprezie dotarła do trzeciej rundy, wcześniej odpadła na etapie ćwierćfinału z innego londyńskiego turnieju, tego rangi WTA 500.
Świątek cierpiała, a potem wdrożyła plan B. "Bez kontaktu z Abramowicz"
Kibice, którzy nastawiali się na wyrównane starcie w Toronto, mogli poczuć się zawiedzeni, przynajmniej w pierwszym secie. Switolina weszła kapitalnie w spotkanie, wygrała cztery pierwsze gemy. Anisimova znalazła się pod ścianą, wprawdzie do końca partii już nie straciła podania, ale też nie była w stanie odpowiedzieć przełamaniem powrotnym. W ostatnim gemie nie ugrała nawet punktu, rywalka wygrała 6:2, to była deklasacja.
Druga partia przebiegała początkowo podobnie, Anisimova została dwukrotnie przełamana, przegrywała już 0:3. Odpowiedziała wprawdzie przełamaniem powrotnym, ale Switolina zapisała na swoim koncie dwa kolejne gemy, przy stanie 5:1 była już w dość komfortowej sytuacji. Ukrainka wywierała presję na serwującą rywalkę, wypracowała piłki meczowe, ale nie wykorzystała okazji do szybszego zamknięcia meczu. Kolejnego gema przegrała do zera, zaczęło robić się ciekawie.
Reprezentantka Stanów Zjednoczonych poszła za ciosem, obroniła podanie i przy wyniku 5:4 oraz serwisie rywalki miała jeszcze szansę na to, by pozostać w meczu. Switolina wzięła się jednak w garść, po trzech przegranych gemach z rzędu nie oddała rywalce punktu. Po 78 minutach przypieczętowała zwycięstwo 6:2, 6:4 i awans do ćwierćfinału, w którym zagra z Aleksandrową.






![Ekstraklasa: Lech - Raków. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9A7WAWQYNEYR-C401.webp)





