Reklama

Reklama

Po co wróciłaś Sereno Williams? Legenda się załamała?

Zapamiętamy ten powrót jako traumatyczny. 40-letnia legenda tenisa, która wygrała 23 turnieje Wielkiego Szlema poległa w I rundzie Wimbledonu z Harmony Tan, o której istnieniu dopiero wczoraj się dowiedzieliśmy. Czy Serena Williams powinna była wznowić karierę?

Mocno trzymałem wczoraj kciuki za Serenę Williams. Pamiętam czasy, gdy ona, jej starsza siostra Venus oraz tata Richard traktowani byli w białym sporcie jak nuworysze. Określenie "biały sport" nie jest tu przypadkowe. Rodzina Williamsów nie była akceptowana, albo zwyczajnie nie dawała się lubić. Zdaniem wielu, nie pasowała do tak ekskluzywnego towarzystwa.

Jak pokochaliśmy Serenę Williams?

Oskarżenia, że ojciec ustawia pojedynki między siostrami, że brakuje mu manier i klasy, by być gwiazdą elitarnej dyscypliny powoli się nasilały. Były wprost proporcjonalne do skali osiągnięć jego córek. Z czasem nauczyliśmy się jednak szanować, a nawet lubić Venus. Jej młodsza siostra była jednak krnąbrna jak tata.

Reklama

Wzloty i upadki genialnych sióstr stały się na lata tematem numer 1 światowych kortów. W 2012 roku Serena pokonała Agnieszkę Radwańską w finale Wimbledonu. Ona i jej ojciec Richard byli pełni zachwytu, jak wiele serca do walki mieści się w wątłym ciele polskiej tenisistki. Twierdzili, że Agnieszka wygra kiedyś Wimbledon. Ich przepowiednia nigdy nie miała się spełnić.

Kiedy w 2017 roku Serena wygrała Australian Open, zdobyła swój 23. tytuł wielkoszlemowy legendarna Margaret Court ogłosiła, że Amerykanka pobije jej rekord (24). I ta przepowiednia nigdy się już zapewne nie spełni. Powrót 40-letniej Sereny na Wimbledon po roku przerwy spowodowanej kontuzją okazał się traumatyczny.

Rywalką była 90. tenisistka rankingu WTA. 24-letnia Harmony Tan przeraziła się, gdy rozlosowano pary I rundy. Marzyła o ugraniu gema, dwóch, może trzech, by nie wypaść śmiesznie na oczach świata wstrzymującego oddech z powodu Sereny. Ona też ją podziwia i kocha, jak się kocha wielkiego mistrza ulubionej dyscypliny. Tenisistki wiedzą najlepiej ile kosztuje droga na szczyt. I utrzymanie się na nim latami.

Serena Williams przegrywa, ale nie na darmo

Jak wspomniałem na początku, trzymałem wczoraj kciuki za Serenę. Rosnąca odwaga, ambicja i niesamowita wola walki Tan mnie ujęły. W trzecim secie było mi już obojętne kto wygra. Gigantyczna Serena i maleńka Tan wydały mi się jednakowo wielkie.

Amerykanka miała odwagę wrócić do rywalizacji w największym turnieju na świecie. Narazić się na ironiczne spojrzenia tych, którzy pod nosem się uśmiechali. Cóż, porusza się może bez dawnej dynamiki. Kiedyś była największą atletką w historii tenisa, ten czas jednak przeminął. Za jej powrotem na kort stały jednak ból, praca, pokora. To wszystko dawało jej prawo do tego, by serca kibiców zabiły dla niej raz jeszcze. Po dobrych zagraniach wybuchała radością jakby to był finał Wimbledonu, a nie I runda. Ona, wielka gwiazda, która wygrywała ten turniej osiem razy.

Tan grała chwilami cudownie, ale też Serena pokazała kilka akcji spektakularnych. Przypomniała, że za jej zwycięstwami stała nie tylko nadnaturalna siła fizyczna, ale też niebanalna technika uderzeń i wyobraźnia. Być może to nie był wielki mecz dla fachowców, ale kibicom takim jak ja dostarczył masę wzruszeń.

Czy Serena powinna była wrócić? A dlaczego nie? Nie wróciła, żeby wygrać, choć z pewnością bardzo tego pragnęła. Dołożyła swoją cząstkę do opowieści tworzących wielkość historii Wimbledonu. Nikogo nie skrzywdziła, nie zawiodła, oddała uszanowanie Tan, która wygrała najważniejszy mecz w swoim życiu.

Nie przepadam za sportowymi opowieściami o rozmienianiu się na drobne. Gwiazda jest gwiazdą bez względu na to, czy wygrywa, czy nie. Serena podjęła wyzwanie, my powinniśmy to szanować. Porażka z Tan niczego z jej legendy nie ujmuje. Wielcy sportowcy też mają prawo do naiwnych marzeń. Bez tego sport byłby nudny, a Rafa Nadal nie wygrał ostatnich dwóch turniejów wielkoszlemowych.

Dariusz Wołowski

Śledź transmisje z Wimbledonu w Polsacie! Relacje tekstowe w Interii

Mecze 135. edycji Wimbledonu, między innymi z udziałem Igi Świątek, oglądać można w kanałach telewizyjnych Polsat Sport, Polsat Sport Extra, Polsat Sport News oraz bez reklam w Polsat Sport Premium 1 i 2, a także w czterech specjalnych serwisach telewizyjnych Polsat Sport Premium 3, 4, 5, 6. Przez cały czas trwania turnieju kibice zobaczą na żywo kilkaset godzin transmisji meczowych, a także codzienny program studyjny oraz kronikę meczową. Dzięki serwisowi Polsat Box Go wszystkie mecze ze sportowych anten Polsatu można także oglądać na wielu urządzeniach, również tych mobilnych.

Z kolei relacje tekstowe z turnieju można śledzić na sport.interia.pl.

ZOBACZ TEŻ:

Czy Serena Williams zagra jeszcze kiedyś na Wimbledonie?

Thriller w meczu Sereny Williams. Porażka po epickim boju

Zagraniczne media bezwzględne dla Sereny Williams

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL