Rosyjska tenisistka musiała się tłumaczyć. Policja w akcji, wskazała winnego
Polscy kibice już nie mogą doczekać się powrotu na kort Igi Świątek. Polka ogłosiła wczoraj nazwisko nowego trenera i z nim u boku wybierze się niebawem do Stuttgartu. W międzyczasie trwa rywalizacja choćby na terenie Stanów Zjednoczonych. Dobrze w Charleston radzi sobie Diana Sznajder. Rosjanka nie uniknęła jednak niespodziewanych przygód. Zaledwie kilkadziesiąt godzin temu samochód, w którym się znajdowała został zatrzymany przez policję. 22-latka od razu podzieliła się kulisami.

Sezon 2026 nie jest póki co spektakularny w wykonaniu Diany Sznajder. Rosjanka imponowała w styczniu, bo dotarła do półfinału w Adelajdzie, ale potem nastąpił nagły zjazd formy. Być może do przełamania dojdzie podczas obecnie trwającego turnieju w Charleston. Za młodą wciąż tenisistką dwa spotkania, w których nie oddała oponentkom choćby jednego seta. Wrażenie zrobiła zwłaszcza potyczka z Leylah Fernandez, wygrana 6:3, 6:0.
Tuż po niej dziennikarze Tennis Channel zaprosili sportsmenkę do specjalnego studia. Powód? Zaskakujące wydarzenie sprzed kilkudziesięciu godzin. Diana Sznajder w mediach społecznościowych poinformowała kibiców, że miała styczność z lokalną policją. Samochód, w którym znajdowała się Rosjanka przekroczył dozwoloną prędkość. "Co się stało?" - zapytał się prowadzący. Po tym pytaniu gwiazda nie mogła powstrzymać się od śmiechu.
Policja zatrzymała samochód z Dianą Sznajder. Trener jechał za szybko
"Dość późno opuściliśmy korty. Była już chyba północ, a Sascha (Bajin, trener - dop.red.) chciał, żebym odpoczęła jak najwięcej. Jechaliśmy trochę ponad dozwoloną prędkość i nie spodziewaliśmy się, że po północy pojawią się jacyś policjanci. To było więc zaskakujące, ale też zarazem trochę zabawne. (...) Będą z tego powodu nowe wspomnienia" - przyznała. Na tym nie skończył się wątek. Dziennikarz dopytał się, czy była to pierwsza tego typu sytuacja na terenie Stanów Zjednoczonych.
"Nie, to było pierwszy raz. Mam jednak, że już się więcej nie powtórzy. Przecież nie zrobiłam nic złego. Byłam tylko księżniczką-pasażerką. Po prostu cieszyłam się jazdą (śmiech). No więc to wszystko wina Saschy (śmiech)" - skwitowała. I zapewne chciałaby, żeby dobry humor utrzymywał się przynajmniej do końca tygodnia. Oznaczałoby to sukces na kortach w Charleston.
Kolejną przeciwniczką Rosjanki będzie reprezentantka gospodarzy, Jessica Pegula. Poprzeczka zawiśnie naprawdę wysoko.













