Gdy popatrzymy na wyniki Jeleny Rybakiny po Wimbledonie, na papierze wyglądała ona całkiem nieźle. Zarówno w Waszyngtonie, jak i Montrealu, reprezentantka Kazachstanu zameldowała się w półfinale. W rzeczywistości po obu imprezach mogła mówić o sporym niedosycie. Najpierw prowadziła 5:3 w drugim secie meczu z Leylah Fernandez, by przegrać po tie-breaku trzeciego partii. Podobnie było w starciu z Victorią Mboko. Tam również miała 5:3, tyle że w decydującej odsłonie. W dodatku posiadała meczbola. Także i w tym przypadku uległa zawodniczce z Kanady.
Przed jej pierwszym pojedynkiem w Cincinnati zrobiło się głośno za sprawą Stefano Vukova. Chorwat wygrał sprawę apelacyjną i zdjęto mu zawieszenie, przez co mógł się pojawić w boksie Rybakiny już w stanie Ohio. Karencja, która rozpoczęła się w styczniu i miała obowiązywać przez rok, została zdjęta w pierwszych dniach sierpnia. Szkoleniowiec pokazał się już na treningu Jeleny, a potem zasiadł u boku Davide Sanguidettiego podczas spotkania drugiej rundy z Renatą Zarazuą. 38-latek aktywnie udzielał się podczas potyczki.
WTA Cincinnati: Jelena Rybakina walczyła z Renatą Zarazuą o awans do trzeciej rundy
Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. Reprezentantka Kazachstanu bardzo słabo zainaugurowała rywalizację, dała się przełamać już na "dzień dobry". Po zmianie stron posiadała dwa powrotne break pointy, ale nie wykorzystała żadnego z nich. Zrobiło się 2:0 dla Zarazui. Po piątym gemie zawodniczka z Meksyku mogła prowadzić już 4:1 z podwójnym breakiem. Ostatecznie Jelena wyszła jednak z opresji i złapała kontakt z przeciwniczką. Mistrzyni Wimbledonu 2022 nacierała, ale popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Przez to także w szóstym gemie nie odrobiła straty przełamania, mimo aż pięciu okazji. Renata robiła swoje i mogła zakończyć partię już w trakcie dziewiątego rozdania. Posiadała setbola przy podaniu Rybakiny, ale wtedy Kazaszka wyszła z opresji na własnych warunkach.
Zarazua musiała zatem zamykać premierową odsłonę przy własnym podaniu. I tym razem zobaczyliśmy break pointa po stronie Jeleny. Dziesiąta rakieta świata wciąż okażywała się nieskuteczna przy piłkach na przełamanie. W pierwszym secie jej bilans w tej statystyce wynosił 0/8. Ostatecznie reprezentantka Meksyku nie dała sobie odebrać podania i triumfowała w tej części pojedynku 6:4. Po przegranej partii, w której Rybakina popełniła aż 38 niewymuszonych błędów, turniejowa "9" od razu udała się w stronę swojego boksu, gdzie zasiadali Stefano Vukov i Davide Sanguinetti. Początkowo Włoch próbował się udzielać w dyskusji, ale później toczyła się ona głównie między Kazaszką a Chorwatem. Rozmowa trwała kilka minut, mowa ciała Jeleny wyglądała niepokojąco.
Finalnie przerwa pomogła Rybakinie. 26-latka zdominowała start drugiej partii, wygrała aż 16 z 22 akcji. W piątym gemie obroniła break pointa i wyszła na prowadzenie 5:0. Ostatecznie udało jej się zamknąć seta tzw. bajglem, chociaż Zarazua do końca próbowała uniknąć takiego rezultatu. Dopiero trzecia okazja na zakończenie odsłony przyniosła Jelenie wynik 6:0. O tym, że reprezentantka Kazachstanu podniosła poziom swojej gry, świadczą także statystyki. W pierwszym secie miała bilans 22-38, a tym razem 9 uderzeń kończących i tylko 6 niewymuszonych błędów.
Decydująca odsłona rywalizacji znów przyniosła więcej napięcia po stronie Rybakiny, swój poziom podniosła także Renata. Przez to gra się wyrównała. W trakcie piątego gema zawodniczka z Meksyku miała nawet break pointa na 3:2. Finalnie mistrzyni Wimbledonu 2022 oddaliła jednak zagrożenie i wciąż nadawała ton w trzecim secie. Przy stanie 5:4 dla Kazaszki, Zarazua znalazła się pod presją - musiała utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w pojedynku. Przegrywała już 15-30, ale potem znów zobaczyliśmy błędy po stronie Jeleny. To pomogło wyrównać Renacie na 5:5.
Emocje nieustawały. W trakcie jedenastego rozdania to Zarazua miała 30-15 przy podaniu Rybakiny. Po walce na przewagi szóste "oczko" na swoje konto zapisała jednak mistrzyni Wimbledonu 2022, dzięki czemu zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Do decydującej rozgrywki jednak nie doszło. W dwunastym gemie Kazaszka wywalczyła sobie trzy meczbole z rzędu. Pierwszego serwisem obroniła Renata, ale potem wyrzuciła piłkę na długość i spotkanie dobiegło końca. Finalnie turniejowa "9" triumfowała 4:6, 6:0, 7:5 i awansowała do trzeciej rundy WTA 1000 w Cincinnati, gdzie zagra z Clervie Ngounoue lub Elise Mertens.

















