Reklama

Reklama

Roland Garros. Iga Świątek jest najlepszą polską tenisistką i basta

Iga Świątek jako pierwsza polska tenisistka wygrała imprezę wielkoszlemową w grze pojedynczej. W finale Rolanda Garrosa w Paryżu pokonała Amerykankę Sofię Kenin 6:4, 6:1. Wcześniej w finale były Jadwiga Jędrzejowska i Agnieszka Radwańska.

Świątek zrobiła to w wielkim stylu. Przez turniej przeszła jak burza, nie tracąc ani jednego seta. W finale pozwoliła Kenin, która w tym roku wygrała Australian Open zdobyć zaledwie pięć gemów.

Reklama

W studiu Eurosportu Joanna Sakowicz-Kostecka przed meczem wspomniała, że nie byłoby Świątek w tym miejscu bez Agnieszki Radwańskiej. To jest jednak tylko gdybanie. Wiadomo, że zawsze sukcesy rodaka w jakiejś dyscyplinie wzmagają zainteresowanie, ale to Iga jest bardziej tenisistką na obecne czasy. Mimo zaledwie czterech centymetrów różnicy na korzyść zawodniczki z Raszyna, ta jest zdecydowanie silniejsza fizycznie, co było najważniejszym brakiem Agnieszki. Co z tego, że miała brylantową technikę, którą zachwycał się cały świat, czego dowodem rokroczne zwycięstwa w plebiscycie na najlepsze zagranie roku, kiedy maraton siedmiu meczów, jakie są potrzebne, by wygrać turniej wielkoszlemowy, zawsze okazywał się za trudny.

Gdy Radwańska jedyny raz w karierze doszła do finału takiej imprezy, to trafiła w nim na Serenę Williams, w tamtym czasie najlepszą tenisistkę na świecie, mającą dużą przewagę w fizyczności nie tylko nad Polką, z którą Agnieszce nigdy nie udało się wygrać w turniejach z cyklu WTA.

Być może pod tym względem Świątek miała łatwiej, ale w drodze po zwycięstwo w Paryżu Iga wyeliminowała przecież numer jeden imprezy Simonę Halep, a Rumunka to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza w tym momencie zawodniczka na kortach ziemnych.

Potem trzeba było wytrzymać presję, by zrobić to co wynikało z rankingu, czyli pokonać znajdujące się zdecydowanie niżej Włoszkę Martinę Trevisan i Argentynkę Nadię Podorską. I Świątek wykonała zadanie celująco.

W finale zupełnie nie przejęła się faktem, że po trzecim gemie Kenin przerwała grę z powodu kłopotów zdrowotnych i zeszła z kortu. Gdy Amerykanka wróciła, to nasza zawodniczka wygrała wszystkie gemy do końca!

19-latka z Raszyna ma też kończące uderzenie, co pokazywała w każdym meczu z Paryżu. Nie poradziła sobie z atakami Polki ani Marketa Vondroušova, czyli finalistka z zeszłego roku, ani Halep.

Świątek wytrzymuje wymiany i potrafi je zakończyć. Nie boi się przebijać, ale również ma w repertuarze zagrania techniczne jak skrót.

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje