Pytanie o Świątek i bolesne słowa Magdy Linette. "To podłamujące"
- Na pewno jest to podłamujące, że nie zdobyłam punktu, bo chciałam udowodnić, że potrafię dźwignąć takie sytuacje. Jest mi przykro - mówiła na pomeczowej konferencji prasowej Magda Linette. Pod nieobecność liderki naszej kadry Igi Świątek największy ciężar spoczął na barkach rutynowanej poznanianki. I ubolewa, że tym razem nie poradziła sobie w tych okolicznościach.

- Jest mi przykro, że tak szybko się to potoczyło zwłaszcza w drugim secie. Byłam już w takich sytuacjach, radziłam sobie i niejednokrotnie zdobywałam punkty. Miałam nadzieję, że to znów się uda, dziś niestety nie zagrałam na tyle dobrze, by sprawić Marcie ogromne problemy. Jest mi bardzo przykro. Byłam postawiona w dość trudnej sytuacji - nie ukrywała Magda Linette po porażce z Martą Kostiuk 4:6, 0:6 na otwarcie meczu Polska - Ukraina o awans do finałów BJK Cup.
Magda Linette: To był kubeł zimnej wody
Dojmujący był zwłaszcza drugi set. 34-latka powyższą odpowiedzią szczerze odniosła się do pytania Interii o to, czy pod nieobecność Igi Świątek ciężar liderki reprezentacji Polski tym bardziej utrudnił jej zadanie, by "udźwignąć" ciężar wyzwania.
- To był kubeł zimnej wody. Trzeba wrócić do pracy, bo tenis na mączce jest inny niż to, co robiłam na hard korcie. Ten mecz bardzo mocno to uwidocznił i w jakiś sposób mnie zmotywował, że muszę teraz włożyć bardzo dużo pracy, by dopasować tenis do gry na ziemi - zapowiedziała 55. tenisistka świata.
Linette bardzo ostrożnie zareagowała na pytanie o okrzyki z trybun, które w pewnym momencie z regularnością płynęły z ust jednego z kibiców. Wypowiadał komendę: "masz się skupić" między innymi wtedy, gdy zawodniczka przygotowywała się do swojego podania. Czy to było deprymujące i denerwujące?
- Nie. Jestem już do tego przyzwyczajona, więc przyjmuję to bardziej humorystycznie. Myślę, że kibice chcą jak najlepiej, nie przeszkadza mi to - zawyrokowała Linette.
Nie ukrywała, że newralgicznym momentem był dziesiąty gem pierwszego seta, przy stanie 4:5. Do tego momentu obie tenisistki wykorzystywały swoje podanie, aż przyszło przełamanie w najgorszej możliwej chwili. Potwierdziła, że to nieco podcięło jej skrzydła.
- Troszkę na pewno, bo za szybko uciekł mi zwłaszcza ten punkt. Miałam nieco małych szans na początku pierwszego seta. To było troszkę frustrujące, że nie przycisnęłam i nie sprawiłam, że Marta byłaby w większych kłopotach. W efekcie bardzo mocno się rozluźniła i weszła na dużo większe tempo - oceniła Magda.
Nie ma przypadku w tym, że mecze z Kostiuk są dla Linette bardzo ciężkie. To była trzecia konfrontacja i każda z dotychczasowych kończyła się bez wygrania choćby jednego seta. Ukrainka, mówiąc kolokwialnie, nie leży naszej tenisistce.
- Na pewno ciężko mi się z nią gra. A mam wrażenie, że akurat jej gra się dość wygodnie ze mną, bo dobrze mnie czyta i returnuje. Fajnie przewiduje mój serwis i nakłada na mnie dość dużą presję - wyjaśniła poznanianka.
Z Gliwic - Artur Gac














