Ponad półtorej godziny walki Polki w Auckland. Turniejowa "7" za burtą
Zanim jeszcze Iga Świątek, Magda Linette czy Magdalena Fręch rozegrały pierwsze spotkania w nowym sezonie, Maja Chwalińska zdążyła już dwukrotnie pojawić się na korcie. W nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu w Auckland rozegrała bowiem swój drugi mecz - była faworytką spotkania z urodzoną w USA, a reprezentującą Czechy Gabrielą Knutson. Polka w pierwszym secie prowadziła z przełamaniem 3:2, później dopadł ją kryzys. Mecz zakończył się po 95 minutach porażką wyżej notowanej tenisistki.

Trzy tygodnie temu w Bielsku-Białej Maja Chwalińska cieszyła się ze swoim BKT Advantage Bielsko-Biała z Drużynowego Mistrzostwa Polski, Czeszka Gabriela Knutson została zaś... brązową medalistką. Od kilku lat reprezentuje bowiem Górnika Bytom. W profesjonalnych zawodach ITF czy WTA nigdy ze sobą jednak nie grały, aż do teraz. Stawką ich starcia było miejsce w głównej drabince WTA 250 w Auckland - dla obu zaś to jedyne przetarcie przed rozpoczęciem kwalifikacji Australian Open.
W całym poprzednim sezonie Maja Chwalińska próbowała przejść eliminacje w siedmiu turniejach głównego cyklu - skuteczna była tylko w pierwszym przypadku, w Melbourne. Dostała się do głównej drabinki Australian Open, później podobna sztuka nie udała się w Klużu-Napoce, Madrycie, Rzymie, Paryżu, Londynie i Nowym Jorku.
W Auckland, na starcie sezonu 2026, pojawiła się spora szansa, by występ w WTA 250 już można było uznać za udany. To Polka, rozstawiona tu w kwalifikacjach z "siódemką", była faworytka starcia z Gabrielą Knutson.
WTA 250 w Auckland. Maja Chwalińska w finale kwalifikacji. Rywalką... brązowa medalistka Drużynowych Mistrzostw Polski
Chwalińska mogła zacząć to spotkanie znakomicie - już w pierwszym gemie miała dwa break pointy. A przy tym popisała się świetną akcją przy stanie 15-15: Knutson dobiegła do skrótu, odegrała piłkę krosem tuż za siatkę, ale Maja jakimś cudem zdołała ją przebić.
Czeszka po returnach Polki od razu starała się robić dwa, trzy kroki do przodu - przejmować inicjatywę. Niemniej to Chwalińska w piątym gemie zdołała w końcu przełamać rywalkę, "złapała" ją przy siatce, a wściekła Knutson mogła tylko uderzyć rakietą w nawierzchnię. Scenariusz ze spotkania Polki z Hanyu Guo się jednak nie powtórzył - nasza reprezentantka nie zdołała wywalczyć większej przewagi. Za moment sama została przełamana, zrobiło się 3:3.

Zaczął się bardzo trudny moment dla Chwalińskiej, Knutson grała jak natchniona. A Polka popełniała coraz więcej błędów, wynik zaczął uciekać. Maja przegrała trzy kolejne gemy - i całego seta 3:6. A jakby tego było mało, także i dwa pierwsze w drugiej partii. Sześć z rzędu.
Chwalińska widziała już, że zachowawcza gra, głębokie topspiny - to nie daje spodziewanego efektu. Próbowała przejmować inicjatywę, ale Czeszka nie schodziła z poziomu, który pokazywała od połowy pierwszego seta.
I to Knutson miała trzy okazje, by po raz drugi przełamać Chwalińską - już na 4:1. Polka zdołała się jednak wybronić, ale do wyrównania sama potrzebowała breaka. I miała aż sześć takich okazji za moment - w gemie, który trwał dobry kwadrans. Najlepsza była ta ostatnia, ale Czeszka niemal cudem dobiegła do piłki przy siatce i idealnie odegrała ją pod nogi zaskoczonej Chwalińskiej.
Za momenty Maja przegrała kolejne dwie akcje, a później i własnego gema. Było 2:5 w drugim secie - wyrok został więc wydany.
Chwalińska wróci do gry w poniedziałek 12 stycznia: w pierwszej rundzie kwalifikacji Australian Open. Chyba że w Auckland dostanie szansę jako "szczęśliwa przegrana" - też jest taka szansa.
Turniej WTA 250 w Auckland (korty twarde). Finał kwalifikacji
Maja Chwalińska (Polska, 7) - Gabriela Knutson (Czechy) 3:6, 2:6.












