Powrót Fissette'a i od razu taki spektakularny sukces. Sam z radością ogłasza
Wim Fissette błyskawicznie wrócił na ławkę trenerską po rozstaniu z Igą Świątek. Jako kapitan reprezentacji Belgii poprowadził drużynę do spektakularnego sukcesu. Jego podopieczne wygrały z Amerykankami i wywalczyły sobie awans do finałowego turnieju Billie Jean King Cup. Niestety, inny los spotkał Polki. Po wygranej swojego zespołu Fissette zabrał głos.

Iga Świątek wyciąga wnioski z ostatnich słabszych miesięcy i niespodziewanej porażki w pierwszym meczu Miami Open. Zwolniła Wima Fissette'a i poleciała na Majorkę, by tam - w Akademii Rafaela Nadala - poprawić formę. Na miejscu ćwiczyła już pod okiem nowego szkoleniowca, Francisca Roiga. Mocno skupiła się na treningach, rezygnując przy tym z udziału w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup. Reprezentacja Polski, bez niej w składzie, mimo walki przegrała z Ukrainą, co przekreśliło możliwość awansu do finału zawodów.
Absencja Igi nie spodobała się niektórym kibicom i osobom publicznym, w tym byłemu szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego generałowi Stanisławowi Koziejowi. "Ja nie mogę tego zrozumieć, że gra w reprezentacji Polski jest łaską, jaką robi polska zawodniczka lub zawodnik. Jeżeli Polska cię potrzebuje, rzucasz wszystko i przyjeżdżasz" - skomentował decyzję Świątek o odpuszczeniu startu w biało-czerwonych barwach.
Zupełnie inna atmosfera panuje wokół belgijskiej kadry i Wima Fissette'a. Ci mają powody do radości, a sam były już trener Igi radośnie dołącza do świętowania.
Wielka radość w obozie byłego trenera Świątek. Jest awans!
Wim Fissette błyskawicznie wrócił na trenerską ławkę i - w roli kapitana - poprowadził reprezentację Belgii, a jego drużyna odniosła u siebie w Ostendzie spektakularne zwycięstwo nad USA. Hannve Vandenwinkel sensacyjnie pokonała Ivę Jovic, punkty dla drużyny dopisała również Elise Mertens, której mecz z Lindsay Davenport zakończył się kreczem Amerykanki. Deblowy pojedynek rozstrzygnął się na korzyść Stanów, lecz w ogólnym rozrachunku nic to nie zmieniło. Po wygranej Greet Minnen w starciu z Ivą Jovic wszystko stało się jasne. To Belgia wywalczyła sobie awans do finału Billie Jean King Cup.
Po wszystkim głos zabrał Fissette. Zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym podzielił się wielką radością. "Zmierzamy do finału Billie Jean King Cup!" - rozpoczął. "Jestem tak dumny, że mogę prowadzić ten niesamowity, zdeterminowany zespół. Ogromne podziękowania dla wszystkich belgijskich fanów, którzy przyszli nas wesprzeć - wasza energia jest bezcenna" - dodał.
Finałowy turniej Billie Jean King Cup zaplanowano w Chinach, a konkretnie w Shenzhen. Na kortach zobaczymy jeszcze - oprócz Belgii - Chiny, Czechy, Wielką Brytanię, Włochy, Kazachstan, Hiszpanię oraz Ukrainę. Zawody rozegrane zostaną między 22 a 27 września. W zeszłej edycji triumfowały Włoszki, które pokonały Amerykanki 2:0.













