Reklama

Reklama

Roland Garros. Marcin Matkowski: Iga Świątek weszła do innego tenisowego świata

Iga Świątek nie powtórzy sukcesu Mary Pirce z 2000 roku i nie wygra w Paryżu turnieju singla i debla jednocześnie. Polka w parze z Amerykanką Nicole Melichar przegrała półfinał gry podwójnej z Alexą Guarachi (Chile) i Desirae Krawczyk (USA) 6:7 (5:7), 6:1, 4:6.


Reklama

"Dwa finały by Idze nie zaszkodziły. Ale i tak w Paryżu przeszła do innego tenisowego świata" - uważa Marcin Matkowski, były czołowy tenisista globu.

Półfinał debla był najdłuższym meczem, jaki Świątek rozegrała podczas tegorocznego French Open. Na korcie spędziła niespełna dwie i pół godziny. W singlu średnio potrzebowała 70 minut, by odprawiać kolejne rywalki. Tymczasem przed nią za niespełna dobę najważniejszy, jak dotąd, mecz życia. Finał Międzynarodowych Mistrzostw Francji w grze pojedynczej kobiet przeciwko Amerykance Sofii Kenin.

"Myślę, że długi mecz deblowy, ani jego przegranie nie zaszkodzi Idze w tym jak zagra w sobotę. Trzeba pamiętać, że debel jest jednak mniej meczącą konkurencją w tenisie. Zapewne Iga odpuściła sobie piątkowy trening, więc można ten mecz traktować trochę jak rozgrzewkę przed finałem. Oczywiście szkoda porażki, bo na tym etapie już się nie odpuszcza żadnej piłki, ale bądźmy też świadomi, że dla Igi singiel jest w tej chwili priorytetem" - stwierdził Marcin Matkowski, finalista deblowego US Open 2011 w parze z Mariuszem Fyrstenbergiem.

"Matka" wspomniał, że ostatnią zawodniczką w historii Rolanda Garrosa, która wygrała singla i debla była Mary Pirce, a w Wielkim Szlemie takiej sztuki w XXI wieku dokonywała jeszcze Serena Williams (Australian Open 2009 i 2010 oraz Wimbledon 2016).

"Wynika z tego, że dobrym tenisistkom nie przeszkadza gra w dwóch drabinkach Wielkiego Szlema. Ale z własnego doświadczenia wiem, że w takich przypadkach zawsze jedna z konkurencji jest ważniejsza od drugiej. Dla mnie też debel był najważniejszy, a turniej w mikście dodatkiem. Niemniej finał, czy zwycięstwo w turnieju wielkoszlemowym w deblu czy mikście, gdy nie jest on tym turniejem podstawowy, to też jest ważne wydarzenie" - przyznał Matkowski, który dwukrotnie w grze mieszanej zagrał w wielkoszlemowych finałach: w 2012 r. w US Open z Kvetą Peschke i w 2015 w Paryżu z Lucie Hradecką.

Zdaniem Matkowskiego Iga Świątek w Paryżu zachwyca pewnością siebie i siłą gry.

"Prezentuje bardzo dobry forhend, niesamowity serwis i doskonałe przemieszczanie się po korcie. Jest kompletną tenisistką. Dzięki temu gra w finale Wielkiego Szlema. Ponadto widać, że im lepsza rywalka, czy wyższa runda, presja ja nakręca i mobilizuje do jeszcze lepszej gry. Przypomina mi Pete'a Samprasa, Marię Szarapową czy Serenę Williams, którzy w młodym wieku awansowali do czołówki tenisowej świata i prezentowali taką grę, która sprawiła, że zostali w niej na lata" - uważa Matkowski.

Zdaniem byłego reprezentanta Polski i ośmiokrotnego uczestnika turniejów Masters Finals, trwający French Open jest przełomowym wydarzeniem w karierze 19-letniej warszawianki. "Każdy tenisista ma taki turniej, który zmienia jego tenisowe życie. Dla Igi ten French Open jest mentalnie i sportowo turniejem, który przenosi ją do innego tenisowego świata" - podsumował.

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje