Porażka Kazaszki w finale WTA Indian Wells. Udany rewanż po 94 minutach gry
Tegoroczny turniej w Indian Wells, nazywany piątą lewą Wielkiego Szlema, powoli dobiega końca. Trwa decydujący weekend zmagań na terenie Kalifornii, po którym poznamy wszystkich triumfatorów edycji 2026. Na dzisiaj zaplanowano pierwsze finały. W jednym z nich doszło do porażki reprezentantki Kazachstanu. Dokonał się skuteczny rewanż za poprzednie dwie porażki. Końcowe rozstrzygnięcie na obiekcie Stadium 1 nastało po 94 minutach walki.

Połowa marca w tenisowym kalendarzu oznacza decydujące rozstrzygnięcia na turnieju rangi "1000" w Indian Wells. Zmagania WTA i ATP na terenie Kalifornii ponownie skradły serca zawodników. Doskonałe warunki, piękne otoczenie - wszystko się zgadza podczas rozgrywek w tej lokalizacji. Impreza powoli dobiega jednak końca. Trwa kluczowy weekend, po którym poznamy wszystkich triumfatorów edycji 2026.
Na sobotę zaplanowano m.in. półfinały singla mężczyzn. O godz. 21:30 czasu polskiego na obiekcie Stadium 1 pojawili się Jannik Sinner oraz Alexander Zverev. Potem czeka nas drugie arcyciekawe starcie, pomiędzy Carlosem Alcarazem i Daniiłem Miedwiediewem. Pojedynki o awans do decydującego meczu w grze pojedynczej panów poprzedziło inne wydarzenie. Tuż po godz. 19:00 naszego czasu wystartowała potyczka o tytuł w deblu kobiet.
Na największej arenie w Indian Wells spotkały się dwie bardzo mocne pary. Po jednej stronie siatki zameldowały się rozstawione z "3" Katerina Siniakova i Taylor Townsend. W rolę przeciwniczek wcielił się duet z numerem pięć - Anna Danilina/Aleksandra Krunic. Oba teamy stoczyły ze sobą dotychczas dwie bezpośrednie batalie. I każda z nich kończyła się wygraną reprezentantek Kazachstanu i Serbii, po trzysetowej rywalizacji. Dzisiaj Czeszka oraz Amerykanka chciały się zrewanżować za tamte starcia.
WTA Indian Wells: Poznaliśmy mistrzynie zmagań w deblu
Mecz rozpoczął się od serwisu duetu Danilina/Krunic. Na pierwsze break pointy trzeba było zaczekać do trzeciego gema. Wówczas pojawiły się dwie szanse dla Siniakovej oraz Townsend, potem rywalki miały decydujący punkt na wagę wyniku 3:1. Stan 40-40 obserwowaliśmy także na przestrzeni szóstego i siódmego rozdania. Mimo to nie doszło do żadnego przełamania w premierowej odsłonie i o wszystkim decydował tie-break. Przy zmianie stron Anna i Aleksandra prowadziły 4-2. Końcówkę zdominowały jednak Katerina oraz Taylor, zgarniając pięć akcji z rzędu. Finalnie to czesko-amerykański team triumfował w secie 7:6(4).
Rozstawione z "3" zawodniczki poszły za ciosem na starcie drugiej części pojedynku. W drugim gemie wywalczyły przełamanie po decydującym punkcie, a potem podwyższyły przewagę do rezultatu 3:0. Potem przeciwniczki dokonały mini powrotu - ze stanu 1:4 zrobiło się 4:4 i gra o zwycięstwo w partii została zainaugurowana na nowo. Nie na długo, bowiem kolejne dwa rozdania zdominowały Siniakova i Townsend. Nie straciły w nich ani jednego punktu i po 94 minutach walki cieszyły się ze zwycięstwa 7:6(4), 6:4 oraz zdobycia tytułu rangi WTA 1000. Udany rewanż za poprzednie dwie porażki stał się faktem.
Główne zmagania w Indian Wells potrwają do 15 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.















