Polska radość na drugim końcu świata. Trzeba było czekać aż 20 miesięcy
Duża część tenisistek z niecierpliwością czeka na sezon gry na kortach ziemnych, ten - na dobrą sprawę - ruszy już za tydzień: w Charleston i Bogocie. Choć część zawodniczek już korzysta z podobnych możliwości w zawodach niższej rangi. Podobne rozwiązanie wybrała Gina Feistel - z Meksyku przeniosła się do Argentyny. I tam zameldowała się już w ćwierćfinale zawodów ITF W35, dokonując przy tym osiągnięcia niezwykłego w swojej karierze.

W ostatnim notowaniu rankingu WTA w 2024 roku Gina Feistel była 29. tenisistką świata. Kilka miesięcy wcześniej po raz pierwszy zameldowała się w TOP 300, po serii świetnych letnich turniejów, wśród których znalazła się perełka. W nieźle obsadzonych zawodach ITF W75 w Hadze przedzierała się przez kwalifikacje, później pokonała zawodniczki rozstawione z szóstką, czwórką i dwójką. By w finale trafić na tę z jedynką - 56. wtedy na świecie Arantxę Rus. Przegrała z dawną pogromczynią Igi Świątek z Rzymu trzysetową batalię, to tam została przerwana jej seria 11 kolejnych zwycięstw, ale aż dziewięciu w głównych drabinkach zawodów ITF.
Na kolejną musiała czekać aż do teraz.
Gina Feistel z siódmym zwycięstwem z rzędu. Kontynuacja serii z Meksyku już w Argentynie
Na początku 2025 roku Gina Feistel, córka byłej olimpijki Magdaleny Mróz-Feistel, doznała kontuzji mięśniowej w halowych MP w Lesznie. Spróbowała wrócić po dwóch miesiącach, zakończyło się to kreczem w Antalyi. A gdy już udało się dokończyć mecze, musiała godzić się z porażkami. Przerwanie tej serii przyszło dopiero późnym latem, we wrześniu wygrałą nawet mały turniej ITF w Radomiu. Prawdziwe przełamanie być może nadejdzie teraz, są ku pozytywne przesłanki.
Pod koniec stycznia Feistel ruszyła za ocean - najpierw wzięła udział w turnieju ITF w San Diego (przeszła kwalifikacje), później zagrała w... eliminacjach WTA 250 w Austin. Ten odważny krok przyniósł porażkę z Rebeką Masarovą (2:6, 4:6). A szkoda, bo sukces w takich zawodach mógł dać spory skok w rankingu. Ten nastąpił - po turnieju w meksykańskiej miejscowości Huamantla. Feistel wygrała pięć spotkań, triumfowała w całych zawodach,

Teraz zdecydowała się na zmianę nawierzchni - i kolejne przenosiny. Wybrała się do Argentyny, na dwa turnieje rangi W35 w Junin na północy kraju. I trafiła na rozstawioną z "6" Gerganą Topalową - Bułgarska jest o niemal 200 miejsc wyżej w rankingu WTA. Kiedyś już grały, w pamiętnym turnieju w Hadze, wtedy różnica była podobna. I Polka dość pewnie wygrała.
Teraz historia się powtórzyła, Gina wygrała 7:5, 6:3. Dziś więc zmierzyła się z Amerykanką Jaedan Brown, stawką był ćwierćfinał. Tym razem do zawodniczka z Sopotu była faworytką, po czterech gemach prowadziła 4:0, ale wynik ten... trochę jednak nie oddawał sytuacji na korcie.
Na argentyńskiej mączce, w pełnym słońcu, każdy gem był bowiem zacięty, kończył się na przewagi. Dość powiedzieć, że Polka w pierwszej partii miała 10 break pointów, a jej rywalka - aż 11. A skończyło się na 6:1 dla Feistel, za to po 68 minutach gry.
Brown walczyła jeszcze do połowy drugiej partii, wygrywała 2:0, później 3:2. I w końcu jednak wyższe umiejętności Polki dały znać o sobie. Gina wygrała 6:1, 6:3 - zameldowała się w najlepszej "8".
Swoją rywalkę pozna w czwartek - na pewno będzie nią jednak Argentynka.
Gina Feistel (Polska) - Jaedan Brown (USA, Q) 6:1, 6:3.













