Rozbój w biały dzień. 55 minut Polki na drugim końcu świata. 6:0, 6:0 w WTA
Maja Chwalińska kontynuuje tournee po Ameryce Południowej - rywalizacja w WTA 125 jest jednak jej ostatnią w tym roku. I zarazem ostatnią szansą, by utrzymać miejsce gwarantujące rozstawienie w eliminacjach Australian Open. Aby tak się stało, musi w stolicy Ekwadoru dojść przynajmniej do finału. Dziś jednak mocno musiała się zdziwić - tuż przed spotkaniem doszło do nagłej zmiany rywalki - nową została 38-letnia Tania Varela Alvarado. Mecz zakończył się "rowerem" już po 55 minutach.

Na sam koniec roku Maja Chwalińska zdecydowała się rozegrać trzy turnieje WTA 125 na mączce - tak jak rok temu wybrała się więc do Ameryki Południowej. Wtedy zdobyła dublet we Florianopolis w Brazylii - triumfowała w singlu i deblu. Wywalczyła 125 punktów, ten dorobek zostanie jej odpisany w najbliższy poniedziałek.
W Colinie w Chile oraz w Buenos Aires odpadała w ćwierćfinale i drugiej rundzie, to "tylko" 42 punkty rankingowe. W notowaniu "na żywo" Polka spadła więc w okolice 150. pozycji, o kilkanaście za nisko, by móc liczyć na rozstawienie w kwalifikacjach w Melbourne.
Rywalizacja w Quito jest więc dla niej ostatnią szansą, by jeszcze ten "numerek" wywalczyć. A znaczy on dużo - pozwoli ominąć najwyżej klasyfikowane rywalki w dwóch pierwszych rundach kwalifikacji AO.
Demolka w spotkaniu Mai Chwalińskiej o drugą rundę WTA 125 w Quito. Niecała godzina
Dziś Chwalińska miała grać o drugą rundę z urodzoną we Włoszech, a reprezentującą Argentynę Nicole Fossa Huergo. I było to bardzo dobre losowanie, podobnie jak i drabinka do ewentualnego ćwierćfinału. Tam zaś Polka może trafić na Tatjanę Marię, czyli zawodniczkę z TOP 50 rankingu, triumfatorkę WTA 500 w Queens tego lata, a w Londynie pokonała przecież Jeleną Rybakinę i Amandę Anisimovą.

Tymczasem to nie Fossa Huergo wyszła na kort - tuż przed meczem 30-latka wycofała się z zawodów, zgłosiła zawroty głowy. A jej miejsce zajęła... 38-letnia Tania Valera Alvarado. 20 lat temu próbowała zaistnieć w tenisowym tourze, ale bez powodzenia. Dzisiejsze starcie było jej raptem 31. w zawodowym tenisie, pierwszy turniej od 2019 roku. Jak można się spodziewać, gra tylko w Ekwadorze, zgłosiła się do eliminacji, bo w tych były wolne miejsca. Przegrała z Ukrainka Waleriją Strachową 0:6, 2:6, dziś zastąpiła Fossę Huergo. Co zagwarantowało jej... 1250 dolarów za 55 minut spędzonych na korcie.
O samym meczu nie ma co za wiele pisać. Jedynie w drugim gemie Ekwadorka miała szansę na honorowy punkt - i sześć piłek na to przy swoim serwisie. Chwalińska jednak nie pozwoliła na to, a później do końca seta oddała rywalce trzy akcje w czterech gemach. Druga partia była niemal bliźniacza - wyrównany drugi gem i demolka w pozostałych. Skończyło się na 6:0, 6:0.
W drugiej rundzie rywalką Polki będzie 19-letnia Argentynka Luisina Giovannini (WTA 281).
Turniej WTA 125 w Quito (korty ziemne). Pierwsza runda
Maja Chwalińska (Polska, 6) - Tania Valera Alvarado (Ekwador, LL) 6:0, 6:0













