Starcie Diany Sznajder z Suzan Lamens otwierało czwartkową sesję na Grandstandzie na obiektach w Seulu, miało wyłonić trzecią bądź czwartą ćwierćfinalistkę w WTA 500. Toczyło się bowiem równolegle do starcia Lois Boisson z Jekateriną Aleksandrową. I o ile w tym drugim starciu początkowo zapowiadało się na niespodziankę, ale do niej nie doszło, to w tym pierwszym już tak. Jeszcze zanim na kort pierwszy raz wyszła Iga Świątek.
I to sporej, bo Suzan Lamens nigdy wcześniej nie pokonała zawodniczki z TOP 20 rankingu WTA. A teraz tej sztuki właśnie dokonała.
WTA 500 w Seulu. Diana Sznajder kontra Suzan Lamens. Rozstawiona zawodniczka już poza turniejem
Dla polskich kibiców Suzan Lamens byłaby pewnie tenisistką dość anonimową, gdzieś z końca pierwszej setki rankingu, gdyby nie fakt, że w US Open zagrała z Igą Świątek. I to jak zagrała! Wykorzystała moment dekoncentracji Polki w drugim secie, odwróciła losy tej partii, doprowadziła do trzeciej. Tę przegrała 4:6, to ostatecznie Iga awansowała na Arthur Ashe Stadium do trzeciej rundy.
Teraz znów gra z Polką w jednym turnieju, ale znalazły się w dwóch różnych częściach drabinki.

W czwartek Holenderka zmierzyła się z Dianą Sznajder - 21-letnią Rosjanką, rozstawioną tu z numerem piątym. Zawodniczką, która miała kiepski początek tego roku, ale latem - po kilku zmianach trenerów - coś zaczęło iść ku lepszemu. Zagrała w ćwierćfinale WTA 500 w Queens w czerwcu, tuż przed US Open wygrała WTA 500 w Monterrey. A później przyszedł szybki cios w Nowym Jorku od weteranki Laury Siegemund, teraz zaś kolejny.
Sznajder dobrze zaczęła to spotkanie, prowadziła z przełamaniem 3:1 i za chwilę 30-0 we własnym gemie serwisowym. Zaczęła wchodzić w wymiany przez środek kortu, ale nie radziła sobie z piłkami zagrywanymi tuż pod linię, źle pracowała na nogach. Przegrała cztery kolejne akcje, ale i tak jeszcze raz przełamała Lamens, na 4:2.
I tu jej dobra gra przeplatana z kiepską zmieniła się wyłącznie w kiepską. Zaczęła popełniać seryjnie błędy, przy piłce setowej dla Holenderki wyrzuciła prostego drajwa metr za końcową linię. Skończyło się na 4:6.
A później było jeszcze gorzej: szybkie 0:4 w drugiej partii, jeden zrywa i trzy wygrane gemy, przy grze już wyłącznie zero-jedynkowej. Czyli: albo trafię, albo nie trafię. Zabrakło jednak odrobienia jednego przełamania, Holenderka wygrała 6;4, 6:4.
I to ona zagra o półfinał z Kateriną Siniakovą lub Darią Kasatkiną.













