Pokaz siły w meczu pogromczyni Sabalenki w Rzymie. Wyżej notowana odpada
Sorana Cirstea w sobotę nieoczekiwanie pokonała Arynę Sabalenkę, z kolei dwa dni później stanęła przed szansą, by pójść za ciosem i zapewnić sobie awans do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Rzymie. W pierwszym meczu czwartej rundy Rumunka na Campo Centrale zagrała z wyżej notowaną Lindą Noskovą, pierwszy set był jednostronny, zakończył się wynikiem 6:2. W drugiej partii gra była bardziej wyrównana, finalnie z awansu mogła cieszyć się zawodniczka, która po tym sezonie kończy karierę. A w Rzymie dokonała przełomu, po raz pierwszy znalazła się w ćwierćfinale tego turnieju.

Sorana Cirstea jest sprawczynią największej jak dotąd sensacji podczas tegorocznego turnieju WTA 1000 w Rzymie - Rumunka, która już w grudniu zapowiedziała, że po zakończeniu sezonu zakończy karierę, w sobotę wyeliminowała Arynę Sabalenkę. 36-latka w pierwszym secie ugrała zaledwie dwa gemy, ale w dwóch kolejnych to ona była górą.
"Jestem bardzo szczęśliwa z tego zwycięstwa. Myślę, że dziś zagrałam naprawdę dobrze. Naprawdę bardzo ciężko pracuję. Miło jest mieć taki rezultat jako nagrodę" - mówiła podczas pomeczowego wywiadu na korcie.
Urodzona w Bukareszcie tenisistka doceniła też klasę rywalki. Wprawdzie udało jej się ograć Sabalenkę, ale ma świadomość, że mimo porażki Białorusinka wciąż jest jedną z najlepszych tenisistek na świecie. Warto przy tym zaznaczyć, że liderka światowego rankingu zmagała się z problemami zdrowotnymi, które miały wpływ na to, jak prezentowała się na korcie.
To niesamowita zawodniczka. Nie potrzebuje przedstawienia. Jest numerem jeden na świecie podkreśliła
WTA Rzym. Dwa sety w meczu Sorana Cirstea - Linda Noskova
Dwa dni później Cirstea ponownie wybiegła na kort, tym razem zmierzyła się z rozstawioną z "13" Lindą Noskovą. Czeszka wcześniej wyeliminowała Anastazję Zacharową i Ołeksandrę Olijnykową, straciła w tych dwóch meczach zaledwie dziewięć gemów. Teoretycznie to powinno stawiać ją w roli faworytki, ale z drugiej strony Rumunka ograniem Sabalenki potwierdziła, że jest w dobrej dyspozycji.
Spotkanie, które rozpoczęło się tuż po godz. 11 na Campo Centrale, było pierwszym starciem czwartej rundy. Mecz zaczął się od serwisu Noskovej (13. w rankingu WTA), która rozpoczęła nerwowo, bo od podwójnego błędu. Po chwili wprawdzie posłała asa, ale w dalszym ciągu nie wystrzegała się błędów, po autowym forhendzie Czeszki jej rywalka przypieczętowała przełamanie.
Asa w swoim pierwszym gemie serwisowym posłała też Cirstea (27. w rankingu), która podobnie jak wcześniej Noskova, miała problem z zaakcentowaniem przewagi przy swoim podaniu. Tenisistki zafundowały kibicom kilka efektownych wymian, Rumunka przy jednej z nich popisała się idealnym skrótem, po chwili po returnie Czeszki w siatkę mogła cieszyć się obroną podania i prowadzeniem 2:0.
36-latka błyskawicznie poszła za ciosem, przełamała Noskovą, przy własnym podaniu nie bała się z kolei ryzykować, co przynosiło efekt. Było już 4:0 dla pogromczyni Sabalenki. Noskova w pierwszym secie nie była już w stanie odwrócić obrazu gry, w dalszym ciągu nie wystrzegała się podwójnych błędów serwisowych i chociaż finalnie nie skończyła z zerowym dorobkiem na koncie, to ani razu nie przełamała rywalki. Cirstea, która prezentowała się świetnie na korcie, pierwszą partię wygrała 6:2.
21-letnia Czeszka pod koniec pierwszego seta miała coraz więcej przebłysków dobrej gry, na początku drugiej partii wprawdzie po raz kolejny popełniła podwójny błąd serwisowy, ale i tak finalnie obroniła podanie. Przy stanie 1:1 jednak ponownie skapitulowała, returnowała w aut po zagraniu rywalki i została przełamana. Noskova wyglądała na bezradną i sfrustrowaną, kolejnego gema przegrała do zera.
Przy stanie 3:1 Czeszka znalazła się pod ścianą, nie dość bowiem, że miała stratę przełamania, to Cirstea ciągle prezentowała się bardzo solidnie. Noskova zapracowała jednak na swoje szanse, w szóstym gemie miała dwa break pointy. Pierwszego nie wykorzystała, bo wymianę zwieńczyła zagraniem w siatkę, przy drugim była już bezbłędna. Przy coraz lepiej grającej 21-latce i delikatnej obniżce dyspozycji Cirstei stało się jasne, że czeka nas emocjonująca końcówka seta.
Gdy wydawało się, że wymiana ciosów będzie trwała w najlepsze, przy wyniku 4:4 dość nieoczekiwanie Cirstea ponownie przełamała Noskovą. Nieoczekiwanie, bo Czeszka przegrała gema na własne życzenie, podejmując złe decyzje w kluczowych momentach. Wyraźnie podłamana 21-latka w kolejnym gemie już nie podjęła rękawicy, Rumunka zwycięstwo w meczu przypieczętowała ładną akcją przy siatce. Po 82 minutach walki wygrała 6:2, 6:4 i jako pierwsza zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie, w którym zagra z Anną Kalinską lub Jeleną Ostapenko. 36-latka w ćwierćfinale imprezy w stolicy Włoch zagra po raz pierwszy w karierze.














