Reklama

Reklama

Roland Garros. Artur Wichniarek o sukcesie Igi Świątek: To jak finał Ligi Mistrzów! Teraz musi zagrać o pełną pulę

- W świecie tenisa finał Rolanda Garrosa to ogromny sukces. Można go porównać do finału Ligi Mistrzów albo Ligi Europy. Jeśli w tym finale Iga Świątek narzuci swój styl gry, to jestem spokojny o wynik - ocenił w rozmowie z Interią były reprezentant Polski Artur Wichniarek, który jest pasjonatem tenisa.

Sebastian Staszewski, Interia: - Iga Świątek pokonała Nadię Podoroską 6:2, 6:1 i awansowała do finału Roland Garros. Jakbyś przełożył ten sukces na język futbolu?

Reklama

Artur Wichniarek: - W świecie kobiecego tenisa to olbrzymie osiągnięcie. Można je porównać do finału Ligi Mistrzów albo Ligi Europy.

Jak oceniasz grę Świątek w drodze po ten finał?

- Gdy kamera pokazywała nam zbliżenia uderzeń naszej tenisistki, widziałem zawodniczkę, która jest niezwykle skoncentrowana i zdeterminowana, aby awansować do finału. Nie było innej możliwości niż wygrana Polki. Od ćwierćfinału, przez półfinał, idzie po swoje. Niepowodzenia nie zmieniają jej planów. Gra tak, jak zamierza. Ma soczyste, czyste uderzenia. U Igi widać także automatyzmy, przekonanie do tego, co robi. W każdym momencie meczu z Podoroską, na przykład przy forhendach uderzanych z olbrzymich kątów albo grze na linii, Iga wiedziała, co chce robić. I robiła to wyśmienicie.

Czyli same plusy?

- Dostrzegłem jeden minus: gra przy siatce. Tu jest sporo do poprawy, bo Iga na trzy akcje trzy razy straciła punkty. A w finale te "oczka" będą bezcenne.

Spodziewałeś się, że po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Radwańską polska tenisistka tak szybko awansuje do wielkoszlemowego finału?

- Znam osobiście Agnieszkę i nie ukrywam, że byłem smutny, gdy skończyła karierę. Wszyscy chyba zastanawiali się, kiedy pojawi się ktoś na horyzoncie. A okazuje się, że tenis w Polsce stoi na nogach coraz mocniej. Jest nasza Iga, ale także Magda Linette czy Hubert Hurkacz. Nic tylko się cieszyć. 

Co będzie w finale? W nim Iga czeka już na Petrę Kvitovą lub Sofię Kenin.

- Tenis to taki sport, gdzie wygrany niemalże finał może zmienić się w dramat. Więc trzeba do niego podejść z pokorą, pełnym zaangażowaniem. Ale jeżeli w ćwierćfinale pokonujesz Simonę Halep, to jesteś na tyle mocny, że musisz grać o pełną pulę. Niektóre zawodniczki mają styl gry, który może być niewygodny dla Igi, dlatego to ona musi narzucić swój styl. Jeśli to zrobi, jestem spokojny o wynik.

Rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia

Finałową rywalką Igi Świątek będzie Kenin, która pokonała Kvitovą 6:4, 7:5.

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek | roland garros | Artur Wichniarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje