Reklama

Reklama

Puchar Davisa: Polacy wierzą w zwycięstwo nad Białorusią

W piątek tenisowa reprezentacja Polski rozpocznie w Łodzi mecz z Białorusią. Stawką pojedynku będzie awans do Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Davisa. "Jesteśmy faworytami, ale czeka nas trudny mecz" - uważa kapitan polskiej drużyny Radosław Szymanik.

"Patrząc na rankingi na pewno jesteśmy faworytem spotkania. Rankingi wprawdzie nie grają, ale jednak to my mamy lepszych singlistów i lepszy debel. Wszyscy są zdrowi, więc zagramy w najsilniejszym składzie. Na pewno czeka nas trudny mecz, ale jego zakończenie powinno być pozytywne" - powiedział Szymanik na wtorkowej konferencji prasowej.

Przeciwko Białorusi Polska zagra w składzie: Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (debel) oraz Jerzy Janowicz i Łukasz Kubot. Wszyscy po raz pierwszy wystąpią w łódzkim Pałacu Sportu, który w swojej ponad 50-letniej historii nie gościł jeszcze tenisistów. "Wczoraj przeprowadziliśmy pierwszy trening na tej hali i wrażenia są pozytywne" - powiedział Szymanik.

Reklama

Mecz z Białorusią zostanie rozegrany na nawierzchni Deco Turf. Na takiej nawierzchni rywalizują m.in. uczestnicy US Open, jednak zdaniem Janowicza ta, która została położona w łódzkiej hali ma niewiele wspólnego z tą na kortach w Nowym Jorku.

"Nawierzchnia jest neutralna - ani za szybka, ani za wolna. Nie wydaje mi się jednak, żeby miała zbyt wiele wspólnego z US Open. Tutaj kozioł piłki jest zupełnie inny. Ta nawierzchnia łatwiej łapie rotację. Kozioł jest dziwny, niespodziewany, więc trzeba być mocno skoncentrowanym. Generalnie nawierzchnia jest jednak bardzo przyjemna do grania, a serwis na pewno robi krzywdę. Agresywna gra na takiej nawierzchni na pewno będzie wskazana" - powiedział Janowicz.

Największą gwiazdą w zespole rywali będzie Maks Mirny, który na swym koncie ma m.in. sześć wielkich szlemów w deblu i mikście. Polacy ze spokojem podchodzą jednak do rywalizacji z tym zawodnikiem.

"W tej chwili trudno powiedzieć, ile razy mierzyliśmy się z deblem, w którym grał Mirny. Wiele było takich spotkań. W zeszłym roku trzy razy przegraliśmy, ale w tym roku graliśmy z nim dwa razy i dwa razy wygraliśmy" - powiedział Matkowski.

Dodał, że ma nadzieję iż mecz z Białorusią przyciągnie na trybuny łódzkiej hali kibiców z całej Polski. "Sympatycy tenisa nie mają zbyt wielu okazji, by oglądać w akcji całą naszą czwórkę. Mam więc nadzieję, że na mecz przyjdzie wielu widzów" - powiedział Matkowski.

Mecz Polska - Białoruś rozpocznie się w piątek. Na ten dzień zaplanowano dwa mecze singlowe. W sobotę na kort wyjdą debliści, a w niedzielę po raz kolejny publiczności zaprezentują się singliści.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL