Reklama

Reklama

Roland Garros: Novak Djoković siedem kroków od historii

Czego może brakować Novakovi Djokoviciowi do pełni – tenisowego – szczęścia? Serb jest od dawna liderem rankingu ATP World Tour, wygrał 11 turniejów wielkoszlemowych i zarobił na korcie już 99,67 miliona dolarów, ale nigdy nie zwyciężył w Roland Garros.

"Można podejrzewać, że tenisista z Belgradu właśnie w niedzielę, zdmuchując świeczkę na torcie z okazji 29. urodzin, życzy sobie właśnie uzupełnienia korony w Wielkim Szlemie o brakujący w kolekcji Puchar Muszkieterów" - można przeczytać w weekendowym wydaniu "L’Equipe".

Reklama

To bardzo możliwe, ponieważ w stolicy Francji Djoković trzykrotnie dochodził do finału, ale zarówno w 2013 roku, jak i w dwóch ostatnich sezonach  musiał przełknąć gorycz porażki - dwukrotnie z Hiszpanem Rafaelem Nadalem, a ostatnio ze Szwajcarem Stanem Wawrinką.

Czytając dokładniej  niedzielne wydania francuskiej prasy można odnieść wrażenie, że rozpoczynający się właśnie tego dnia Roland Garros można uznać za zamknięty, przynajmniej jeśli chodzi o męską drabinkę w singlu. A wszystko przez Rogera Federera, bowiem w czwartek Szwajcar - triumfator paryskiej imprezy z 2009 roku - ogłosił, że nie zagra, bo wciąż nie odzyskał pełni sił po kontuzji.

To dość czytelny sygnał ze sztabu Federera, posiadacza rekordowej liczby 17 tytułów wielkoszlemowych. "Król Roger" bardzo poważnie przygotowuje się do startu na swojej ulubionej trawie w Wimbledonie (siedmiokrotnie wygrywał w Londynie) i do walki o wymarzony złoty medal olimpijski w singlu na sierpniowych igrzyskach w Rio de Janeiro (ma w dorobku złoto w deblu z 2008 r. i srebro w singlu 2012).

Jednak to, że Szwajcar nie zagra w Paryżu, to wcale nie jest gwarancja sukcesu Djokovicia. Tym bardziej, że w półfinale może trafić na Nadala, który jak mało kto zna chyba każde ziarenko paryskiej mączki, na której zwyciężał dziewięć razy. W tym sezonie tenisista z Majorki pokazał, że stać go na wiele, dlatego może wysoko podnieść poprzeczkę numerowi jeden na świecie.

Jeśli nawet Serb pokona Nadala, to możliwe, że w finale dojdzie do powtórki ubiegłorocznego meczu o tytuł. Wówczas lepszy okazał się Wawrinka i to właśnie on - obok Novaka - jest wymieniany wśród najpoważniejszych kandydatów do sukcesu w Roland Garros 2016. Tuż za nimi pojawia się Hiszpan. W sumie można uwierzyć, że ta trójka rozstrzygnie między sobą losy Pucharu Muszkieterów, bo Szkot Andy Murray, choć rozstawiony z numerem drugim w drabince, najsłabiej z nich spisuje się na "ziemi".

Djoković wygrał trzy ostatnie turnieje wielkoszlemowe, począwszy od ubiegłorocznego Wimbledonu, przez US Open i styczniowy Australian Open. Do klasycznego Wielkiego Szlema zabrakło mu tylko pokonania Wawrinki w paryskim finale.

"Jednak wciąż znajduje się w piekle wielkich mistrzów i liderów rankingu ATP, którzy nie poradzili sobie z mączką kortów im. Rolanda Garrosa, obok: Szweda Stefana Edberga, Niemca Borisa Beckera, Australijczyków Patricka Raftera i Lleytona Hewitta, Rosjanina Marata Safina i Chilijczyka Marcelo Riosa oraz Amerykanów - Pete’a Samprasa, Jimmy’ego Connorsa, Johna McEnroe’a i Andy’ego Roddick" - można przeczytać w sportowym dodatku francuskiego dziennika "Le Figaro".

Serb ma szansę zostać ósmym tenisistą w historii, który odniósł zwycięstwa w każdym z czterech najważniejszych turniejów, choć nie w jednym sezonie. Przed ni dokonali tego, spośród aktywnych graczy Federer i Nadal, wcześniej: Brytyjczyk Fred Perry i  Amerykanin Donald Budge w latach 30. (ubiegłego wieku), Australijczycy Rod Laver i Roy Emerson w latach 60. oraz w ciągu poprzednich dwóch dekad Amerykanin Andre Agassi.   

Djoković, jak wynika z wstępnych zapowiedzi organizatorów, rozpocznie udział w Roland Garros 2016 w poniedziałek. Jego pierwszym rywalem będzie Yen-Hsun Lu z Tajwanu, 100. w rankingu ATP World Tour. To jednak dopiero pierwszy z siedmiu meczów na paryskich kortach, które musi wygrać w tegorocznej edycji, by sięgnąć po tytuł.

Wciąż jeszcze nie ma oficjalnego planu gier, ponieważ scenariusz rozgrywek pierwszego dnia zakłóciły ulewne deszcze.

Przed godziną 18 wznowiono mecze po blisko trzygodzinnej przerwie i od ich dokończenia będzie zależała misternie przygotowywana układanka poniedziałkowych spotkań. Raczej, choć to też nieoficjalna informacja, nie zagra tego dnia Agnieszka Radwańska (nr 2.). Krakowianka start w paryskiej imprezie rozpocznie od pojedynku z Serbką Bojaną Jovanovski, która w ostatnich miesiącach zmagała się z kontuzją.  

Z Paryża Tomasz Dobiecki


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje