Porażka Djokovicia na ATP Indian Wells. Bolesny zwrot akcji dla Serba
W nocy z soboty na niedzielę ekscytowaliśmy się pasjonującym starciem Kamila Majchrzaka z Novakiem Djokoviciem. Ostatecznie to Serb awansował dalej po trzysetowej batalii. Potem 38-latek wygrał jeszcze jedno spotkanie w singlu i zameldował się w czwartej rundzie ATP Masters 1000 w Indian Wells. Kilka godzin temu wielki mistrz ponownie wyszedł na kort w ramach kalifornijskich zmagań, tym razem w niecodziennej dla siebie roli. I zaznał przegranej po bolesnym zwrocie akcji na koniec.

Turniej ATP Masters 1000 w Indian Wells jest dopiero pierwszym występem Novaka Djokovicia od czasu finału Australian Open. W trakcie lutego Serb odpoczywał, pojawił się m.in. na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie. Jego premierowym meczem po dłuższej przerwie było starcie z Kamilem Majchrzakiem. Nasz reprezentant wygrał premierową odsłonę, ale kolejne dwie partie trafiły już na konto wielkiego mistrza. Potem 38-latek rozegrał trzysetówkę także z Aleksandarem Kovaceviciem. Tam losy pojedynku rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce decydującej odsłony.
W batalii o ćwierćfinał 24-krotny triumfator wielkoszlemowych imprez trafił na obrońcę tytułu - Jacka Drapera. Mecz z Brytyjczykiem wyznaczono na noc ze środy na czwartek czasu polskiego. Początek nie przed godz. 2:00 czasu polskiego. Mimo to Djokovic zameldował się kilka godzin temu na korcie, tym razem by rozegrać swój pojedynek... w grze podwójnej, w duecie ze Stefanosem Tsitsipasem. Novak, który nie gra regularnie w debla, zdecydował się na premierowy występ z Grekiem.
Ich pierwszy wspólny mecz wypadł znakomicie. Grający z dziką kartą zawodnicy wyeliminowali na "dzień dobry" rozstawioną z "3" parę - Marcelo Arevalo/Mate Pavic 6:3, 6:2. Minionej nocy przyszedł czas na kolejne starcie, tym razem z teamem kuzynów. Po drugiej stronie siatki znaleźli się finaliści singla z ubiegłorocznego ATP Masters 1000 w Szanghaju - Arthur Rinderknech i Valentin Vacherot.
ATP Indian Wells: Novak Djokovic walczył o ćwierćfinał w deblu
Mecz rozpoczął się od serwisu duetu Djokovic/Tsitsipas. Pierwsze break pointy zobaczyliśmy już w trzecim gemie. Wówczas Serb i Grek zdołali wyjść z opresji, broniąc dwóch szans na przełamanie. Podobnie było w trakcie siódmego rozdania, gdy wygrali decydujący punkt. Następne okazje dla reprezentantów Francji oraz Monako nastały w jedenastym gemie. Mimo dwóch piłek na 6:5, ostatecznie rywale zagwarantowali sobie co najmniej tie-breaka.
Niewiele brakowało, by do niego nie doszło. Po zmianie stron Novak i Stefanos posiadali aż trzy setbole przy podaniu przeciwników. Rinderknech oraz Vacherot wyszli jednak z opresji i doprowadzili do decydującej rozgrywki. Ta niemal od samego początku układała się po myśli teamu Arthur/Valentin. Przez długi czas prowadzili jednym, dwoma punktami. Przy stanie 6-4 mieli setbola przy swoim serwisie. Wykorzystali go, dzięki czemu zapewnili sobie triumf w premierowej odsłonie 7:6(4).
Druga część pojedynku przebiegała inaczej. W trakcie piątego gema Djokovic oraz Tsitsipas wywalczyli sobie pierwsze przełamanie w meczu, po decydującym punkcie. W następnych minutach kontrolowali sytuację, w pewnym momencie prowadzili już 5:3 po obronie trzech break pointów. Wtedy nastał bolesny zwrot akcji dla duetu 38-latka. Rywale serbsko-greckiego zespołu zgarnęli cztery "oczka" z rzędu. Ostatnie przełamanie nadeszło po decydującym punkcie, gdy Novak i Stefanos mieli piłkę na wagę tie-breaka. Rinderknech oraz Vacherot triumfowali 7:6(4), 7:5. Tym samym to kuzyni zagrają o półfinał w deblu z Karenem Chaczanowem i Andriejem Rublowem. Z kolei Djokovic może się już skupić wyłącznie na singlowych zmaganiach.















