Rosyjski skandalista domaga się "rewolucji". Tego jeszcze nie było
Główny tour kobiecego oraz męskiego tenisa zdecydowanie nie jest miejscem dla "słabych". Aby utrzymać pozycję w światowych rankingach, zawodniczki i zawodnicy muszą bowiem rozgrywać ogromną ilość turniejów, a nieobecność na danej imprezie bardzo często skutkuje wyraźnym spadkiem w notowaniach. O budzący spore niesnaski temat zapytany został Daniił Miedwiediew. Rosyjski skandalista zaproponował dość rewolucyjne rozwiązanie, które z pewnością wywróciłoby świat tenisa do góry nogami.

Sezony WTA oraz ATP trwają niemalże cały rok. W tym czasie czołowi gracze podejmują nadludzki wysiłek w celu wywalczenia sobie jak najwyższych pozycji w damskim oraz męskim rankingu.
System obrony punktów zastosowany w przypadku obydwu przytoczonych tourów, w połączeniu z narzuconą z góry koniecznością rozegrania określonej liczby turniejów, niejako wymusza na zawodnikach przystępowanie do sporej liczby zmagań, często rozgrywanych niemalże jeden po drugim. To stwarza ryzyko znacznego przemęczenia oraz zwiększa ilość mniej, lub bardziej poważnych urazów.
Na problem ze zbyt dużą ilością imprez w ciągu jednego sezonu uskarżało się już wielu znamienitych przedstawicieli dyscypliny. W gronie tym znajduje się między innymi Iga Świątek. Raszynianka nie raz wyrażała swoją dezaprobatę względem "szalonego" harmonogramu obowiązującego zawodniczki, chcące utrzymać czołowe lokaty rankingu WTA.
Miedwiediew z nowatorskim pomysłem. Chce... usunąć punkty z niektórych turniejów
Pytanie o napięty kalendarz rozgrywek otrzymał także jeden z najbardziej charakterystycznych zawodników świata - Daniił Miedwiediew. Rosjanin, znany wśród fanów tenisa ze swojego dość skandalicznego stylu bycia, zaproponował rewolucyjne rozwiązanie tej istotnej dla wielu kwestii.
"W zeszłym roku grałem w siedmiu turniejach z rzędu. Czy musiałem? Nie. Grałem słabo na początku roku i przez to kalkulowałem. Może uda mi się zdobyć 100 punktów tutaj, 200 punktów tutaj, być wyżej w rankingu w przyszłym roku. [...]. Powiedziałbym, żeby zorganizować cztery turnieje Wielkiego Szlema, nie wiem, 11 turniejów Masters i to wszystko. Pozostałe turnieje na poziomie 500 i 250 może bez punktów czy coś w tym stylu" - mówił Miedwiediew, cytowany przez portal "Tennis365".
Tego typu rozwiązanie miałoby zapewne swoje plusy. Topowi zawodnicy mogliby zupełnie inaczej rozplanować swoje starty, a także wyeliminować sytuacje, w których mimo niedoleczonych urazów biorą udział w turniejach niższej rangi. Równocześnie zmana niosłaby również za sobą szereg negatywnych efektów. Mniej prestiżowe imprezy, które dziś przyciągają tenisistów możliwością podniesienia swoich notowań, cieszyłyby się wówczas wyraźnie mniejszym zainteresowaniem zawodników ze ścisłej czołówki światowych rankingów. Sam pomysłodawca tego rozwiązania po chwili przyznał, że osobiście nie wierzy w "anulowanie" punktowanych turniejów.
"Gdyby w tych turniejach nie było punktów, przynajmniej ta decyzja (o rezygnacji red.) byłaby łatwiejsza. Ale to się raczej nie wydarzy" - spuentował swoją wypowiedź Miedwiediew.












