Reklama

Reklama

Roland Garros. Radwańska nie czuła się bezpiecznie, a Janowicz komfortowo

Zamachy terrorystyczne w Londynie wywołują dyskusję na temat bezpieczeństwa tenisistów, chociaż organizatorzy Rolanda Garrosa stanęli na wysokości zadania. Jeszcze przed rozpoczęciem tegorocznego turnieju Robert Radwański wspomniał na swoim profilu na Facebooku, że jego córka Agnieszka przyznała mu się dwa dni po przylocie do Paryża, że nie czuje się tu bezpiecznie. Janowicz na spotkaniu z dziennikarzami po przegranym pierwszym meczu: nie czuję się tu tak bardzo komfortowo jak jeszcze dwa, trzy lata temu.

A jak będzie w Wimbledonie i czy wszyscy tam zagrają?

- Nie myślałem o tym w kategoriach: czy powinienem tam jechać? Czy powinienem jechać na Wimbledon z rodziną? Nie zamierzam zmieniać swoich planów startowych, zrobię to samo, co zawsze i postaram się tam pojechać z rodzinę. Jeśli chodzi o zagrożenie, to tak naprawdę istnieje zawsze, niezależnie czy to dzień, czy noc, gdy wychodzisz gdziekolwiek, wszystko się może zdarzyć. Obecnie świat jest całkowicie nieobliczalny - odpowiedział Novak Djoković dziennikarce w jednym z wywiadów udzielonych telewizji.

Reklama

Wicelider rankingu ATP World Tour wieczorem miał wyjść na kort im. Suzanne Lenglen, by walczyć o awans do półfinału Rolanda Garrosa. Jego rywalem ma być Austriak Dominic Thiem, rozstawiony z numerem szóstym. Jednak ten pojedynek został przesunięty na dzień następny, bowiem w Paryżu pada deszcz, a organizatorzy co chwila przesuwają porę wznowienia meczów, rozpoczętych wczesnym popołudniem, m.in. dwóch ćwierćfinałów kobiet.

Drugiego półfinalistę w dolnej połówce drabinki wyłoni spotkanie Hiszpanów Pabla Carreno-Busty (nr 20) z Rafaelem Nadalem (2.), który zmierza po historyczny dziesiąty triumf na ziemnych kortach położonych na skraju Lasku Bulońskiego.

- Kiedy się słyszy w mediach o tym, co się dzieje na świecie, to trudno to wszystko zrozumieć i zaakceptować. Najgorsze, że nie ma za bardzo jak zmienić tego stanu rzeczy. Ale nasze życie toczy się dalej i nie możemy dać się zastraszyć, bo o to w tych zamachach chodzi. Dlatego zagram w Wimbledonie i we wszystkich zaplanowanych przed nim turniejach na trawie. Wierzę, że takie sytuacje, które niedawno miały miejsce w Anglii się już nie powtórzą - powiedział Nadal.

Hiszpan nie miał sobie równych na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa w latach 2005-08 i 2010-14. W pozostałych startach w stolicy Francji odpadł w czwartej rundzie w 2009 roku, w półfinale w 2015. W ubiegłym sezonie oddał walkowerem pojedynek w trzeciej rundzie, co oznacza imponującą skuteczność na poziomie około 97 procent, jeśli chodzi o wygrane mecze na paryskiej "mączce". Dwukrotnie udało mu się za to triumfować w Wimbledonie (2008 i 2010), choć gra na trawie nie należy do mocnych stron tenisistów z Półwyspu Iberyjskiego.

W górnej połówce turniejowej drabinki, o miejsce w półfinałach będą walczyć również w środę Szwajcar Stan Wawrinka (3.) z Chorwatem Marinem Cziliciem (7.) i Japończyk Kei Nishikori (8.) ze Szkotem Andym Murrayem (1.), który za miesiąc w Wimbledonie będzie bronił tytułu wywalczonego przed rokiem.

- Nie dajmy się wszyscy zwariować, bo za chwilę przestaniemy wychodzić z domu. Oczywiście, to co się zdarzyło w Manchesterze czy Londynie w ostatnich tygodniach, to bardzo smutne zdarzenia, które kosztowały życie wiele osób. Dziwi mnie pytanie nas, czy wystąpimy w Wimbledonie. Dlaczego mielibyśmy w nim nie zagrać - stwierdził na konferencji prasowej poirytowany wyraźnie Murray, lider rankingu ATP World Tour.

Jeszcze przed rozpoczęciem tegorocznego Rolanda Garrosa Robert Radwański wspomniał na swoim profilu na Facebooku, że jego córka Agnieszka przyznała mu się dwa dni po przylocie do Paryża, że nie czuje się tu bezpiecznie. Janowicz na spotkaniu z dziennikarzami po przegranym pierwszym meczu: nie czuję się tu tak bardzo komfortowo jak jeszcze dwa, trzy lata temu. Idąc po ulicy można co pięć metrów spotkać kogoś z zabandażowaną twarzą - dodał.

- Dzisiaj, obojętnie gdzie jesteśmy, liczymy się z jakimś zagrożeniem. Chwała organizatorom Rolanda Garrosa, że stają na wysokości zadania w zakresie ochrony. Co chwilę przejeżdżamy z turnieju na turniej, a szczególnie w takich krajach, jak Francja czy Wielka Brytania, są zaostrzone kontrole, dzięki czujemy się bezpiecznie. Ale generalizując może trochę, to obecnie jest tak, że gdziekolwiek człowiek poleci, to zawsze się może coś stać. Tak naprawdę przecież nie wiadomo, gdzie się znajdziesz, o której godzinie, to może być zupełny przypadek - mówił w wywiadzie dla Interii Łukasz Kubot, który odpadł w drugiej rundzie debla.

- Jestem typem zawodnika, który zawsze wędruje między kortami i hotelem, tak jestem nauczony, że unikam wychodzenia gdzieś do miasta. Ale przecież często wsiadam do samolotu i przelatuję między krajami, nawet kontynentami i to przez kilka miesięcy w roku. To jest połączone z naszym życiem zawodowym i trzeba się jakoś z tą rzeczywistością zmierzyć. Owszem dużo podróżujesz po świecie, to ponosisz większe ryzyko, ale przecież siedząc w jednym miejscu można ulec np. wypadkowi samochodowemu, czy cokolwiek się może stać każdemu i wszędzie - dodał.

Po zamachach terrorystycznych w Paryżu, do jakich doszło 13 listopada 2015 roku, na ulicach stolicy Francji wciąż można spotkać wzmocnione patrole żandarmów, ale i kilkuosobowe patrole uzbrojonych żołnierzy. Standardem są też kontrole zawartości toreb przy wejściu do najbardziej znanych zabytków czy większych sklepów i centrów handlowych.

Również wejście na korty im. Rolanda Garrosa wiąże się z przejściem kontroli podręcznego bagażu, kontrolą osobistą i sprawdzeniem wykrywaczem metali.

Z Paryża: Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne