Reklama

Reklama

Radwańska będzie współpracować z Wiktorowskim

Agnieszka Radwańska "odcięła się" od ojca Roberta Radwańskiego, który przez całą karierę był jej trenerem. "Tata nie umie oddzielić roli rodzica od szkoleniowca" - mówi najlepsza polska tenisistka

Krakowiankę w cyklu turniejów w Stanach Zjednoczonych poprowadzi Tomasz Wiktorowski, kapitan reprezentacji Polski w rozgrywkach o Puchar Federacji.

"Czasem dobrze jest zrobić przerwę, szczególnie od kogoś, z kim pracowało się przez 17 lat. To po prostu za długo" - powiedziała Agnieszka Radwańska.

"Na korcie tata jest jednocześnie rodzicem i trenerem. Czasem sprawy tenisowe wynosi poza kort. Tego jest za dużo. Dlatego zdecydowaliśmy się na odpoczynek" - dodała. Na razie nie zdecydowała jak długo potrwa "rozstanie".

Reklama

Spięcia pomiędzy tym tandemem nie były częste, przynajmniej otwarcie, ale zawsze nagłaśnianie przez media. Tak jak w ubiegłorocznym wielkoszlemowym turnieju im. Rolanda Garrosa, gdy krakowianka została pokonana w drugiej rundzie przez reprezentującą Kazachstan Jarosławę Szwedową 7:5, 6:3.

Radwańska przegrywając cztery pierwsze gemy w drugim secie swoją złość wyładowywała głośno wypowiadanymi uwagami. Gdy ojciec zaczął wyliczać jej liczbę źle zagranych dropszotów, potem dla odmiany zepsutych returnów, odpowiedziała: "Zamknij się. Idź stąd i zostaw swoją matematykę w domu". Przy kolejnych jego kąśliwych uwagach odpowiedziała: "Jeszcze liczysz?!" i dalej padły już niezbyt dyplomatyczne słowa nakłaniające go do opuszczenia trybun.

Pierwsze oficjalne oznaki, że współpraca może zostać zakończona pojawiły się w czasie tegorocznego Rolanda Garrosa, gdy Agnieszka przegrała w 1/8 finału z Rosjanką Marią Szarapową 6:7, 5:7. Tata był wściekły, wysyłał nawet córkę na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego, ponieważ według niego powinna ten mecz wygrać i to bez większych problemów.

"Mówi tak i ocenia mnie, bo to jest mój ojciec. Jemu nigdy nie dogodzę. Tak jest już od 17 lat, ale mnie to fruwa i powiewa" - odpowiedziała na zarzuty taty 22-letnia tenisistka. - "On jest cały czas wściekły. Mówił, że mogłam wygrać? Gdyby babcia miała wąsy" - dodała.

Od tego czasu Robert Radwański nie jeździ na turnieje nie tylko z Agnieszką, ale i z jej młodszą siostrą Urszulą. Nie było go przy córkach w Eastbourne i Birmingham, nie pojawił się też w wielkoszlemowym w Wimbledonie, a co bardziej istotne, przestał też wypowiadać się w mediach.

W cyklu US Open Series, którego zwieńczeniem będzie wielkoszlemowy US Open (29 sierpnia-11 września) w Nowym Jorku, Agnieszka będzie współpracować z Wiktorowskim, który nie tylko jest kapitanem reprezentacji Polski, ale przyjacielem rodziny. Ostatnio bardzo często oglądał z trybun, ale przeważnie razem z Robertem Radwańskim, choć czasami zastepując go w roli trenera, poczynania najlepszej polskiej tenisistki Czy Wiktorowski zostanie na stałe? Tego jeszcze nie wiadomo.

22-letnia krakowianka występuje teraz w kalifornijskim Stanford, gdzie dotarła do ćwierćfinału. Jej rywalką w tej fazie będzie reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Sabine Lisicki. W drugiej rundzie z tą imprezą pożegnała się Urszula Radwańska, która w czwartek przegrała z Japonką Ayumi Moritą 6:4, 5:7, 1:6.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy