Reklama

Reklama

Puchar Davisa. Greckie problemy Polaków

Reprezentacja Polski w Pucharze Davisa jeszcze nie wyleciała do Aten na turniej Grupy III Strefy Euroafrykańskiej, a już ma kłopoty. - Najważniejszym słowem w Grecji jest "jutro" - mówi kapitan polskiej drużyny Radosław Szymanik.

Szkoleniowiec polskiej kadry wylicza trudności, które nie pozwalają mu w perfekcyjny sposób przygotować zespołu do występu w Grecji.

Trudny kontakt z gospodarzami

Reklama

- Od trzech dni próbuję się dowiedzieć, czy możemy mieć trening w niedzielę. Odpowiadają z trzydniowym opóźnieniem, ale tylko na jedno z dziesięciu pytań - mówi Szymanik.

- Nie wiemy dokładnie jaka jest nawierzchnia, czy szybka czy wolna ziemia. Mamy tam swojego człowieka, który chciał to sprawdzić. Klub jest prywatny i nie pozwalają mu wejść. Zdaję sobie sprawę, że to dla nich trudny turniej. Gra osiem drużyn, a oni mają na przykład do dyspozycji sześć samochodów. Przyzwyczailiśmy się do czegoś innego. Zawsze staraliśmy się pomóc i zadbać o taki standard obiektów, by były na najwyższym  poziomie. Ale Grecy nie słyną z dobrej organizacji - dodał.

Kapitan "Biało-Czerwonych" doskonale zdaje sobie sprawę z obiektywnych problemów. Będzie upał, piłki będą latały inaczej. Turniej rozgrywany jest w formule grupowej, dzień po dniu. Liczyć się więc będzie odporność na zmęczenie i brak kontuzji.

Polska faworytem, ale kapitan jest wściekły

Turniej z polskiego punktu widzenia jest ciekawy. Polska ma mocny skład z dwójką zawodników Hubertem Hurkaczem i Kamilem Majchrzakiem z pierwszej setki singlowego rankingu ATP i doświadczonymi deblistami Łukaszem Kubotem i Marcinem Matkowskim.

- Mamy najmocniejszy skład. Jesteśmy faworytem. Gra się jednak o trzy punkty. Wystarczy jedna porażka w singlu i debel staje się loterią. Ale z drugiej strony nie trzeba wygrywać turnieju. Jedna porażka nie zabiera nam drogi, żeby awansować - mówi, ale jednocześnie przestrzega. - Formuła turnieju jest nieprzyjemna, gra tylko czterech zawodników w drużynie. Gry toczyć się będą cztery dni z rzędu. Różne rzeczy mogą się przydarzyć - choroba, kontuzja, przemęczenie. Taki format to nieprzemyślana decyzja - twierdzi Szymanik.

Polacy w czwartek rozpoczęli treningi. Na kortach Legii w Warszawie z kadrowiczów trenowali Hubert Hurkacz i Marcin Matkowski. Od piątku do drużyny dołączy Kamil Majchrzak, a w sobotę Łukasz Kubot. Do Aten reprezentanci wylecą w sobotę. - Trzeba się oswoić z nawierzchnią. Wszyscy przez ostatnie tygodnie grali na twardej - tłumaczy Szymanik.

Turniej zaczyna się w środę 11 września. Odbędzie się z udziałem reprezentacji: Grecji, Polski, Luksemburga, Estonii, Łotwy, Monako, Czarnogóry i Macedonii Północnej. W składzie Grecji jest m.in. Stefanos Tsitspias, a w drużynie Łotwy Ernests Gulbis. Jak na trzecią ligę tenisową to będzie mocno obsadzony turniej, choć rzeczywiście to Polacy mają najsilniejszy skład.

Dla kapitana naszej reprezentacji to powód do zdenerwowania. "Biało-Czerwoni" w III grupie znaleźli się wskutek kary narzuconej przez ITF na polską federację za położenie niewłaściwej nawierzchni w meczu z Argentyną. - Jestem wściekły. Myślę, że gdyby nie te wszystkie kary, to gralibyśmy dziś w grupie światowej - mówi Szymanik.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: puchar davisa | Radosław Szymanik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama