Rosjanie już dopadli pierwszą "uciekinierkę". Jest oficjalny wyrok sądu
Od końca lutego 2022 roku, czyli pełnoskalowej napaści wojsk Putina na Ukrainę, rosyjscy tenisiści występują w tourze z pewnymi ograniczeniami. Choćby takimi, że nie ma ich w zmaganiach drużynowych, są zmuszeni do gry bez barw narodowych, jako "neutralni". Nic dziwnego, że część zawodniczek i zawodników szuka "nowych ojczyzn", szczególnie w ostatnich tygodniach mocno uderzyło to w rosyjską federację. Ale i ona nie jest bezczynna - w sobotę poinformowano o pierwszym wyroku na jej korzyść. Wyroku, który zapadł w Rosji.

Najpierw Maria Timofiejewa do Uzbekistanu, po niej w tym samym kierunku Kamilla Rachimowa, następnie Anstazja Potapowa do Austrii, wreszcie - Polina Kudiermietowa też do Uzbekistanu. Od początku listopada do końca grudnia aż cztery rosyjskie tenisistki poinformowały o zmianie obywatelstwa, a przecież to nie one rozpoczynały tę serię. Już wcześniej były takie przypadki, z tym najgłośniejszym: Darii Kasatkiny. Ona i tak nie przylatywała już do Rosji, bo tam, z uwagi na swoją orientację seksualną, mogłaby zostać aresztowana. I od blisko roku reprezentuje oficjalnie Australię.
Wcześniej Aleksandr Szeczenko wybrał Kazachstan, Ksenia Jefremowa i Warwara Graczowa Francję, a Elina Awanesian - Armenię. Wymieniamy tu sportowców znanych, z pierwszej czy drugiej setki rankingu, lub bardzo obiecujących, jak w przypadku 16-letniej Jefremowej. Choć ta lista jest dłuższa.
Teraz jednak zapadł wyrok w Rosji - tamtejsza federacja tenisowa wystąpiła o odszkodowanie.
Rosjanie nie odpuszczają. Jest wyrok ws. zawodniczki, która reprezentuje już inny kraj
O ile wcześniejsze odejścia jakoś w Moskwie zaakceptowano, nie dotyczyły bowiem zawodniczek z czołówki, to teraz kibice zaczęli już dość głośno komentować kolejne "transfery". Nie chodzi o to, że to wielkie gwiazdy (poza Kasatkiną), bo taki status w Rosji mają: Mirra Andriejewa, Diana Sznajder, Jekaterina Aleksandrowa czy Anna Kalinska, ale o ilość ucieczek. Działacze, z szefem federacji Szamiłem Tarpiszczewem, rozmywali skalę problemu.
A teraz się okazało, że działają dodatkowo drogą sądową.

Dziennik Izwiestia poinformował, że Rosyjska Federacja Tenisowa wygrała właśnie sprawę Eliną Awanesian, która latem zeszłego roku zdecydowała się na "transfer" do Armenii. Tłumaczyła: "Jestem podekscytowana tym nowym rozdziałem i przynoszeniem sukcesów ojczyźnie moich przodków".
Federacja skierowała sprawę do Narodowego Centrum Arbitrażu Sportowego, a ten wydał wyrok na jej korzyść. Jak zaznaczono - po kilkumiesięcznej analizie danych.
"Tenisistka będzie zobowiązana do zwrotu FTR kwot strat ustalonych przez NCSA, odszkodowania z tytułu dochodów z tenisa przewidzianego w umowie o szkolenie sportowe oraz innych wydatków FTR" - napisała rosyjska federacja w oświadczeniu.
Elia Awanesian w marcu tego roku była 36. w rankingu WTA, na przełomie lutego i marca doszła do półfinału WTA 500 w Meridzie. Obecnie spadła na 118. miejsce, w styczniu zosta nie rozstawiona w kwalifikacjach Australian Open.
Jest jedyną reprezentantką Armenii w TOP 900 światowego rankingu.













