Reklama

Reklama

Puchar Federacji: polskie tenisistki podejmą Rosjanki

Polskie tenisistki zagrają z drużyną Rosji przed własną widownią w pierwszej rundzie przyszłorocznej edycji rozgrywek o Fed Cup (w dniach 7-8 lutego). Najciekawiej w Grupie Światowej zapowiada się spotkanie Włochy - Francja. Pechowe dla Francji losowanie drabinki przeprowadzono w Paryżu, podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa.

Podziemia Muzeum im. Rolanda Garrosa, francuskiego lotnika i pasjonata tenisa z lat 20 ubiegłego wieku, gościły w środę byłe gwiazdy tenisa, działaczy francuskiej federacji oraz Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) oraz wiele innych osób związanych z tą dyscypliną sportu. Spośród kapitanów narodowych drużyn były obecne tylko prowadząca Francję Amelie Mauresmo i Niemka Barbara Rittner.

Reklama

Niemki zostały rozstawione z numerem drugim, więc z urzędu trafiły na dół drabinki, a na samej górze znalazły się Czeszki (nr 1.). Pozostałe ekipy dolosowywano do pozostałych miejsc, przy czym w górnej połówce znalazły się w wyniku losowania Włoszki (3.), a w dolnej Rosjanki (4.).

Jako pierwszą drużynę wylosowano Kanadę, która będzie gospodarzem spotkania z Czeszkami, ubiegłorocznymi zdobywczyniami trofeum, które będą bronić Pucharu Federacji w listopadowym finale przeciw Niemkom.  

Gdy do Włoch dolosowano Francję, przez salę przebiegł głośny pomruk rozczarowania, a przerażenie w oczach kapitan Mauresmo mówiło samo za siebie. Nie mniejsze z niezadowolenie wzbudziła informacja o tym, że to Włoszki będą gospodyniami.

- Cóż, to chyba najtrudniejszy rywal, jaki był dzisiaj do wylosowania. Nie dość, że drużyna ze stałym, prawie niezmiennym składem, to jeszcze dość szerokim zapleczem kadrowym, na wypadek kontuzji podstawowych zawodniczek. No i czeka nas wyjazd, co nie stanowi ułatwienia. Ale nie można popadać w zły nastrój, tylko trzeba się przygotować jak najlepiej do tego spotkania - powiedziała INTERIA.PL była francuska tenisistka.

W trzeciej parze do Rosji (nr 3.) dolosowano Polskę i w tym przypadku konieczny był wybór miejsca rozgrywania spotkania. Los okazał się korzystny dla Polski. W Paryżu, podczas ceremonii, nie było kapitana reprezentacji Tomasza Wiktorowskiego, bowiem wrócił do kraju razem z Agnieszką Radwańską, po jej porażce w trzeciej rundzie Rolandzie Garrosa.

Na dole drabinki na Niemki trafiła Australia, która w tym roku przegrała z nimi w półfinale, grając przed własną widownią.

- To chyba dla nas najlepsze losowanie z możliwych. Skoro pokonałyśmy je na wyjeździe, to powinnyśmy tym bardziej powtórzyć to u siebie - powiedziała INTERIA.PL Rittner, która nie chciała wskazać, czy w ewentualnym półfinale wolałaby trafić na Polskę czy Rosję.

- Na razie wiemy z kim gramy w ćwierćfinale. Co będzie dalej? Okaże się, jeśli awansujemy. Jeśli chodzi o szanse, to myślę, że Agnieszka Radwańska w składzie będzie mocnym punktem waszej drużyny, ale reszta będzie tak naprawdę zależała, kto zagra w zespole Rosji. W przypadku gdyby miała zagrać Maria Szarapowa, rywalizacja mogłaby by być bardzo ciekawa - dodała kapitan.

Zanim przystąpiono do losowania przypomniano o niedawnej śmierci brytyjskiej tenisistki Eleny Baltachy, która przegrała walkę z chorobą nowotworową. Organizatorzy Rolanda Garrosa przekazali na konto fundacji jej imienia sumę 10 tysięcy euro. Czek przyjęła podczas uroczystości Judith Murray, matka i trenerka Andy’ego Murraya.

Z Paryża Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Puchar Federacji | Tomasz Wiktorowski | Agnieszka Radwańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje