Reklama

Reklama

Radosław Szymanik: Wszyscy chcą grać w reprezentacji

- Z grą w reprezentacji Polski bywało różnie, ale dziś wszyscy najlepsi tenisiści zadeklarowali chęć występu w narodowej drużynie w meczu z Australią o awans do Grupy Światowej Pucharu Davisa w Warszawie (13-15 września) - zaznaczył kapitan Radosław Szymanik.

W hali Torwaru, na ziemnym korcie, "Biało-czerwoni" po raz pierwszy staną przed szansą gry w gronie 16 najlepszych zespołów świata. Rywale zdobywali to trofeum 28 razy (tylko Stany Zjednoczone mają więcej tytułów - 32), jednak od sześciu sezonów są poza elitarną grupą.

Reklama

"Mecz ma dla nas wymiar historyczny nie tylko ze względu na przeciwnika, z którym nigdy dotychczas nie graliśmy. Najważniejsze, że powalczymy z Australijczykami w najsilniejszym składzie. Rozmawiałem z Jerzym Janowiczem, Łukaszem Kubotem, Mariuszem Fyrstenbergiem, Marcinem Matkowskim i Michałem Przysiężnym. Wszyscy zadeklarowali gotowość do występu w reprezentacji" - powiedział 38-letni Szymanik, który funkcję kapitana pełni od 2007 roku.

Jak przyznał, z grą w narodowej drużynie bywało różnie. Terminy meczów daviscupowych kolidowały z turniejami, które mieli w planach zawodnicy. Bywały też inne przyczyny.

"Dziś nikogo nie musiałem prosić, przekonywać. Wszyscy z wielką chęcią oświadczyli, że są do mojej dyspozycji. Utożsamiają się z reprezentacją i mają ten sam cel - wywalczyć awans do światowej elity" - zaznaczył gdańszczanin.

Jak podkreślił, atmosfera w zespole jest znakomita. "Najlepszym tego przykładem było zachowanie Janowicza i Kubota po zakończeniu pojedynku. Długo, serdecznie się przytulali na korcie, wymienili się koszulkami. To nie było na pokaz" - zauważył.

W środowym meczu o awans do półfinału wielkoszlemowego turnieju na wimbledońskiej trawie Janowicz pokonał Kubota 7:5, 6:4, 6:4. Jest pierwszym w historii Polakiem, który zagra w tej fazie prestiżowej imprezy.

"Nie pojechałem do Londynu. Jako pracownik Polskiego Związku Tenisowego, a mija w tym roku 10 lat, mam w kraju sporo obowiązków. Mecz ten oglądałem w telewizji. Kluczowy był pierwszy set. Jurek miał świetny serwis, zdominował tył kortu, a Łukaszowi walczyło się coraz trudniej. Spotkały się dwa różne style. Dziś lepszy był Janowicz i zasłużenie wygrał" - ocenił.

"Szkoda, że trafili na siebie na tym etapie. Gdyby zagrali w dwóch oddzielnych ćwierćfinałach, być może wystąpiliby w półfinale" - dodał.

W meczu z Australią atutem gospodarzy będzie... nawierzchnia. "Nasi rywale nie lubią kortu z ceglanej mączki, a taki właśnie przygotujemy na Torwarze" - zaznaczył Szymanik.

Kapitan reprezentacji Australii Patrick Rafter widzi w narodowej drużynie Lleytona Hewitta (były numer jeden w rankingu ATP), Paula Hanley'a, Marinko Matosevica i Bernarda Tomica.

Jak poinformowali organizatorzy spotkania Davis Cup by BNP Paribas, w hali Torwaru będzie blisko 5 tys. miejsc na trybunach. 1 lipca rozpoczęła się sprzedaż biletów. Można je rezerwować i kupować przez internet oraz w wielu punktach w całej Polsce. Ceny wejściówek: 60, 90, 120 i 150 zł. Są też specjalne pakiety VIP - dzienne za 400-500 zł i trzydniowy karnet za 1200 zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje