6:1 Majchrzaka w ATP 500. Trzysetowa batalia. Awans finalisty z Poznania
Kamil Majchrzak wrócił do gry po ponad miesięcznej przerwie. W poniedziałkowe południe Polak w pierwszej rundzie ATP 500 Hamburg zmierzył się z Camilo Ugo Carabellim, który specjalizuje się w grze na kortach ziemnych. Set numer jeden potrwał zaledwie pół godziny, nasz zawodnik rozbił Argentyńczyka 6:1. Niestety później jego gra kompletnie się posypała. Majchrzak przegrał 6:1, 2:6, 3:6.

W tym sezonie Kamil Majchrzak (77. ATP) miał już okazję grać m.in. przeciwko Daniiłowi Miedwiediejowi czy Novakowi Djokoviciowi. Oba te spotkania przegrał w trzech setach. Nasz tenisista prezentował bardzo solidną formę. Porażki ponosił po bardzo wyrównanych bojach.
Niestety podczas zawodów Maroko 30-latek doznał kontuzji kolana, która wykluczyła go kolejno z ATP w Monte Carlo, Monachium, Madrycie i Rzymie. Ostatni mecz rozegrał 1 kwietnia. Następnie przez ponad miesiąc leczył uraz.
Kamil Majchrzak wrócił po kontuzji. Demolka w pierwszym secie. Później zwrot
Na szczęście nie okazał się on bardzo poważny. Majchrzak zdołał wrócić do zdrowia na "pięćsetkę" w Hamburgu, która dla niego rozpoczęła się w poniedziałek. Zgodnie z drabinką jego pierwszym rywalem na etapie 1/16 finału był Camilo Ugo Carabelli (68. ATP). W ten sposób Polak zmierzył się z trzecim Argentyńczykiem z rzędu. W Maroko pokonał Juana Manuela Cerundolo i przegrał z Marco Trungellitim.
Nie od dziś wiadomo, że tenisiści z Ameryki Południowej specjalizują się w grze na mączce, jednak tym razem to Polak - przynajmniej w pierwszej fazie pojedynku - królował na tej nawierzchni. Spotkanie z Carabellim rozpoczęło się po godz. 12:00. Od pierwszego gema Majchrzak był zdecydowanie regularniejszym zawodnikiem. Trzymał swój mocny serwis i popełniał bardzo mało niewymuszonych błędów.
Niemal przy każdym zagraniu widać było, że Argentyńczyk próbuje nękać naszego tenisistę wysokimi topspinami. Ale nie robiło to na nim zbyt dużego wrażenia. Majchrzak przeważał przede wszystkim w wymianach bekhendowych. Do tego dołożył trzy asy serwisowe i 12 winnerów. W pierwszym secie Carabelli, notowany w rankingu nieco wyżej, nie miał żadnych argumentów, aby w jakikolwiek sposób zagrozić Polakowi. Efektem był wynik 6:1 i objęcie prowadzenia w meczu zaledwie po 31 minutach.
Na początku drugiej partii Majchrzak wygrywał 40:15 przy podaniu przeciwnika, łącznie miał trzy break-pointy, ale nie wykorzystał żadnego z nich. Przegrywał w gemach pierwszy raz w meczu. Niestety szybko zrobiło się 0:2, a potem 0:3 i 0:4. Argentyńczyk zaczął popełniać mniej błędów. Nie grał szybko, ale głęboko i kątowo, ewidentnie złapał swój rytm. Jednocześnie Polak nie przypominał samego siebie, zwłaszcza biorąc pod uwagę świetną grę kilkadziesiąt minut wcześniej. Promyk nadziei pojawił się w piątym gemie, kiedy zanotował przełamanie na 4:1. Od tego momentu wróciła przynajmniej namiastka jego optymalnej dyspozycji. Chwilę później wyszarpał gema na 4:2 po długiej grze na przewagi.
Następnie przy przewadze Carabelliego piłka po forhendowym crossie 30-latka odbiła się od taśmy i wylądowała na aucie. Wtedy Kamil Majchrzak wybuchł. Wściekły wykrzyczał kilka słów, po czym przegrał kolejnego gema. Rywal doprowadził do wyrównania po wyniku 6:2. Wszystko rozstrzygnęło się w trzeciej partii.
Po wielu nieudanych zagraniach nasz zawodnik zaczął bezradnie wymachiwać rękami. Na szczęście praktycznie w ogóle nie mylił się przy siatce. W trzecim secie obaj tenisiści regularni, przez co mecz stał się jeszcze bardziej wyrównany. W czwartym gemie Polak został jednak przełamany. Camilo Ugo Carabelli prowadził 3:1. Kilka minut później Majchrzak prowadził 40:15, kiedy piłka była po stronie rywala, ale znów nie wykorzystał łącznie trzech szans na przełamanie. Było 1:4 z jego perspektywy. Potem 2:4, kiedy wygrał morderczego gema naznaczonego wieloma równowagami. Niestety frustracja dawała się we znaki. 30-latek momentami nie radził sobie z emocjami, rzucał rakietą o kort.
Koniec końców reprezentant Polski przegrał 6:1, 2:6, 3:6 i pożegnał się z turniejem Bitpanda Hamburg Open po pierwszej rundzie. Argentyńczyk wykorzystał pierwszą piłkę meczową. Nie tak nasz rodak wyobrażał sobie powrót po kontuzji.








![Mundial 2026: Anglia - Chorwacja. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MXKB78ARXGFUX-C401.webp)





