Aryna Sabalenka od blisko dwóch lat pełni rolę liderki światowego rankingu kobiecego tenisa i jako główna promotorka swojej dyscypliny odnajduje się idealnie. Białorusinka nie boi się blasku fleszy, chętnie nawiązuje współprace ze znanymi na całym świecie markami, a także regularnie pojawia się na okładkach magazynów. Takie działania oczywiście przynoszą korzyści - jak podsumował kilka miesięcy temu magazyn Forbes, w 2025 roku pochodząca z Mińska gwiazda była drugą najlepiej zarabiającą sportsmenką na świecie - w przeciągu 12 miesięcy zainkasowała ona bowiem aż 30 milionów dolarów.
28-latka jest także jedną z tenisistek aktywnie działających w mediach społecznościowych - na Instagramie i TikToku jej konta śledzi ponad 7,2 mln użytkowników, a liczba ta stale rośnie. Nikogo nie może to jednak dziwić - w większości przypadków Białorusinka publikuje bowiem kadry spoza kortu i pokazuje, jak wygląda życie gwiazdy tenisa zza kulis. Nie wszystkim jednak się to podoba. W ostatnim czasie coraz częściej pod wpisami Aryny znaleźć można wiele krytycznych komentarzy. "Więcej tenisa, mniej TikToka" - zasugerował uszczypliwie jeden z internautów.
Z dnia na dzień stracił miliony. Jego firma od trzech lat sponsoruje Świątek
W najnowszym wywiadzie dla magazynu "Time" Aryna Sabalenka otwarcie przyznała, że widzi wszystkie negatywne komentarze pod swoimi wpisami. Jak wyznała, internauci nie zdają sobie sprawy, że publikowanie w mediach społecznościowych to dla niej swego rodzaju "odskocznia", która pomaga jej choć na chwilę zapomnieć o rywalizacji, sportowych ambicjach i spełnianiu oczekiwań nie tylko swoich, ale również fanów. Szczególnie "terapeutycznie" działa nagrywanie filmików, na których 28-latka odtwarza taneczne trendy z TikToka. "Po prostu zapominasz o wszystkim. Próbujesz tańczyć, próbujesz poruszać ciałem, więc przez te 30-40 minut, a czasem godzinę, skupiasz się na jednej rzeczy i nie myślisz o niczym innym. To jak mała ucieczka" - wyznała.
W dalszej części swojej wypowiedzi liderka światowego rankingu kobiecego tenisa ostro podsumowała hejterów dając do zrozumienia, że zamiast krytykować decyzje innych, powinni najpierw skupić się na własnym życiu. "Czasami wchodzę na ich profil i widzę, jacy są "idealni". Wtedy myślę sobie: Stary, ogarnij swoje życie, zanim zaczniesz wtrącać się w życie innych" - przyznała.
Aryna Sabalenka jedzie do Nowego Jorku bronić tytułu
Tymczasem wielkimi krokami zbliża się ostatni turniej wielkoszlemowy tego sezonu, US Open, podczas którego Aryna Sabalenka bronić będzie wywalczonego przed rokiem tytułu. W poprzednim sezonie Białorusinka w finale pokonała swoją dobrą znajomą, Amandę Anisimovą, zdobywając tym samym czwarty tytuł Wielkiego Szlema. W tym roku do tej pory każdy turniej padał łupem innej zawodniczki - w Melbourne po triumf w Australian Open sięgnęła Jelena Rybakina, podczas turnieju Rolanda Garrosa w Paryżu mistrzostwo wywalczyła Mirra Andriejewa, a na Wimbledonie końcowe trofeum trafiło w ręce Lindy Noskovej.
Iga Świątek w finale. Skąd ta metamorfoza? Polska tenisistka zna odpowiedź












