Sabalenka groziła końcem kariery. Teraz ogłasza, wielkie poruszenie
Aryna Sabalenka po sensacyjnej porażce z Dianą Sznajder 6:3, 5:7, 0:6 w ćwierćfinale turnieju Rolanda Garrosa nie kryła rozżalenia i głośno zastanawiała się nad zakończeniem tenisowej kariery. Teraz, na krótko przed rozpoczęciem kolejnej wielkoszlemowej imprezy, Białorusinka nadała krótki komunikat za pośrednictwem mediów społecznościowych. Postawiła sprawę jasno.

Bardzo często mówi się o tym, jak nieprzewidywalny potrafi być sport. Sceny, które rozegrały się na korcie Philippe Chatrier 3 czerwca, z pewnością zaskoczyły jednak wielu. Rozstawiona z 25. numerem Diana Sznajder w trzysetowej batalii odprawiła z kwitkiem liderkę światowego rankingu kobiecego tenisa Arynę Sabalenkę, wygrywając z Białorusinką 3:6, 7:5, 6:0.
Po sensacyjnej porażce pochodząca z Mińska zawodniczka nie kryła rozgoryczenia i na konferencji prasowej ogłosiła dziennikarzom, że głęboko zastanawia się nad przejściem na sportową emeryturę. "Nie mam żadnych myśli, nie czuję żadnych emocji. Chcę teraz rzucić tenis, ale co się stanie za kilka dni, zobaczymy. Mam nadzieję, że wrócę do właściwej formy psychicznej" - mówiła wówczas.
Chwalińska wróciła do Polski i nadała ważny komunikat. Musiała tak postąpić
Wypowiedź Białorusinki wywołała ogromne poruszenie, a ona sama zabrała później głos w mediach społecznościowych i zapewniła, że słowa te wypowiedziała pod wpływem emocji i wcale nie chce kończyć swojej przygody z tenisem. Teraz zamieściła w sieci nagranie z treningu na korcie trawiastym dając do zrozumienia, że już szykuje się do rozpoczęcia sezonu na tej nawierzchni. Przy okazji w przymrużeniem oka zadrwiła z samej siebie.
"Ja: rzucam tenis. Również ja: (...) W zeszłym tygodniu moje natrętne myśli wzięły górę" - tak podpisała wideo z treningu.
Wkrótce Wimbledon. Iga Świątek będzie bronić tytułu, Aryna Sabalenka wśród faworytek
Za nami dwa turnieje wielkoszlemowe w tym sezonie. W Melbourne po końcowe trofeum sięgnęła Jelena Rybakina, która pokonała Arynę Sabalenkę 6:4, 4:6, 6:4. W Paryżu natomiast z końcowego triumfu cieszyła się Mirra Andriejewa, która w finałowym pojedynku okazała się lepsza od Mai Chwalijskiej. Rosjanka starcie z Polską wygrała 6:3, 6:2.
W Londynie tytuły bronić będzie Iga Świątek, która w ubiegłym sezonie pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0, zdobywając tym samym szóste w karierze wielkoszlemowe trofeum. Wśród faworytek wymieniane są jednak także inne zawodniczki z Aryną Sabalenką na czele.
Koszmarny widok na oczach Fissette'a. Łzy i natychmiastowy koniec











