Pogromczyni Świątek triumfuje. Ogromna sensacja stała się faktem
Przed turniejem WTA 500 w Tokio po cichu liczyliśmy na finałowy mecz z udziałem Igi Świątek i Jessiki Peguli. Ta druga znalazła się w spotkaniu o tytuł, natomiast nasza zawodniczka musiała niestety uznać wyższość Weroniki Kudermietowej w ćwierćfinale. Urodzona w Kazaniu tenisistka poszła za ciosem i dotarła do ostatniego starcia imprezy. W nim faworytką była Amerykanka, ale przebieg i końcowy rezultat finału okazał się jednak inny, aniżeli typowano.

Weronika Kudermietowa w drodze do meczu o tytuł stoczyła dwa wymagające pojedynki. Pierwszy z nich - z Igą Świątek w ćwierćfinale zmagań w stolicy Japonii. Wyszła z tego pojedynku zwycięsko, po raz pierwszy w karierze pokonując naszą zawodniczkę. W półfinale stoczyła blisko 3,5-godzinny bój ze swoją rodaczką - Anastazją Pawliuczenkową. Z tej batalii również to ona wyszła jako triumfatorka i zameldowała się w wielkim finale.
Jessica Pegula szła przez cały turniej jak burza. Do finałowego starcia straciła zaledwie 9 gemów, pokonując po drodze m.in. Marię Sakkari i Darię Kasatkinę. W dodatku "dostała" w ostatnim meczu rywalkę, która miała prawo być zmęczona po półfinałowym pojedynku. Wszelkie atuty były więc po stronie Amerykanki, poza jednym.
Panie zagrały już wcześniej ze sobą w tym roku - w Madrycie. W stolicy Hiszpanii lepsza okazała się Kudermietowa, wygrywając po trzysetowym meczu. Rywalizacja w tamtym turnieju odbywała się jednak na mączce.
Nieoczekiwany przebieg finału
Mecz rozpoczął się od prowadzenia 3:0 w wykonaniu Weroniki. Jessica szybko jednak odrobiła straty i wyrównała stan rywalizacji. Później Panie szły "cios za cios", aż do ostatniego gema pierwszej partii. W nim, przy piłce setowej dla Kudermietowej, Amerykanka popełniła podwójny błąd serwisowy, co kosztowało ją przegraną partię. W konsekwencji - 7:5 w pierwszym secie dla niżej notowanej zawodniczki.
Drugi set ponownie rozpoczął się od trzech gemów z rzędu wygranych przez triumfatorkę pierwszej partii, ale tym razem utrzymała do końca prowadzenie, ba - powiększyła je i zakończyła seta wynikiem 6:1. Dla Kudermietowej to drugi singlowy tytuł w karierze, ale pierwszy w tym sezonie.
Pomeczowe statystyki są druzgocące dla Peguli. W całym spotkaniu zanotowała zaledwie 7 uderzeń kończących przy 32 niewymuszonych błędach, na dodatek miała spore problemy z własnym podaniem.
Kudermietowa, mimo że przed tym turniejem zaliczała bardzo słaby okres w swojej grze, odnalazła dobrą dyspozycję i polepszyła swoje statystyki z zawodniczkami z TOP 10. W tym roku ma bilans 6-3.
Teraz rywalizacja już w całości przenosi się do Pekinu, gdzie 8 października poznamy triumfatorkę zmagań w chińskim tysięczniku.
Zobacz również:














