Reklama

Reklama

Pekao Szczecin Open - Kontinen trzecim ćwierćfinalistą

Micke Kontinen, startujący jak "lucky loser", został trzecim ćwierćfinalistą challengera ATP - Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 106 500 euro), pokonując wieczorem w drugiej rundzie Słowaka Jozefa Kovalika 6:4, 6:7 (2-7), 6:3. Fin wygrał czwarty w Szczecinie, a wcześniej poniósł tylko porażkę w ostatniej fazie kwalifikacji.

Po południu deszcz zmusił tych tenisistów, by udali się do szatni przy stanie 4:3 i 40-15 przy serwisie Fina. Jak się później okazało czekali na wznowienie blisko pięć godzin. Gdy wrócili na kort po godz. 19, Kontinen zdobył pierwszego seta 6:4, a w drugim odskoczył na 2:0, ale roztrwonił przewagę "breaka" i przegrał go w tie-breaku 2-7.

Reklama

W trzecim secie szybko przełamał serwis przeciwnika i wyszedł na 5:2, zanim rozstrzygnął losy zwycięstwa wynikiem 6:3.

W środę realizację planu gier mocno skomplikowały intensywne opady deszczu, które wstrzymały mecze na ponad cztery godziny. Konieczne było przesunięcie niektórych spotkań, w tym ćwierćfinału debla z udziałem dwóch 18-letnich Polaków Kamila Majchrzaka i Jana Zielińskiego oraz pary numer trzy w drabince Australijczyka Rameeza Junaida i Nowozelandczyka Michaela Venusa.  

- To dla organizatorów zawsze trudna sytuacja i to nie tylko dlatego, że muszą przestrzegać skomplikowanego regulaminu turniejowego. Do tego wypada jeszcze uwzględnić indywidualne prośby zawodników, także kierować się dobrem kibiców, no i często jeszcze telewizji, która ma zaplanowany czas transmisji. Rzadko zdarza się, żeby taka układanka zadowoliła wszystkich - uważa Nikodem Pałasz, były menedżer debla Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.

Faktycznie wycofanie z planu gier polskiego debla rodzi pewne komplikacje. Spodziewano się, że w czwartek wieczorem (o godz. 19.00) w meczu dnia wystąpi Majchrzak przeciwko Axelowi Michonowi. Jednak - zgodnie z regulaminem - priorytetem jest singiel, więc zawodnik Siemens Team Polska spotka się z Francuzem po południu, a po przerwie na odpoczynek wystąpi później w grze podwójnej.

- Na pewno szkoda, że tak wyszło, bo wiadomo, że wieczorny mecz z udziałem Polaka walczącego o ćwierćfinał w singlu przyciągnąłby więcej kibiców na trybuny, niż kilka godzin wcześniej. Ale z drugiej strony ułożyło się to po myśli Kamila, który nie lubi grać przy sztucznym świetle, bo nosi szkła kontaktowe - dodał Pałasz, autor książki "Brudna gra" opisującej kulisy tenisowego cyklu ATP Tour.

Zanim w środowe popołudnie nad szczecińskimi kortami się rozpadało, udało się wyłonić pierwszą parę ćwierćfinałową. Spotkają się w niej ubiegłoroczny triumfator imprezy Kazach Aleksandr Niedowiesow (nr 3.) i Argentyńczyk Facundo Arguello (7.).

Niedwiesow w Pekao Szczecin Open wygrał już siódmy mecz z rzędu, pokonując 18-letniego posiadacza "dzikiej karty" Chilijczyka Christiana Garina 6:3, 6:4. Natomiast Arguello okazał się lepszy od Rosjanina Philippa Dawidienki 6:4, 6:3, jednego z czterech zwycięzców kwalifikacji.

W czwartek oprócz spotkania Majchrzaka z Michonem, kibice będą mogli obejrzeć na kortach największe gwiazdy 22. już edycji szczecińskiego challengera.

Najwyżej rozstawiony w drabince Niemiec Jan-Lennard Struff będzie walczył o miejsce w ćwierćfinale z Czechem Adamem Polaskiem. Jego rodak, urodzony na Jamajce, Dustin Brown (2.) zagra Francuzem Mathiasem Bourgue, a finalista z 2008 roku Hiszpan Albert Montanes (4.) z innym Francuzem Lucasem Pouille.

Ze Szczecina Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: tenis | Pekao Szczecin Open

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje