Rosjanka murem za Sabalenką. Wszystko po tym, co Białorusinka zrobiła Ukraince
W półfinale tegorocznego Australian Open Aryna Sabalenka rozbiła Elinę Switolinę 6:2, 6:3. Podczas spotkania doszło do niecodziennego incydentu, po którym sędzia Louise Engzell odebrała Białorusince punkt. Teraz, tydzień po meczu, głos w tej sprawie zabrała była rosyjska tenisistka Jelena Diemientjewa, która stanęła w obronie pierwszej rakiety świata.

Aryna Sabalenka zagrała w czwartym finale z rzędu na Australian Open. W dwóch pierwszych udało jej się triumfować, jednak dwa ostatnie kończyła porażkami. W tym roku lepsza od Białorusinki okazała się Jelena Rybakina, która pokonała liderkę rankingu WTA 6:4, 4:6, 6:4.
Do samego pojedynku o tytuł Sabalenka nie straciła żadnego seta. Wydawało się, że w półfinale realnym zagrożeniem może być dla niej Elina Switolina, która na przestrzeni całego turnieju spisywała się naprawdę świetnie. W końcu wyeliminowała m.in. Coco Gauff. W starciu z dwukrotną mistrzynią z Melbourne nie miała jednak nic do powiedzenia.
Sabalenka ukarana w Melbourne. Rosjanka reaguje. "Naprawdę nie wiem"
To zawodniczka z Mińska wygrała gładko 6:2, 6:3. W trakcie meczu, a konkretnie na początku czwartego gema pierwszego seta, doszło do rzadko spotykanego zdarzenia. Przy serwisie Ukrainki i po drugim forhendzie Sabalenki arbiter Louise Engzell przerwała wymianę, ponieważ stwierdziła, że Białorusinka swoim zbyt głośnym mruknięciem przeszkodziła rywalce w kontynuowaniu gry.
Liderka rankingu myślała, że jej finalnie poprawne uderzenie uderzenie wylądowało poza kortem, dlatego wydała z siebie charakterystyczny jęk zawodu. Sędzia była nieugięta. Punkt został przyznany Switolinie. Wściekła Aryna Sabalenka ruszyła do arbiter, jednak nic nie wskórała. Nawet po nieco dłuższej weryfikacji całego zdarzenia.
- Słuszna decyzja (...) Regulamin mówi prosto. Nie możemy komunikować się w żaden sposób w trakcie wymiany. Coś tam sobie powiedziała... Dla mnie regulamin jest jasny. W takiej sytuacji akcji powinna zostać przerwana, punkt dla przeciwniczki. Jest to przeszkadzające w graniu - tłumaczyli komentatorzy "Eurosportu".
Zupełnie inne zdanie w tym temacie ma Jelena Diemientjewa. Mistrzyni olimpijska z 2008 roku i była trzecia rakieta świata stanęła w obronie Białorusinki. - Jeśli pomyślimy o Marii Szarapowej, Wiktorii Azarence i Arynie Sabalence... Kiedy wyłączysz obraz i tego posłuchasz (wydawanych przez nie dźwięków - red.), to jest to jeden długi wydech. No cóż, wydech, bo nie robią tego, żeby przeszkadzać przeciwniczkom. To zdecydowanie pomaga im utrzymać rytm, zarówno w oddychaniu, jak i w regeneracji. To po prostu rytm gry i każdy ma swój własny - tłumaczyła Rosjanka w programie First&Red, cytowana przez portal championat.com.
- Gdyby zrobiła to nagle, cóż, rozumiem, że sędzia podjęłaby taką decyzję. Ale skoro grała w ten sposób przez całą karierę… Tak, nawet Elina była zaskoczona, nie rozumiała, dlaczego dostała ten punkt, co się stało. Cóż, tak naprawdę nie wiem, i tyle… Sędzia musi też rozumieć, wyczuwać moment meczu - kontynuowała Diemientjewa, zdaniem której niekiedy arbiter musi przymknąć oko na przepisy dla zachowania ducha gry. - Myślę, że było to nieuzasadnione - podsumowała.














