Potężna sensacja w WTA Stuttgart. Turniejowa "5" kompletnie rozbita
Turniej WTA w Stuttgarcie ma rangę 500, a to oznacza, że wyłącznie cztery najwyżej rozstawione zawodniczki mają wolny los w pierwszej rundzie. Takiego statusu nie dostała tym razem Jasmine Paolini, mimo wycofania Aryny Sabalenki. Decydowało zaledwie 58 punktów w rankingu, o tyle więcej od niej miała Elina Switolina. Włoszka mimo to nie mogła narzekać na losowanie, wylosowała korzystną ścieżkę do 1/4 finału. A tymczasem już na starcie została zaskoczona przez tenisistkę, która w Porsche Arenie musiała przebijać się przez kwalifikacje.

W turniejach rangi 250 nie ma żadnych "zwolnień" dla tenisistek najwyżej notowanych - muszą grać od pierwszej rundy. W tych WTA 500 jest jednak trochę inaczej - w niemal wszystkich, poza Brisbane i Charleston, drabinki są 28-osobowe, cztery tenisistki trafiają od razu do 1/8 finału. Tak jak teraz Iga Świątek, która w środę nie przed godz. 18.30 zagra z Laurą Siegemund o ćwierćfinał.
Często w ostatnich sezonach spotykało to też Jasmine Paolini, bo Włoszka miała pewne miejsce w TOP 10. A jednak poza Stuttgartem i Berlinem turnieje tej rangi nie cieszą się aż taką popularnością, by seryjnie zgłaszały się do nich gwiazdy ze ścisłej czołówki. Świątek, Sabalenka czy Gauff oszczędzają siły na większe zawody. A później płacą kary, tracą punkty, za zbyt małą ilość WTA 500.
Paolini w Porsche Open wystąpiła dotąd dwa razy - w 2024 roku odpadła w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną, rok temu zaś w półfinale z Aryną Sabalenką. O Włoszce można powiedzieć to, że o ile z zawodniczkami ze ścisłego topu zazwyczaj przegrywa, z ich siłą, to z niżej notowanymi radzi sobie dobrze.
Ostatni mecz z rywalką niżej notowaną niż jej środowa przeciwniczka Zeynep Sonmez przegrała w lipcu zeszłego roku w Montrealu.
WTA Stuttgart. Jasmine Paolini kontra Zeynep Sonmez. Stawką 1/8 finału Porsche Open
Teraz Paolini do rozstawienia z "czwórką" zabrakło zaledwie 58 punktów. O tyle w rankingu wyprzedzała ją w zeszłym tygodniu Elina Switolina. I to właśnie sprawiło, że Jasmine nie była zwolniona z gry w pierwszej rundzie.
Na losowanie nie mogła narzekać: kwalifikantka w pierwszym starciu, później mecz z Leylah Fernandez, która zdążyła już wygrać swoją potyczkę. Nie jest to ścieżka zła - raczej stanowiąca dobrą rozgrzewkę pod potyczkę o ewentualny półfinał z Jeleną Rybakiną.
Tymczasem los trochę dziś zakpił z faworytki.

Zeynep Sonmez w Stuttgarcie wygrała już dwa mecze - w kwalifikacjach. Nie ukrywajmy jednak, nie były to trudne boje, bo i tam rywalki były z trzeciego (Anne Lena Friedsam) i pewnie dziesiątego szeregu (Victoria Pohle). Tyle że dziś grała od początku z Włoszką na swoich warunkach. Wygrała dwa pierwsze gemy, w trzecim prowadziła 40-0, miała trzy szanse na podwójnego breaka. A najlepszą z nich - przy 15-40. Uderzyła forhendem wzdłuż linii, Włoszka pewnie by do piłki nie dobiegła, ale zatrzymała ją siatka.
Tyle że nie miało to większego znaczenia. Sonmez grała kapitalnie, praktycznie nie popełniała błędów, rozrzucała bezradną światową ósemkę po korcie.
Drugiego breaka wywalczyła w końcu na 4:1, później miała już setbole na 6:2. Dwa Jasmine obroniła, przy tym drugim Turczynka popełniła dopiero trzeci w secie niewymuszony błąd. Za chwilę też Paolini miała jedynego (sic!) break pointa w secie, przy 10 rywalki. Ale i tu zawiodła. Sonmez dłużej nie czekała, zamknęła partię, po 41 minutach było 6:2.

Zawodniczka z Turcji grała momentami jak w transie. W pierwszej partii miała bilans 14/3 - patrząc na winnery i własne pomyłki. A w drugim kontynuowała tę serię. Od razu na starcie przełamała faworytkę po raz kolejny, skupiła się na swoim serwisie. Choć gdy przyszła szansa w siódmym gemie, znów wywalczyła breaka. I to do zera. Mimo że Włoszka starała się ryzykować. Tyle że była bezradna.
Skończyło się na 6:2, 6:2, po 75 minutach. To wynik sensacyjny, zawodniczka z Turcji pierwszy raz w karierze ograła gwiazdę z TOP 10. Włoszka zaś po raz ostatni ugrała ledwie cztery gemy w meczu na początku listopada zeszłego roku. Tyle że wtedy rywalką była Sabalenka, a sama Jasmine biegała po korcie mimo choroby.
W 1/8 finału Sonmez zmierzy się z Leylah Fernandez.
















