Przykre obrazki ze Stuttgartu, kompromitacja organizatorów turnieju WTA. "To absurd"
Podczas meczu Pauli Badosy z Aryną Sabalenką w drugiej rundzie WTA Stuttgart nie zabrakło łez. Hiszpanka z powodu kontuzji musiała kreczować, a obrazki z kortu były wyjątkowo bolesne. Tenisistki nie mogły liczyć na zbyt liczny doping publiczności, bo ich mecz kończył się... późną nocą. Adam Romer, redaktor naczelny "Tenisklub" obwinia o to organizatorów turnieju i głośno mówi o kompromitacji.

- To nie był dla mnie łatwy turniej. Moje pierwsze mecze rozgrywane były w późnej porze wieczornej i chodziłam przez to spać około 2-3 w nocy. Później miałam kilka spotkań w ciągu dnia, terminarz był bardzo zróżnicowany. To nie pomaga w regeneracji. Były to spore wyzwania, po których nie spodziewałam się, że dojdę do finału - narzekała po Miami Open Jelena Rybakina. I nie była w tym osamotniona.
Wiele tenisistek na czele z Igą Światek narzekało na późne pory rozgrywania spotkań w ramach turniejów WTA. Ich zdaniem mijało się to z celem, ponieważ na trybunach nie było kibiców, a do tego miały one później problemy z regeneracją i wypoczynkiem. Organizatorzy obiecali, że terminarz ulegnie poprawie, ale mecz Pauli Badosy z Aryną Sabalenką stanowił najlepszy dowód na to, że kłamali.
Organizatorzy turnieju WTA okłamali organizatorki. Patologiczny terminarz gier
Mecz Hiszpanki z Białorusinką zaplanowany był jako ostatnie środowe starcie na korcie centralnym w Stuttgarcie. Wcześniej odbyły się jeszcze cztery inne spotkania, a pierwsze z nich rozpoczęło dopiero o 12:30. W tej sytuacji tenisistki zdawały sobie sprawę, że przyjdzie im rywalizować późnym wieczorem. Zrobiła się jednak z tego głęboka noc.
Starcie było niezwykle wyrównane, a rozstrzygnięcie zaprowadziło do trzeciego seta. Ten niestety zakończył się przedwcześnie z powodu kontuzji Badosy. Tenisistka zalała się łzami, a na korcie pocieszała ją Sabalenka, prywatnie jej przyjaciółka. Uraz 26-latki sprawił, że spotkanie skończyło się przed 2:00 w nocy. Hala była wówczas już niemal pusta, a obrazki z tego spotkania wyglądają wyjątkowo przytłaczająco.
Ekspert grzmi i punktuje błędy w Stuttgarcie. "To absurd kazać grać dziewczynom po północy"
Sytuacja była o tyle przykra, że organizatorzy wykazali się kolejny raz całkowitym brakiem wyobraźni. Turniej w Stuttgarcie, choć jest rangi WTA 500, a nie 1000, cieszy się ogromnym prestiżem. Uchodzi przy tym za jedną z najlepiej zorganizowanych imprez tenisowych na świecie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że przystąpiły do niego niemal w komplecie wszystkie tenisistki z czołowych miejsc rankingu WTA. Można zatem mówić o sporej kompromitacji.
Takiego zdania jest Adam Romer - redaktor naczelny "Tenisklub" i ekspert w ten dziedzinie. Po meczu Badosy z Sabalenką nie szczędził on słów krytyki pod adresem organizatorów Porsche Tennis Grand Prix.
To absurd kazać grać dziewczynom po północy, nawet w tak "tenisowym" kraju, jakim są Niemcy. Czy w tym WTA kompletnie kogoś powaliło? Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by takim sytuacjom zapobiegać
Rozgrywanie spotkań o tak późnej porze, nawet na zamkniętej hali stanowi zagrożenie dla zdrowia tenisistek. Mogło się to przyczynić m.in. do pogorszenia stanu Pauli Badosy, która w ostatnim czasie regularnie mierzy się z dolegliwościami. Niestety niewykluczone, że patologiczna sytuacja będzie się powtarzać. Na czwartek zaplanowano pięć spotkań, a pierwsze znich pomiędzy Jeleną Rybakiną, a Weroniką Kudiermietową rozpoczęło się dopiero w okolicach 12:40.
Trzecim z ustawionych na ten dzień meczów jest pojedynek Igi Świątek z Elise Mertens. Prawdopodobnie rozpocznie się on w okolicach godziny 18:00.
















