Reklama

Reklama

Pekao Szczecin Open – porażki Gawrona, Koniusza i Kowalczyka

Trzej polscy tenisiści, którzy awansowali z eliminacji: Marcin Gawron, Błażej Koniusz i Mateusz Kowalczyk odpadli we wtorek w pierwszej rundzie challengera ATP – Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 106 500 euro). Po południu zagrają jeszcze trzej polscy posiadacze „dzikich kart”: Kamil Majchrzak, Grzegorz Panfil i Rafał Teurer.

Jako pierwszy z Polaków wyszedł we wtorek na kort Marcin Gawron, jeden z czterech zwycięzców kwalifikacji (trzech to Polacy). Jednak nie udało mu się sprawić niespodzianki i przegrał w pierwszej rundzie z rozstawionym z numerem czwartym Albertem Montanesem 1:6, 3:6. Hiszpan jest jednym z niemal stałych bywalców Pekao Szczecin Open, bowiem gra w imprezie już po raz 11., a w 2008 roku dotarł tu do finału. Zwycięstwo nad Polakiem było jego 25. wygranym meczem w Szczecinie.

- Nie miałem dzisiaj wystarczająco dobrego pomysłu na grę z nim, szczególnie w pierwszym secie. W drugim próbowałem już rożnych rzeczy, w tym wiele skrótów, bo on jest zbyt regularny, żeby przebijać z nim piłki forhend-bekhend. Trudno mi powiedzieć jakbym dzisiaj grał, gdybym był świeższy. Ale nie dostałem "dzikiej karty", więc musiałem grać w eliminacjach. Ale w nich zagrałem dwa bardzo dobre mecze, trzeci też był dość dobry - powiedział Gawron.

Reklama

26-letni Polak jest obecnie 682. w rankingu ATP World Tour, w którym najwyżej był notowany na 262. miejscu w 2011 roku  

- Ostatnio trochę słabiej mi szło, ale nawet będąc w połowie trzeciej setki trudno mówić o zarabianiu pieniędzy w tenisie. To jest tak naprawdę ciągła walka o przetrwanie. Kiedy byłem młodszy byłem członkiem Siemens Teamu, więc część kosztów miałem opłaconych. Teraz mam tylko jednego sponsora firmę Fakro, zresztą już od kilku lat, ale to trochę mało. No i ostatnio Polski Związek Tenisowy przydzielił do grupy zawodników trenera Bartka Dąbrowskiego, który tu jest z nami. Ale Szczecin to ostatni turniej w tym roku, podczas którego nam pomaga - dodał Gawron.      

- Ten pomysł finansowany z ministerialnych pieniędzy jest dobrym rozwiązaniem, choć krótkotrwałym niestety. Kiedyś próbowaliśmy takie rozwiązanie sami zastosować i w kilku zawodników opłacaliśmy wspólnego trenera, jeżdżąc razem na turnieje. Jednak zawsze się wszystko rozbijało o pieniądze, bo zabieranie ze sobą trenera na futuresy czy mniejsze challengery to duży wydatek - uważa Koniusz, który również przebił się do turnieju głównego z eliminacji.

Jednak w pierwszej rundzie poniósł porażkę 1:6, 6:7 (9-11) z ubiegłorocznym triumfatorem imprezy Aleksandrem Niedowiesowem z Kazachstanu (nr 3.), który poprzednio występował w barwach Ukrainy.

- Ze swojej gry w drugim secie mogę być zadowolony, bo udało mi się odrobić stratę jednego przełamania, a w tie-breaku wypracowałem dwa setbole i widziałem trochę panikę w oczach rywala. Jednak nie udało mi się ich wykorzystać, bo on podjął lepsze decyzje przy decydujących punktach, a ja zagrałem trochę za mało odważnie. Ale trudno, natomiast na pewno szybko chcę zapomnieć o pierwszym secie - dodał Koniusz.

Natomiast Mateusz Kowalczyk przegrał z Czechem Adamem Pavlaskiem 4:6, 3:6. Polak wystąpi wieczorem jeszcze w deblu, razem z Nowozelandczykiem Artemem Sitakiem. Ich przeciwnikami będą rozstawieni z numerem trzecim Australijczyk Rameez Junaid i Nowozelandczyk Michael Venus.

We wtorek zostaną rozegrane pozostałe mecze pierwszej rundy singla, w tym po południu na korcie centralnym wystąpią dwaj posiadacze "dzikich kart": Kamil Majchrzak przeciwko Chorwatowi Antonio Veicowi oraz Grzegorz Panfil przeciw rozstawionemu z numerem drugim Niemcowi, pochodzącemu z Jamajki, Dustinowi Brownowi (początek o godzinie 19.00).

Na korcie numer dwa zadebiutuje w imprezie młody szczecinianin Rafał Teurer, a jego rywalem będzie Francuz Mathias Bourgue.

Dopiero po raz drugi w 22-letniej historii Pekao Szczecin Open w głównej drabince znalazła się tak liczna grupa Polaków. Poprzednio sześciu wystąpiło tu w 2012 roku, a najlepiej spisał się wówczas Jerzy Janowicz, dochodząc do ćwierćfinału.

Ze Szczecina Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama