Za nami kolejne mecze drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Toronto, pewne zwycięstwa odniosły m.in. Iga Świątek i Aryna Sabalenka, które swoje spotkania rozgrywały na korcie centralnym. Na korcie nr 1 w akcji oglądaliśmy z kolei Maję Chwalińską, ta jednak nie poszła w ślady najlepszej polskiej tenisistki i swoje starcie przegrała. Finalistkę tegorocznego Roland Garros wyeliminowała Talia Gibson.
Po meczu Polki i Australijki na tym samym korcie zameldowały się Shuai Zhang i Jelena Ostapenko, a spotkanie wyłoniło kolejną rywalkę Sabalenki. Będzie nią Chinka, która awansowała do trzeciej rundy po tym, jak przy stanie 0:6, 0:4 dla rywalki Łotyszka skreczowała. Zawodniczka nazywana "zmorą" i "koszmarem" Świątek ze względu na korzystny bilans spotkań z Raszynianką, nie dokończyła spotkania z powodu zawrotów głowy.
Wtorkowe zmagania na tym obiekcie zwieńczył mecz Kamilli Rachimowej (83. w rankingu WTA) z Kateriną Siniakovą (37. w rankingu). Pierwsza z nich to Rosjanka reprezentująca od niedawna Uzbekistan, do Toronto przyjechała po nieudanym występie w Waszyngtonie, gdzie nie przebrnęła kwalifikacji. Wcześniej oglądaliśmy ją podczas Wimbledonu, tam dotarła do drugiej rundy, w której przegrała z Marią Sakkari. W Kanadzie na "dzień dobry" odprawiła Venus Williams.
Siniakova z kolei to wybitna deblistka, mistrzyni m.in. tegorocznego Roland Garros w grze podwójnej. W singlu już tak nie zachwyca, w Wimbledonie odpadła w drgiej rundzie, wcześniej przegrała już pierwsze starcie w Bad Homburg. Teraz w Toronto z racji rozstawienia zaczęła zmagania od drugiej rundy.
WTA Toronto. Krecz w meczu Kamilla Rachimowa - Katerina Siniakova
Początek meczu przebiegał pod dyktando Czeszki, Siniakova dwukrotnie przełamała rywalkę i prowadziła już 4:1. Rachimowa rzuciła się wtedy do odrabiania strat, wygrała cztery kolejne gemy, a przy wyniku 5:4 miała już nawet piłkę setową. Nie wykorzystała jej jednak, rozstawiona zawodniczka doprowadziła do zwrotu akcji i wygrała partię po tie-breaku.
Siniakova w drugim secie była cieniem zawodniczki, która wygrała pierwszą odsłonę. Seryjnie przegrywała gemy, w dwóch ostatnich nie ugrała nawet punktu, Rachimowa triumfowała 6:0. Mistrzyni Roland Garros w trzecim secie zaczęła sygnalizować problemy zdrowotne, poprosiła o pomoc medyczną. Na korcie pojawiła się fizjoterapeutka, którą poprosiła o rozmasowanie okolic szyi i barku, gdzie doskwierał jej ból. Po tej przerwie wróciła do gry.
Gdy reprezentantka Uzbekistanu prowadziła już 5:2, wydawało się, że lada moment przypieczętuje triumf nad Czeszką. "Wyręczyła" ją rywalka, która postanowiła skreczować przy stanie 7:6(1), 0:6, 2:5. W kolejnej rundzie zagra z lepszą z pary Jessica Pegula - Magdalena Fręch.











