Reklama

Reklama

Roland Garros. Nicolas Lapentti: To była zła i samolubna decyzja

"To była zła i samolubna decyzja" - w ten sposób Nicolas Lapentti, półfinalista Australian Open z 1999 roku, odniósł się do przełożenia na jesień wielkoszlemowego French Open. Ekwadorczyk wygrał w karierze pięć tenisowych turniejów rangi ATP.

"Nie zgadzam się z decyzją podjętą przez władze French Open. Powinna zostać ona przedyskutowana z innymi organizatorami zawodów cyklu Wielkiego Szlema, ATP i większą grupą osób. Wydaje mi się to dość samolubne. Podanie nowej daty bez konsultacji było błędem" - stwierdził zawodnik pochodzący z Guayaquil w wywiadzie dla Hiszpańskiej Agencji Prasowej EFE.

Już ponad miesiąc temu organizatorzy French Open zdecydowali, że z powodu koronawirusa zawody na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu nie odbędą się w terminie 24 maja - 7 czerwca, lecz od 20 września do 4 października.

Reklama

"To była trudna, ale odważna decyzja. Sytuacja od ostatniego weekendu znacznie się zmieniła, a my musimy działać odpowiedzialnie i naszym obowiązkiem jest współpracować w walce z koronawirusem, aby zapewnić wszystkim zdrowie i bezpieczeństwo" - przyznał 17 marca prezes francuskiej federacji tenisowej Bernard Giudicelli.

43-letni Lapentti zwyciężył w karierze w pięciu imprezach ATP - w Bogocie w 1995 roku, Indianapolis i Lyonie w 1999, Kitzbuehel w 2001 i St. Poelten w 2002. Najwyżej w światowym rankingu był szósty. W wielkoszlemowym Australian Open 1999 dotarł do półfinału, zaś w Wimbledonie 2002 do ćwierćfinału.

Jak dodał, mieszka w Ekwadorze, a czas spędza z rodziną - ma dzieci w wieku 7 i 5 lat. "Trzeba pozostać w domu i czekać. Kiedy widzisz co dzieje się w moim rodzinnym mieście i innych na świecie, czuje się bezsilność. Czegoś takiego nie przeżył nikt z naszego pokolenia" - podkreślił.(

giel/ cegl/



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje