Reklama

Reklama

Puchar Davisa: PZT skieruje sprawę spadku reprezentacji Polski do CAS

Wiceprezes Polskiego Związku Tenisowego ds. kontaktów międzynarodowych Victor Archutowski oraz szef wyszkolenia Rafał Chrzanowski zapowiedzieli, że federacja skieruje do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie sprawę spadku "Biało-Czerwonych" w Pucharze Davisa.

"Nie rozumiem tego. Wszystkie trzy drużyny, które pokonaliśmy w ubiegłym roku, teraz znalazły się w wyższej klasie rozgrywek niż my. Jeśli więc teraz wygramy w Grupie III, to pewnie za rok spadniemy do Grupy V" - zaznaczył ironicznie Archutowski.

On i Chrzanowski spotkali się w środowy wieczór z dziennikarzami w Zielonej Górze, po meczu Polek w turnieju Pucharu Federacji. Chcieli przedstawić stanowisko PZT w sprawie krzywdzącej - ich zdaniem - decyzji Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). Ta - na skutek wprowadzonej w tym roku reformy Pucharu Davisa - zdegradowała biało-czerwonych do Grupy III, mimo że w sportowej rywalizacji wywalczyli oni jesienią awans do Grupy I.

"Jako zarząd PZT będziemy walczyć o powrót tam, gdzie powinniśmy być. Jesteśmy na etapie wyboru kancelarii, która zajmie się apelacją, którą wyślemy do CAS. Mamy już przygotowaną dokumentację. Będziemy walczyć. Dziś przeprowadziliśmy rozmowy z członkami ITF, które dają małą nadzieję. Ich odpowiedź powinniśmy znać w ciągu dwóch tygodni" - podkreślił wiceprezes krajowej federacji.

Jak dodał, jeśli nie uda się wywalczyć uznania sportowych racji, to PZT będzie domagał się odszkodowania. Pieniądze będzie chciał wypłacić zawodnikom, którzy wystąpią w rozgrywkach niższego szczebla, choć powinni dostać większe premie za występ na wyższym szczeblu.

Chrzanowski przyznał, że w grę nie wchodzi bojkot tych rozgrywek w tym sezonie.

"Myśleliśmy o tym, by wystawić rezerwowy skład, ale zawodnicy są zobligowani do występów w nich, by móc potem zagrać w igrzyskach. W przyszłym roku mecz w Pucharze Davisa moglibyśmy mieć po zmaganiach w Tokio, więc jeśli nie zagraliby teraz, to zablokowalibyśmy im szansę na udział w turnieju olimpijskim" - wyjaśnił.

Podkreślił, że według regulaminu Pucharu Davisa po reformie w Grupie III powinny się znaleźć ekipy, które spadły z Grupy II, te, które się utrzymały, oraz te, które awansowały z Grupy IV. "Biało-Czerwoni" nie należą do żadnej z tych grup, a przypisani zostali do wspomnianego poziomu zmagań na podstawie klucza geograficznego.

"Wysłałem zapytanie do światowej federacji, w której grupie jesteśmy. Dostałem lakoniczne potwierdzenie, że w trzeciej. Dodano, że rywalizacja na tym szczeblu będzie miała formułę turniejową - podobnie jak ten turniej Pucharu Federacji w Zielonej Górze. Pozostałe szczegóły mają zostać podane dopiero później. ITF nie wie więc nadal, ile drużyn i jakie znajdą się w tej grupie. To kolejny skandal" - podsumował szef wyszkolenia.

Wprawdzie w poprzednim schemacie rozgrywek "Biało-Czerwoni" zapewnili sobie awans do Grupy I, to jednak reforma przyniosła podział według nowych zasad, a decydujące znaczenie miał ranking. Polska na światowej liście zajmuje dopiero 69. miejsce. Tak niska pozycja to w dużym stopniu efekt kary nałożonej na PZT za nieprzepisowo szybką nawierzchnię w meczu z Argentyną w Gdańsku w Grupie Światowej w 2016 roku. Wówczas ITF odebrała Polakom 2000 punktów rankingowych.

PZT wnioskował o uchylenie kary, argumentując, że gdy ITF ją nakładała, nie było jeszcze wiadomo, jak wielkie będzie znaczenie rankingu w 2019 roku. Apelacja została jednak odrzucona i "Biało-Czerwonym" przyjdzie rywalizować na niskim poziomie.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: puchar davisa | PZT | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje