Polka goniła ze stanu 0:6, 0:4 w batalii o półfinał WTA. Będzie awans o kilkanaście miejsc
W czwartkowy wieczór doszło do jeszcze jednej batalii z udziałem reprezentantki Polski. Katarzyna Kawa rywalizowała o półfinał WTA 125 w Cancun. Przeciwniczką naszej tenisistki była Carson Branstine. Zawodniczka urodzona w Krynicy-Zdroju zmagała się z problemami zdrowotnymi i pachniało tzw. rowerem. Od stanu 0:4 w drugim secie zerwała się do walki i w pewnym momencie serwowała na 4:4. Ostatecznie Kanadyjka triumfowała 6:0, 6:3. Mimo wczorajszej porażki, Kawa awansuje o kilkanaście miejsc w rankingu.

Polskim kibicom tenisa Cancun kojarzy się przede wszystkim z sukcesem Igi Świątek podczas WTA Finals 2023. Raszynianka zdominowała tamte rozgrywki, triumfując bez straty seta i jednocześnie zapewniając sobie powrót na fotel liderki rankingu. Przez pierwsze dni tygodnia magia tej lokalizacji udzielała się także Katarzynie Kawie. Najpierw Polka awansowała do ćwierćfinału w deblu w duecie z Eną Shibaharą, a później błyszczała w singlowych zmaganiach.
W pierwszej rundzie gry pojedynczej odwróciła losy pojedynku z Laurą Pigossi. 32-latka przegrywała już 4:6, 1:4, a mimo to pokonała medalistkę igrzysk olimpijskich w Tokio w deblu kobiet. Potem przyszedł imponujący triumf w potyczce z Louisą Chirico. Katarzyna nie dała szans Amerykance i wygrała spotkanie 6:2, 6:1.
W czwartek, tuż po godz. 21:00 czasu polskiego, rywalizowała o półfinał z rewelacją turnieju WTA 125 w Cancun - Carson Branstine, notowaną na 272. miejscu w kobiecym rankingu. Reprezentantka Kanady musiała się przedzierać przez eliminacje. W premierowej fazie głównych zmagań odprawiła deblową partnerkę Kawy - Enę Shibaharę. Później uporała się z Lauren Davis. Wczoraj triumfowała także w potyczce z naszą tenisistką, która zmagała się z problemami zdrowotnymi.
Katarzyna Kawa nie zagra w półfinale singla na WTA 125 w Cancun. Do końca walczyła o powrót
Już sam początek meczu ułożył się bardzo niekorzystnie z perspektywy zawodniczki pochodzącej z Krynicy-Zdroju. Rywalka zgarnęła siedem akcji z rzędu, część z nich po błędach naszej reprezentantki. Szybko zrobiło się 2:0 dla Branstine. W kolejnych minutach Polka trochę się rozkręciła, prowadziła nawet 30-15 przy podaniu przeciwniczki. Ostatecznie rywalka powiększyła jednak swoją przewagę. Chwilę później powtórzył się scenariusz, tyle że przy serwisie Kawy. 32-latka przegrała trzy akcje na koniec gema i w efekcie różnica zrobiła się jeszcze większa.
Katarzyna zupełnie nie przypominała tej tenisistki, która dobę wcześniej w znakomitym stylu pokonała Louisę Chirico. Większość akcji odbywała się w tempie idealnym dla rywalki, która skrzętnie wykorzystywała nadarzające się okazje. Ostatecznie Kawa nie zdobyła ani jednego "oczka" w premierowej odsłonie pojedynku. Także w szóstym gemie, gdy jeszcze raz miała prowadzenie 30-15, Polka nie była w stanie "dowieźć" przewagi. Carson triumfowała 6:0 po zaledwie 21 minutach gry.
Fatalnie układał się także początek drugiej odsłony. Kanadyjka wyszła na 3:0, tracąc zaledwie dwa punkty na przestrzeni 14 rozegranych akcji. Wtedy nasza tenisistka poprosiła o przerwę medyczną. Okazało się, że 32-latka odczuwała ból pleców w okolicach prawego barku. Po kilkuminutowej interwencji fizjo wróciła do gry i podjęła walkę do samego końca.
Niestety, po powrocie do gry Kawa jeszcze raz straciła serwis ze stanu 30-15 i rywalka prowadziła już 6:0, 4:0. Piąty gem drugiego seta przyniósł przełom. Nasza reprezentantka zagrała lepiej i odrobiła stratę jednego przełamania. Potem jeszcze raz skorzystała z usługi fizjo, ale już w ramach regulaminowej przerwy. Po powrocie do gry utrzymała własne podanie do zera i zaczęło się robić coraz ciekawiej. Branstine okazywała pierwsze oznaki frustracji, robiła też błędy, które trudno było dostrzec w początkowej fazie pojedynku. W efekcie doszło do jeszcze jednego breaka i Katarzyna serwowała po 4:4.
Zanim jednak Polka przystępowała do rywalizacji w ósmym gemie, ponownie skorzystała z pomocy. Rozdanie, które mogło całkowicie przywrócić Kawę do walki w drugim secie, potoczyło się jednak zupełnie nie po myśli tenisistki pochodzącej z Krynicy-Zdroju. Przegrała podanie do 15 i w efekcie po chwili Kanadyjka serwowała po awans do półfinału. Znów mogliśmy zobaczyć nerwowość w poczynaniach Carson, były w sumie trzy break pointy dla Katarzyny. Wydawało się, że Polce uda się jeszcze przedłużyć emocje w tym pojedynku, ale niestety. Przeciwniczka wykorzystała drugiego meczbola i zamknęła spotkanie rezultatem 6:0, 6:3. Dzięki temu to zawodniczka z Kraju Klonowego Liścia powalczy o finał singla w ramach WTA 125 w Cancun.
Mimo czwartkowej porażki, nasza reprezentantka zdobyła sporo cennych punktów do rankingu już za wcześniejsze wygrane i w najbliższym notowaniu kobiecego rankingu awansuje o kilkanaście lokat. Na ten moment trudno jednak powiedzieć, o ile dokładnie. W zestawieniu "LIVE" Kawa jest na 223. miejscu, co oznaczałoby "skok" o 18 pozycji. Katarzyna prawdopodobnie jeszcze spadnie o kilka lokat, bowiem kilka tenisistek za jej plecami pozostaje w grze w różnych turniejach i ma szansę wyprzedzić 32-latkę.
Chociaż Polka odpadła już z singlowych zmagań, to wciąż pozostaje w grze o tytuł w deblu. 90 minut po przegranej z Carson Branstine, nasza reprezentantka ponownie wyszła na kort - tym razem by powalczyć o półfinał w grze podwójnej. Razem z Eną Shibaharą pokonały duet Arianne Hartono/Eva Vedder 6:1, 6:4. Rozstawione z "1" tenisistki powalczą o finał z parą Aliona Bolsova/Yvonne Cavalle-Reimers.
Zobacz również:

















